fot. PAP/Marcin Obara

Odbyły się kolejne przesłuchania ws. Amber Gold

W Sejmie odbyły się w środę kolejne przesłuchania przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Zeznawał m.in. funkcjonariusz ABW odpowiadający za plan śledztwa ws. spółki Marcina P. Jego przesłuchanie miało dwie części. Jawna odbyła się z udziałem mediów, jednak bez podania danych i wizerunku świadka.

Zeznania funkcjonariusza ABW wskazują m.in. na szokujące błędy prokuratury, która przekazała mu akta będące w fatalnym stanie. Brakowało w nich też wielu kluczowych ustaleń.

To tylko potwierdza, że prokuratorzy od początku blokowali działania ws. Amber Gold – podkreśla członek komisji poseł Kukiz’15 Tomasz Rzymkowski.

Prokuratorzy nie byli zainteresowani tym, aby postawić zarzuty Marcinowi P. Momentami miałem wrażenie, czytając te akta, że wchodzili w role adwokatów, aczkolwiek podejście Marcina P. do adwokata mec. Daszuty jest również kuriozalne. Mec. Daszuta, zanim stał się obrońcą Marcina P., był jedną z czołowych osób w kręgu zarządzających Amber Gold. Po zatrzymaniu we wrześniu Marcina P. prokuratura pozwoliła na nieskrępowany kontakt mecenasa Daszuty ze swoim klientem, który wcześniej był jego partnerem biznesowym – zaznacza Tomasz Rzymkowski.

Funkcjonariusz ABW wskazał też m.in., że Urząd Kontroli Skarbowej miał dokonać kontroli Amber Gold na pilny wniosek ABW, ale nigdy tego nie zrobił. Świadek ujawnił ponadto fałszerstwo Marcina P.

Ujawniono fałszerstwo wpłaty na kapitał zakładowy, który miał być rzekomo wpłacany w gotówce. Sąd zdecydował się, aby poza oświadczeniem, które jest składane o wpłaconym kapitale, poprosił o potwierdzenie przelewu. Ten przelew został dostarczony. Po sprawdzeniach okazało się, iż kwota te nie wpłynęła nigdy na ten rachunek. Był on spreparowany – mówił funkcjonariusz ABW.

Zeznania świadka potwierdzają również, że w 2014 r. podczas spotkania w Gdańsku prokuratorzy zdecydowali, jakie zarzuty postawić Marcinowi i Katarzynie P. – wśród nich nie było zarzutu prania pieniędzy – wskazała przewodnicząca komisji ds. Amber Gold poseł PiS Małgorzata Wassermann.

Czyli nie ma prania brudnych pieniędzy, nie ma grupy przestępczej, nie ma pozostałych osób. Dlaczego? Bo gdybyśmy np. postawili zarzut prania brudnych pieniędzy, to musielibyśmy pokazać, gdzie te pieniądze przepłynęły. A jak widać, na dzień dzisiejszy koncepcja jest taka: Marcin P. wszystko wymyślił, wziął te pieniądze, przelał je na różne inne firmy. Mamy więc sprawce i nie ma tematu. Dziś w Polsce chyba nikt nie wierzy w to, że Marcin i Katarzyna P. dokonali tego w dwie osoby – powiedziała Małgorzata Wassermann.

W trakcie przesłuchania padła też informacja o tym, że Marcin P. i Katarzyna P. mieli łącznie uzyskać z Amber Gold ponad 18 mln 800 tys. zł; oprócz wynagrodzenia, pieniądze te pochodziły z wypłat tytułem „zaliczki”, przelewu lub umowy zlecenia”. Informację podał członek komisji poseł Jarosław Krajewski.

Komisja badająca sprawę spółki Marcina P. przesłuchała w środę w trybie niejawnym także b. szefa MSW Jacka Cichockiego.

RIRM

drukuj