S. Garmo nadal ma kłopoty. Norwescy urzędnicy nie odpuszczają

Kobieta z Norwegii schroniła się w naszym kraju, bo norwescy urzędnicy chcą odebrać jej dziecko. Mimo że matka i córka są w Polsce i podlegają prawu polskiemu, władze norweskie nadal próbują umieścić dziecko w rodzinie zastępczej. O sprawie pisał „Nasz Dziennik”.

W maju Silje Garmo była zmuszona do wyjazdu z własnego kraju – Norwegii. Urzędnicy chcieli odebrać jej drugą córeczkę Eirę.

– Wówczas było dla mnie naturalne, żeby udać się do Polski, bo mam tutaj dużo znajomych. Szanuję polską politykę, polski rząd za podejście do rodziny, które różni się od podejścia w krajach skandynawskich. Wiem też, że będę tutaj żyć w spokoju. Taką mam nadzieję i dlatego to było takie naturalne, żeby się tutaj udać i prosić o pomoc – powiedziała Silje Garmo.

Władze norweskie po donosie chciały odebrać matce dziecko za rzekome nieuporządkowanie i nadużywanie leków nasennych. W Polsce Silje pomaga mecenas Jerzy Kwaśniewski. Kobieta stara się o azyl.

– Przedstawiliśmy również dokumenty, w tym własne rządowe raporty norweskie, które mówią o naruszaniu Europejskiej Konwencji Praw Człowieka przez rząd norweski. Wskazujemy, że aktualnie toczy się osiem spraw przeciwko Norwegii w Europejskim Trybunale Praw Człowieka i to jest już wystarczający materiał, żeby przyznać azyl Pani Silje – zaznaczył mec. Jerzy Kwaśniewski.

Silje Garmo ma nadzieję, że postępowanie azylowe zakończy się przyznaniem pełnej ochrony jej i córce. W innym wypadku byłaby być może zmuszona do powrotu do Norwegii, a tam na miejscu jej córka zostałaby odebrana.

– Zakończyłam procedury wnioskowe o przyznanie azylu. Czekam na odpowiedź. Mam nadzieję, że będzie pozytywna, bo wtedy będę mogła zaplanować przyszłość – wskazała Silje Garmo.

Norwescy urzędnicy cały czas dążą do odebrania kobiecie dziecka. Urząd do spraw dzieci już trzy razy wszczynał postępowanie w celu odebrania córeczki pani Silje.

– Na dzień dzisiejszy właściwymi organami w świetle Konwencji Haskiej są organy polskie. Czyli władze norweskie nie mają już teoretycznie żadnego prawa, żeby domagać się wydania im dziecka. Natomiast spotykamy się z zupełnie innym działaniem ze strony Norwegów – dodał mec. Jerzy Kwaśniewski.

Sytuacja wielu rodzin w Norwegii jest teraz bardzo krytyczna, bo żyją one w strachu przed straceniem swoich dzieci i praw do nich.

– Każdego dnia spotykam się z wiadomościami, że pozbawia się ludzi praw do dzieci, wykrada się je też ze szpitala po urodzeniu. Tak chcieli zrobić z  Eirą. To jest straszne i to jest ogromny wstyd – zaznaczyła Silje Garmo.

O losie Slije i jej córki zdecyduje polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych i polski Urząd do Spraw Cudzoziemców. Decyzje w sprawie azylów standardowo powinny być wydawane w ciągu sześciu miesięcy – powiedział Jakub Dudziak, rzecznik Urzędu do Spraw Cudzoziemców.

– Gromadzimy jeszcze materiał dowodowy w tej sprawie i na podstawie tej całości materiałów będziemy mogli wydać decyzję. W tym momencie za wcześnie jeszcze, żeby powiedzieć kiedy to będzie. Ale staramy się załatwić sprawę najszybciej jak to możliwe – wskazał Jakub Dudziak.

Norwegia jest państwem opiekuńczym, które zastępuje rodzinę. Rodzina nie jest uznawana tam za podstawową komórkę społeczną, lecz pochodną państwa. Rodzice mogą w każdej chwili utracić swoje prawa tak, by dziecko trafiło do innych opiekunów.

TV Trwam News/RIRM

drukuj