fot. PAP/EPA

Niestabilna sytuacja na Białorusi

Prezydent Białorusi Aleksandr Łukaszenka przestrzega: „Stanowisko Polski i Litwy wobec sytuacji w naszym kraju może doprowadzić do zerwania dotychczasowych relacji”. Tymczasem na Białorusi wciąż trwają protesty, które są brutalnie tłumione przez milicję.

Sytuacja na Białorusi nie ulega poprawie. Przeciwnie – społeczny bunt przybiera na sile.

– Ludzie zaczęli nie tylko protestować, ale zaczęli się również bić z milicjantami, z ludźmi, którzy ich prześladują. Po raz pierwszy Białorusini zdobyli się na otwarty, również fizyczny protest – zwrócił uwagę politolog prof. Mikołaj Iwanow.

Protesty są jednak brutalnie tłumione przez milicję. W najbardziej aktywnej dzielnicy Mińska wyłączono wodę i ogrzewanie. Dochodzi do masowych aresztowań. Zatrzymani są torturowani przez służby.

 „MSW Białorusi zaczęło nagrywać kajanie się uwięzionych uczestników protestów na tle państwowej flagi. Część z kajających się ma wyraźne ślady bicia” – napisał Andrzej Poczobut, członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi.

Władze w Kijowie zwróciły się do Polski o wydanie blogerów Nexta oskarżonych o działalność wywrotową. Prezydent Aleksandr Łukaszenka oświadczył, że stanowisko Polski i Litwy może przekreślić nasze dotychczasowe relacje.

„Białoruś zawsze jest gotowa do współpracy z tymi, którzy przestrzegają zasad szacunku, szczerości i uczciwości. To przykre, że niektórzy nasi tak zwani partnerzy okazali się nagle niegotowi do pracy na takich warunkach” – oznajmił Aleksandr Łukaszenka.

Po tym, czego dopuścił się reżim Łukaszenki, nie ma powrotu do dialogu – podkreślił prof. Mikołaj Iwanow.

– Teraz już nie ma możliwości okrągłego stołu podobnego do tego, który był w Polsce. Dzisiaj jest tylko pociągnięcie Łukaszenki do odpowiedzialności – dodał politolog.

Unia Europejska przygotowuje już trzecią listę sankcji wobec przedstawicieli białoruskich władz, ale to może nie wystarczyć – zaznaczył politolog dr Piotr Gawryszczak.

– Nie możemy spodziewać się tego, że Łukaszenka ugnie się pod wpływem sankcji nakładanych przez państwa zachodnie. Na pewno nie ugnie się w najbliższym czasie – tłumaczył dr Piotr Gawryszczak.

Białorusini muszą liczyć przede wszystkim na siebie.

– Białorusini będą protestować do końca, do zwycięstwa – wskazał prof. Mikołaj Iwanow.

Protesty przeciwko władzy trwają na Białorusi już od ponad trzech miesięcy.

TV Trwam News

drukuj