fot. PAP

Niesprawiedliwy wyrok ws. Mariusza Kamińskiego?

Nie milkną echa po wyroku skazującym Mariusza Kamińskiego za działania w sprawie tzw. afery gruntowej. Wczoraj Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia uznał, że były szef CBA przekroczył swoje uprawnienia.

Mariusz Kamiński usłyszał wyrok trzech lat więzienia i 10 letniego zakazu sprawowania stanowisk publicznych. Wyroki usłyszeli też jego zastępcy. Decyzja sądu jest nieprawomocna.

Jerzy Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa, mówi, że jest to hucpa polityczna.

– Wydaje się, że Platforma Obywatelska wykorzystuje organa sprawiedliwości do porachunków z opozycją. Są to niedopuszczalne praktyki. Wydaje się, że prokuratura się pogubiła – nie wie, co to jest konstytucja, nie wie, co to jest Kodeks karny. Ściganie Mariusza Kamińskiego i pozostałych przyzwoitych funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego jest kpiną. Jest to „bananowa republika” w pełnym wymiarze – podkreślił Jerzy Kowalski.

Roman Marzec, były naczelnik wydziału operacyjno-śledczego delegatury CBA w Gdańsku, mówi, że wyrok ws. Mariusza Kamińskiego jest kuriozalny.

– Wydawać by się mogło, że osoba, która wydała wyrok w sprawie tzw. afery gruntowej, chyba nie do końca zrozumiała istotę tego, czym zajmowało się Centralne Biuro Antykorupcyjne. Przepisy, które zostały uchwalone – ustawa o CBA – zezwalają na stosowanie pewnego rodzaju tzw. metod ofensywnej pracy operacyjnej. Tam przewidziana jest cała procedura. Wobec tego wszystkiego dziwi mnie tylko to, że ktoś może dziś podważać zasadność czy też kwestie związane z całą procedurą dotyczącą zastosowanej operacji specjalnej – powiedział Roman Marzec.

Mariusz Kamiński ocenił, że wyrok sądu jest rażąco niesprawiedliwy i niezrozumiały. Zapowiedział też, że wniesie apelację.

Proces dotyczył słynnej operacji CBA z lata 2007 r. zakończonej wręczeniem Piotrowi Rybie i Andrzejowi K. tzw. kontrolowanej łapówki za „odrolnienie” gruntu na Mazurach w kierowanym przez Andrzeja Leppera ministerstwie rolnictwa.

RIRM

drukuj