fot. PAP/EPA

Niespokojna sytuacja na Białorusi 

Cały świat obserwuje sytuację na Białorusi. Niedzielne wybory prezydenckie wywołały falę emocji. Obywatele wyszli na ulice, a światowi przywódcy apelują o dialog.

Wybory na Białorusi odbiły się szerokim echem na świecie. Wygranej Alaksandrowi Łukaszence pogratulował m.in. Władimir Putin.

„Liczę na to, że pańska działalność państwowa sprzyjać będzie rozwojowi wzajemnie korzystnych relacji rosyjsko-białoruskich we wszystkich sferach” – oznajmił Władimir Putin, prezydent Rosji.

Jak podkreślił historyk dr Leszek Pietrzak, wygrana Łukaszenki to większe wpływy Władimira Putina na Białorusi.

– Myślę, że Kreml będzie chciał tę sytuację po wyborczą na Białorusi wykorzystać do tego, aby doprowadzić do większej zależności tego kraju od Rosji. Prawdopodobnie Łukaszenka nie będzie miał innego wyjścia – mówił dr Leszek Pietrzak.

Tego właśnie obawiają się Białorusini, którzy wczoraj wyszli na ulice.

– Protestujący chcą ustąpienia Łukaszenki. Musimy mieć na uwadze, że to nie są pierwsze protesty na Białorusi i być może nie pierwsze, z którymi prezydent Łukaszenka sobie poradzi poprzez siłową pacyfikację, która już dziś w nocy miała miejsce głównie w głównie Mińsku, ale też mniejszych miastach Białoruskich – powiedział Marcin Adamczyk, politolog.

Mimo wszystko ważne jest, aby sprzeciw wobec Łukaszenki był kontynuowany – zaznaczył politolog Jarosław Komorniczak.

– Kluczowe będzie dla rozwoju sytuacji kontynowanie protestów, ale równie ważne […] uzyskanie jakiegoś wsparcie międzynarodowego i tu pytanie o rodzaj i skalę tego wsparcia – akcentował Jarosław Komorniczak.

Wsparcie już płynie ze strony Polski.

„Musimy solidarnie wesprzeć Białorusinów w ich dążeniu do wolności. Stąd też inicjatywa szefa polskiego rządu, aby nad tą sprawą pochyliła się Rada Europejska” – poinformowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Na odpowiedź nie musieliśmy długo czekać.

„Potępiamy przemoc i wzywamy do natychmiastowego uwolnienia wszystkich zatrzymanych ostatniej nocy. Białoruskie władze muszą zapewnić poszanowanie podstawowego prawa do pokojowych zgromadzeń” – wskazali we wspólnym oświadczeniu Josep Borrell, szef dyplomacji UE, oraz Oliver Varhelyi, komisarz ds. sąsiedztwa i rozszerzenia

Z kolei szef Rady Europejskiej Charles Michel nie wykluczył, iż temat Białorusi może pojawić się na unijnym szczycie w Brukseli we wrześniu. Wtedy, jak podkreślał szef MSZ Jacek Czaputowicz, Polska będzie zabiegać o to, by Bruksela podjęła odpowiednie kroki.

– Naszym zdaniem Unia Europejska musi podjąć działania na rzecz wstrzymania ewentualnych rozwiązań siłowych na Białorusi. Polska jako członek Unii Europejskiej, jako sąsiad Białorusi będzie zabiegać o aktywność w tym względzie – mówił minister Jacek Czaputowicz.

Poparcie w tej sprawie wyrazili także politycy Koalicji Obywatelskiej.

– Jeżeli rząd polski występuje z inicjatywą zwołania szczytu europejskiego w sprawie Białorusi, to oczywiście z naszej strony może liczyć na pełne wsparcie, bo to jest inicjatywa bardzo potrzebna – powiedział Robert Tyszkiewicz, poseł KO.

Niewykluczone, że w sprawie sytuacji na Białorusi będzie zwołana Rada Bezpieczeństwa Narodowego – poinformował minister w Kancelarii Prezydenta RP Andrzej Dera.

– Rozważane będzie zwołanie RBN, ponieważ sytuacja jest bardzo dynamiczna. Bardzo niebezpieczna z punktu widzenia naszych interesów jest to, co dzieje się dzisiaj na Białorusi – oznajmił w rozmowie z Wirtualną Polską minister Andrzej Dera.

Wsparcie dla protestujących płynie także od polskiej „Solidarności”, która pamięta protesty z lat 80., które miały miejsce w Polsce.

– Uważam, że powinniśmy wspierać dążenia narodu Białoruskiego do samostanowienia, bo przyświecają im te same ideały i wartości, które przyświecały nam w latach 80 – podkreślił Andrzej Kołodziej, działacz „Solidarności”.

TV Trwam News

drukuj