Nie będzie kolejnej polskiej fabryki amunicji. Rząd D. Tuska chce importu z Niemiec
Rząd Donalda Tuska ma zrezygnować z budowy fabryki amunicji w Ząbkowicach Śląskich na rzecz firm niemieckich. Wspiera go w tym portal Onet, należący do koncernu Axel Springer z kapitałem niemieckim.
Krab to samobieżna armatohaubica polskiej produkcji. Od dwóch lat Kraby wykorzystywane są przez Ukraińców w skutecznej walce z rosyjskim agresorem. Działa Krabów zasilane są amunicją o kalibrze 155 mm – największą, która jest powszechnie używana. O ten rodzaj amunicji zabiegają armie całego świat. Krocie na jej produkcji zarabiają firmy zbrojeniowe, przede wszystkim z USA i Niemiec – zwrócił uwagę ekspert ds. finansów, Paweł Dołkowski.
– Państwo, które produkuje, jest państwem samowystarczalnym, państwem niezależnym, które może kreować swoją politykę militarną, swoją politykę gospodarczą. Państwo, które jest uzależnione od produkcji innych państw, innych podmiotów, już takiej niezależności i takiej wolności nie ma – zaznaczył Paweł Dołkowski.
W zeszłym roku premier Mateusz Morawiecki na podstawie programu „Narodowa Rezerwa Amunicyjna” podjął decyzję o zbudowaniu w Ząbkowicach Śląskich fabryki amunicji 155 mm. Lokalizacja nie jest przypadkowa. Chodzi o to, aby produkcja była jak najdalej od granicy wschodniej, skąd może nadejść atak wroga. Tymczasem Onet – portal częściowo kontrolowany przez niemiecki kapitał – zaatakował inwestycję.
„Przekazując prywatnym firmom kontrolę nad produkcją amunicji dla wojska, rząd PiS nie zabezpieczył interesów państwa. W dodatku firmy te nie mają doświadczenia w produkcji amunicji” – możemy przeczytać w artykule Onetu.
Portal napisał, że rząd premiera Mateusza Morawieckiego chciał bezzasadnie roztrwonić 14 mld złotych z budżetu na chwilę przed stratą władzy; chciał oddać przyszłość polskiej produkcji amunicji w niepewne ręce i wyłączyć państwo z kontroli nad inwestycją. Podobne sugestie słychać ze strony obecnych rządzących.
– Mamy prawo wiedzieć, czy w sprawach życia i śmierci, w sprawach wolności i niepodległości Rzeczpospolitej, ktoś postanowił robić sobie jakieś wały i oszukiwać ludzi, czy też wszystko było lege artis – powiedział marszałek Sejmu, Szymon Hołownia.
Budowę fabryki miała realizować spółka Polska Amunicja. Składa się ona z większościowych udziałów kontrolowanej przez państwo Agencji Rozwoju Przemysłu i trzech prywatnych polskich firm: WB Electronics, Ponar Wadowice i TDM Electronics. Według ekspertów stanowią one najlepszy na polskim rynku zestaw przedsiębiorstw do budowy takiej fabryki, choć nie zajmują się one ściśle produkcją amunicji 155 mm. W Polsce robi to tylko Dezamet – podkreślił poseł do Parlamentu Europejskiego, były wiceminister obrony narodowej, Michał Dworczyk.
– Mamy w Polsce jedną fabrykę. Miała powstać druga fabryka. W tej sytuacji, jeśli żadna inna firma nie produkuje amunicji artyleryjskiej, to trudno oczekiwać, że zgłoszą się firmy, które mają takie doświadczenie – zwrócił uwagę polityk.
14 mld złotych od państwa miało być przeznaczone na budowę fabryki i dostawę 300 tys. sztuk amunicji. Wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, poinformował, że nowe otwarcie w polskiej produkcji zbrojeniowej zostało wstrzymane.
– Agencja Uzbrojenia z tą spółką nie zawarła żadnego kontraktu do tej pory. Naszym zdaniem to jest jeszcze nie ten etap, gdzie ta spółka jest gotowa – ocenił szef MON.
W związku z tym opozycja publicznie stawia premierowi następujące pytanie:
– Czy prawdą jest, że pan Donald Tusk, spotykając się z kanclerzem Olafem Scholzem, złożył deklarację, że Polska będzie kupowała amunicję artyleryjską – w tym 155 mm – od niemieckich firm takich jak Rheinmetall i inne, tak jak bywało w latach poprzednich? – pytał Michał Dworczyk.
Według Onetu do Ministerstwa Obrony Narodowej wpływają skargi firm, które mimo spełnienia warunków nie zostały włączone do programu Polska Amunicja. Eksperci zwracają uwagę, że protest zgłosiły głównie firmy zagraniczne. Jedną z nich jest właśnie niemiecki Rheinmetall. Własna fabryka amunicji zwiększa uniezależnienie od zagranicznych dostaw – w czasie konfliktu zbrojnego czasami niepewnych. Prof. Krzysztof Kubiak, politolog i historyk wojskowości, podkreślił, że państwo powinno mieć swoje zasoby i linie produkcyjne amunicji.
– To zależy od tego, czy chcemy być krajem małym, uzależnionym od dostaw amunicji, czy chcemy być poważnym, średnim państwem zdolnym do prowadzenia własnej polityki. Jednym z instrumentów w przestrzeni międzynarodowej są właśnie zdolności amunicyjne – mówił ekspert.
Potrzeby amunicyjne są dziś nieograniczone. Polska produkuje maksymalnie 40 tys. sztuk amunicji artyleryjskiej rocznie. To tyle samo, ile Ukraina zużywa w tydzień.
TV Trwam News



