fot. Tomasz Strąg

„Newsweek” sugeruje, że PiS sfałszuje wybory

Jesienią odbędą się wybory do polskiego parlamentu. Choć sondaże dają obecnemu obozowi rządzącemu szansę na trzecią kadencję, lider Platformy Obywatelskiej, Donald Tusk, oskarża swoich przeciwników o możliwe fałszerstwo wyborcze. Narrację tę powiela także „Newsweek”. Wśród opozycji są jednak obawy, że w ten sposób zniechęci się wyborców do głosowania.

Na okładce najnowszego wydania tygodnika „Newsweek” zobaczyć możemy tytuł „Sfałszowane wybory”. W czasopiśmie zamieszczono bowiem wywiad z byłym działaczem Prawa i Sprawiedliwości, Markiem Zagrobelnym, którego tematem są rzekome kupowanie wyborców, naginanie prawa i oszustwa podczas głosowań. [czytaj więcej]

„Byłem świadkiem wyborczych fałszerstw jako działacz PiS. Sam też miałem na nie wpływ. Pod tym względem PiS to partia szczególna!” – mówił Marek Zagrobelny w wywiadzie dla „Newsweeka”.

Teza ta oparta jest na relacji osoby, która obecnie jest zagorzałym przeciwnikiem Zjednoczonej Prawicy i zwolennikiem opozycji. Tygodnik próbuje przekonać czytelników o możliwych fałszerstwach wyborczych na podstawie relacji tylko jednej osoby, podczas gdy w ostatnich wyborach, w komisjach wyborczych pracowało prawie 200 tysięcy osób.

– Ta okładka pokazuje, że czeka nas długa i przede wszystkim bardzo brutalna kampania wyborcza po stronie opozycji – zaznaczył poseł PiS, Piotr Kaleta.

Tezy zawarte w najnowszym wydaniu „Newsweeka” nie zostały poparte żadnymi dowodami. Z wyborów na wybory liczba oddanych głosów nieważnych maleje. W 2011 r. nieważnych głosów było nieco ponad 4,5 procent, cztery lata później, 2,5 proc., a podczas wyborów w 2019 roku tylko 1,11 procent.

– Jeśli chodzi o fałszerstwa na dużą skalę, to jest to tylko straszenie opinii publicznej i tak naprawdę należy tego typu działania trzeba piętnować, jeżeli nie są poparte dowodami – wskazał politolog dr Aleksander Kozicki.

Wywiad, który być może miał zmobilizować wyborców opozycji do udziału w głosowaniu, może jednak przynieść odwrotny skutek – alarmują politycy PSL-u i Lewicy.

– Jeżeli chcemy odstraszyć wyborców, jeżeli chcemy odstraszyć obywateli od pójścia do wyborów, to opowiadajmy na lewo i prawo, że będzie próba sfałszowania tych wyborów – zauważył poseł PSL, Dariusz Klimczak.

– Sytuacja, w której ludzie będą poważnie zaniepokojeni tym, że ich głosy mogą zostać unieważnione – myślę o wyborcach opozycji – może ich zniechęcić do udziału w wyborach. To byłaby klęska demokracji – oceniła poseł Lewicy, Anita Kucharska-Dziedzic.

O możliwych fałszerstwach wyborczych mówi głównie Platforma Obywatelska. To – jak zaznaczył politolog prof. Mieczysław Ryba – przygotowywanie narracji pod ewentualną przegraną w tegorocznych wyborach parlamentarnych.

– Przygotowują się na ewentualną porażkę, że to nie oni zawinili, ale po prostu zawiniła koalicja, zawiniła prawica, która wybory fałszuje. Ale to jest bardzo groźna gra, bo to może sprowokować konflikt społeczny, jakąś rewolucję – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

Tak było podczas ostatnich wyborów prezydenckich w Brazylii i USA, gdzie wyborcy przegranych ugrupowań szturmowali rządowe budynki. Tymczasem Prawo i Sprawiedliwość niezmiennie pozostaje liderem wszystkich sondaży wyborczych. W ubiegłym miesiącu Sejm przegłosował nowelizację Kodeksu wyborczego, która ma zwiększyć frekwencję i przejrzystość wyborów. Mężowie zaufania będą mogli nagrywać przebieg głosowania i liczenia głosów przez komisje.

– Chcemy podnieść transparentność prac komisji i usprawnić. Im więcej komisji, tym szybciej komisja skończy pracę – podkreślił poseł Piotr Kaleta z PiS.

Obwody do głosowania mają obejmować tereny od 200 mieszkańców, a nie – jak dotychczas – od 500. Samorządowcy będą musieli także zorganizować darmowy przewóz do komisji wyborczej dla osób niepełnosprawnych i seniorów, jeśli na terenie danej miejscowości nie funkcjonuje transport publiczny. Takim rozwiązaniom sprzeciwia się lider opozycji, Donald Tusk.

– Nie mam żadnych wątpliwości, że to nie jest ostatni pomysł Kaczyńskiego, żeby wybory przekręcić w taki sposób, niby legalny, żeby PiS władzy nie stracił – mówił szef PO.

Nowelizacją Kodeksu wyborczego zajmie się Senat na najbliższym posiedzeniu 21 lutego.

TV Trwam News

drukuj