(fot.PAP)

Nerwy przez murawę

Pierwszy ćwierćfinał: Czechy – Portugalia na stadionie narodowym

 

Piłkarze Czech i Portugalii rozegrają dziś na Stadionie Narodowym pierwszy ćwierćfinał Euro 2012. Obie ekipy nie mogły jednak odbyć planowych treningów na tym obiekcie, oficjalnie z powodu „oszczędzania” murawy. Nie trzeba dodawać, jak wielkie wzbudziło to zdenerwowanie.

Tradycją jest, że na dzień przed meczem jego uczestnicy mają możliwość (i prawo) odbyć zajęcia na stadionie, na którym toczyć się będzie rywalizacja. Czesi i Portugalczycy takiej szansy jednak nie dostali. Powód? Problemy z murawą. UEFA, zarządzająca obiektem podczas mistrzostw, zdradziła tylko, że trzeba ją oszczędzać. Jednym i drugim zaproponowano treningi na stadionie Polonii Warszawa, ale zainteresowani na to nie przystali. W dużo gorszym położeniu znaleźli się przez to Czesi, którzy na Narodowym jeszcze nie grali. Portugalczycy mieli już taką okazję, w lutym przeciw Polsce (0:0). Obiekt zatem znają, a na tak wielkich imprezach jak mistrzostwa Europy o sukcesie decydują najdrobniejsze szczegóły. Jedyne, co pocieszyło trenera Michala Bilka, to poprawiający się stan zdrowia Tomasa Rosickiego. Lider i mózg jego zespołu wczoraj normalnie ćwiczył i jest nadzieja, że dziś będzie w stanie zagrać. Czesi nie będą faworytami i o tym wiedzą. – Na pewno się jednak nie poddamy. Co więcej, jeśli zagramy tak jak w drugiej połowie meczu z Polską, to możemy awansować – powiedział Vaclav Pilar. Pomocnik drużyny Bilka przyznał, że najważniejszym zadaniem stojącym przed nim i kolegami będzie powstrzymanie Cristiano Ronaldo. – Większość akcji będzie przez niego przechodziło, ale musimy pamiętać o tym, że Portugalia to nie tylko Ronaldo. Ma w składzie wielu wspaniałych graczy – dodał.
Tyle że Ronaldo robi różnicę. To piłkarz wyjątkowy, nietuzinkowy, potrafiący w pojedynkę rozstrzygać o losach meczów. Początkowo na Euro grał słabo, ale gdy spadła na niego krytyka, zawziął się i przeciw Holandii poczynał sobie wybornie. Strzelił dwie bramki, ogrywał z łatwością rywali. Gdy jest w formie, Portugalia prezentuje inną, dużo wyższą jakość. A jest. W tym kraju panuje zresztą przekonanie, że Czesi nie stanowią większego zagrożenia. – Mam do nich szacunek, ale powinniśmy ich spokojnie ograć – powiedział legendarny Eusebio. Także trener Paulo Bento na każdym kroku podkreśla, że awans do półfinału będzie obowiązkiem jego podopiecznych. Portugalia mistrzostwa rozpoczęła od porażki z Niemcami, ale potem po dramatycznym meczu pokonała Danię i nie dała szans Holandii. Znalazła się na fali wznoszącej, gra jak Ronaldo – coraz lepiej. Będzie faworytem. Przed dzisiejszym meczem Czesi chętnie wracali do mistrzostw Europy z 1996 roku. To szczęśliwe dla nich wspomnienia, bodaj najlepsze z ostatnich kilkunastu lat. Dotarli wtedy do finału, minimalnie przegrywając z Niemcami 1:2. Po drodze, w ćwierćfinale, okazali się lepsi od Portugalii, wygrywając 1:0 po bramce Karela Poborsky´ego. – Oglądałem to spotkanie jako mały dzieciak i marzy mi się powtórka – przyznał Pilar. Gdyby do niej doszło, byłaby sporą niespodzianką.

Piotr Skrobisz

drukuj