fot. PAP/Adam Warżawa

Nauczyciele strajkują w całym kraju; wicepremier Szydło apeluje o kolejne rozmowy

W tysiącach polskich szkół trwa strajk nauczycieli. Resort edukacji szacuje, że do protestu przyłączyło się niespełna 50 proc. placówek. Wicepremier Beata Szydło apeluje o kolejne rozmowy. Do tej pory oferta rządu przekonała tylko „Solidarność”.

– Puste ulice w Warszawie!! To też efekt strajku – napisał na Twitterze Sławomir Broniarz.

Związek Nauczycielstwa Polskiego jeszcze w niedzielę przekonywał, że w strajku udział weźmie nawet 80 proc. szkół. Inne dane dotarły do resortu edukacji.

– Na razie mamy 48,5 proc. szkół i placówek, które przystąpiły do strajku, natomiast te dane będą jeszcze spływać do ministra edukacji narodowej poprzez kuratorów oświaty – powiedział Maciej Kopeć, wiceminister edukacji narodowej. To dane na godz. 12.00.

ZNP przekonuje, że protestuje w trosce o przyszłość uczniów. Dlatego rząd – właśnie z myślą o uczniach – ponawia zaproszenie do rozmów.

– Dzisiaj dużo więcej wszystkie strony mogą osiągnąć rozmawiając przy stole, niż właśnie stawiając w takiej bardzo trudnej i niekorzystnej sytuacji i nauczycieli, i uczniów – zaznaczyła Beata Szydło.

Dotychczasowe negocjacje przyniosły porozumienie z „Solidarnością”. Ofertę rządu odrzuciły i ZNP, i FZZ.

– Apelujemy do nauczycieli, członków „Solidarności”, aby nie brali udziału w strajkach – powiedziała Olga Zielińska z Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania NSZZ „Solidarność”.

Część nauczycieli związanych z „Solidarnością” i tak przyłączyła się do strajku. Wicepremier Beata Szydło ponawia apel o złagodzenie strajku na czas egzaminów.

– Uczniowie nie mogą być zakładnikami tego protestu – wskazała wicepremier.

Rząd podtrzymuje ofertę o podwyżkach dla nauczycieli rozłożonych w czasie. W 2023 roku wynagrodzenie dla nauczyciela dyplomowanego – według zapewnień rządu – wzrośnie do 8100 zł przy 24 godzinach dydaktycznych.

TV Trwam News/RIRM

drukuj