fot. Tomasz Daniluk/Ordo Iuris

[NASZ DZIENNIK] Zatrzymać destrukcję

Uczestnicy protestu w obronie polskiej szkoły apelują do Prezydenta o działania na rzecz ochrony najmłodszych pokoleń.

Polska szkoła znalazła się dziś w momencie, który wielu rodziców, nauczycieli i ekspertów określa mianem punktu krytycznego.

– Wystarczyło zaledwie 2,5 roku rządów minister edukacji Barbary Nowackiej, aby wokół systemu oświaty narosły obawy, jakich nie słyszano od dawna – podkreśla w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Hanna Dobrowolska, koordynator z Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły (KROPS).

Coraz więcej osób zadaje sobie pytanie nie o to, jak poprawić jakość edukacji, lecz o to, czy uda się zatrzymać proces zmian, które prowadzą szkołę do destrukcji.

W niedzielne południe przed pomnikiem Mikołaja Kopernika w Warszawie zgromadzili się rodzice, nauczyciele, opiekunowie dzieci oraz przedstawiciele organizacji społecznych, którzy przyjechali z różnych części kraju, aby wyrazić swój sprzeciw wobec kierunku zmian zachodzących w polskiej oświacie. Manifestacja pod hasłem „Dobra szkoła – silna Polska!” została zorganizowana przez Koalicję na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Uczestnicy wydarzenia zwrócili się z apelem do prezydenta Karola Nawrockiego.

„My, polscy rodzice i nauczyciele, zgromadzeni w Warszawie na manifestacji ’Dobra szkoła – silna Polska!’, prosimy o pomoc i wzywamy Pana jako Głowę Państwa do działania” – zawarto w apelu do Prezydenta.

W ich ocenie Prezydent RP powinien stać się rzecznikiem tych środowisk, które drżą o przyszłość dzieci i szkoły, ale nie mają dziś realnego wpływu na kierunek zmian w oświacie, gdyż minister Barbara Nowacka realizuje strategię ich zagłuszania.

Problemy te dostrzega prezydent Karol Nawrocki, czego wyraz dał w liście skierowanym do protestujących.

„Polska szkoła powinna rozwijać kompetencje potrzebne we współczesnym świecie, ale jednocześnie pozostawać wierna wartościom, które przez pokolenia budowały siłę naszego Narodu. Powinna uczyć myślenia, odpowiedzialności, szacunku dla drugiego człowieka, miłości do Ojczyzny oraz znajomości własnej historii i kultury. Rodzice mają prawo oczekiwać, że szkoła będzie ich w tym wspierać, a nie zastępować ich wychowawczej roli” – wskazał w liście Prezydent.

Wczorajsza manifestacja – „Dobra szkoła – silna Polska!” – była nie tylko protestem przeciwko konkretnym decyzjom Ministerstwa Edukacji Narodowej. Była także wyrazem narastającego przekonania, że głos rodziców został zepchnięty na margines, a szkoła coraz częściej staje się polem realizacji projektów ideologicznych, zamiast miejscem przekazywania wiedzy i kształtowania kompetencji potrzebnych młodym ludziom w dorosłym życiu.

Od początku rządów „koalicji 13 grudnia” przez Polskę przetoczyły się liczne protesty rodziców, organizacji społecznych i środowisk związanych z edukacją.

Uczestnicy demonstracji nie ukrywali rozczarowania sposobem prowadzenia polityki edukacyjnej przez obecne kierownictwo resortu. Ich zdaniem dialog praktycznie nie istnieje. Co więcej, w szkołach zaczyna panować „święty dobrostan”.

– Nasze dzieci, które mają się uczyć, słyszą, że powinny się świetnie czuć, świetnie bawić, powinny mieć komfort edukacyjny. Czy Państwo słyszeli o komforcie edukacyjnym? Takie coś już pojawia się w dokumentach – zwracała uwagę Elżbieta Lachman z Polskiego Forum Rodziców, koordynator Koalicji na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły.

Jak przypomniała, stres jest elementem każdej szkoły i edukacji.

– Całe życie nie przebiega bez stresu. Nasze dzieci muszą też się przygotować do dorosłego życia, do odpowiedzialności, do tego, że powinny po prostu działać w imię tego, co dobre. Tymczasem to wszystko, co dobre, coraz bardziej jest gumkowane, znika z polskiej szkoły – mówiła Elżbieta Lachman.

Jak wskazywała, piątkę dostaje dzisiaj w szkole uczeń, który się stara, bo dostaje piątkę za to, że się stara.

– I obok niego uczeń, który przesiedział 3 dni i uczył się i po prostu ma wiedzę. To jest wielkie, niesprawiedliwe działanie ministerstwa edukacji wobec tych dzieci, które chcą uczyć się, chcą być ambitne, mają ambitne plany – wskazywała ekspertka.

Dzieci, które chcą się uczyć i mieć wiedzę są dzisiaj niszczone.

Fasadowe konsultacje

W systemie, który tworzy Barbara Nowacka, konsultacje społeczne mają charakter fasadowy, a kluczowe decyzje zapadają niezależnie od opinii rodziców, nauczycieli czy ekspertów.

– Szkoła coraz bardziej oddala się od swojej podstawowej misji, jaką jest nauczanie, rozwijanie talentów i przygotowywanie młodych ludzi do funkcjonowania w społeczeństwie – zauważa Hanna Dobrowolska. Zamiast tego staje się miejscem ideologicznych eksperymentów i kolejnych reform wdrażanych w pośpiechu.

Głos Prezydenta

Swój list do uczestników protestu skierował Karol Nawrocki. Przypomniał w nim, że rolą Prezydenta jest stanie na straży Konstytucji oraz praw polskich rodzin. Dlatego też – w jego ocenie – „szkoła potrzebuje stabilności, wysokich standardów nauczania i rozwiązań budujących zaufanie społeczne, a nie działań prowadzących do chaosu organizacyjnego, ideologizacji procesu kształcenia oraz eksperymentowania na całych rocznikach uczniów”.

„Polska szkoła nie może stać się narzędziem realizacji doraźnych projektów politycznych ani miejscem wdrażania rozwiązań, których skutków dla przyszłych pokoleń nikt dziś nie jest w stanie przewidzieć i które mogą okazać się niezwykle trudne do odwrócenia” – podkreślił Prezydent.

Dobra szkoła jest jednym z fundamentów silnego państwa.

„Jako ojciec, wiem, że dla rodziców szkoła nie jest abstrakcyjną instytucją ani przedmiotem politycznych sporów. Jest miejscem, któremu każdego dnia powierzają to, co mają najcenniejsze, czyli swoje dzieci” – przekazał Karol Nawrocki.

Stan szkoły to nie jest abstrakcja – to właśnie od jakości edukacji zależy przyszły poziom rozwoju gospodarczego, naukowego i społecznego Polski. I – jak przypomniał Prezydent – „zależy od niej także siła wspólnoty narodowej oraz zdolność kolejnych pokoleń do podejmowania odpowiedzialności za los Ojczyzny”.

Szczególnie niepokojące jest to, że rodzice i prawni opiekunowie coraz częściej czują się pozostawieni sami sobie. To właśnie dlatego uczestnicy manifestacji skierowali apel do prezydenta Karola Nawrockiego, prosząc go o aktywne zaangażowanie się w obronę polskiej edukacji oraz o objęcie patronatem działań mających chronić prawa rodziców i uczniów.

Autorzy apelu zwracają uwagę na kilka fundamentalnych kwestii. Domagają się ochrony polskiej tożsamości narodowej, języka i dziedzictwa historyczno-kulturowego obecnego w programach nauczania. Podkreślają znaczenie edukacji opartej na rzetelnej wiedzy, faktach i dorobku naukowym, a nie na doraźnych trendach czy ideologicznych modach. Akcentują także konieczność zagwarantowania rodzicom prawa do pierwszeństwa wychowawczego wobec własnych dzieci, które ich zdaniem może zostać ograniczone przez nowe ideologiczne przedmioty i programy realizowane w szkołach. Nie zapominają również o nauczycielach, wskazując na potrzebę przywrócenia im należnej pozycji zawodowej, autonomii metodycznej oraz stabilnych warunków pracy.

Szczególną krytykę protestujący kierują pod adresem przygotowywanej przez Ministerstwo Edukacji Narodowej reformy określanej jako „Reforma26. Kompas Jutra” oraz nowego przedmiotu pod nazwą „edukacja zdrowotna”.

– Nie są to pojedyncze decyzje programowe, lecz element szerszego procesu przebudowy szkoły, który może mieć daleko idące konsekwencje dla przyszłych pokoleń – akcentuje Hanna Dobrowolska.

Zmiany te prowadzą do osłabiania roli rodziców, dezorientacji nauczycieli oraz pogłębiania chaosu organizacyjnego w placówkach oświatowych.

Dla przyszłych pokoleń

W swoim apelu odwołują się również do zapisów Konstytucji RP, przypominając o zobowiązaniu do przekazywania przyszłym pokoleniom tego, co stanowi dorobek ponadtysiącletniej historii Polski. Postulują stworzenie rozwiązań prawnych, które miałyby chronić polską tożsamość narodową zarówno w podstawach programowych, jak i w codziennej praktyce szkolnej. Jednym z najbardziej ambitnych postulatów jest powołanie Prezydenckiej Służby Oświacie, instytucji odpowiedzialnej za monitorowanie przestrzegania tych zasad oraz reagowanie na przypadki ich naruszania.

Nie brakowało również słów wdzięczności pod adresem prezydenta Karola Nawrockiego za dotychczasowe wsparcie inicjatyw obywatelskich związanych z edukacją.

Spór o polską szkołę przestał być wyłącznie debatą ekspertów od edukacji. Stał się jednym z najważniejszych konfliktów społecznych ostatnich lat, dotyczących milionów rodziców, uczniów i nauczycieli.

– Coraz wyraźniej widać, że chodzi już nie tylko o programy nauczania czy liczbę godzin konkretnych przedmiotów. W centrum tego sporu znajduje się pytanie o to, jaka ma być polska szkoła przyszłości, kto ma decydować o kierunku jej rozwoju i gdzie przebiega granica między edukacją a kształtowaniem światopoglądu młodego pokolenia – podkreśla pan Wojciech z Warszawy, uczestnik protestu.

To pytania, na które odpowiedzi będą miały wpływ znacznie wykraczający poza szkolne mury. Od nich zależy bowiem nie tylko przyszłość systemu oświaty, ale także kształt społeczeństwa, które wyrośnie z dzisiejszych szkolnych klas.

Protesty będą trwały, a niedzielny był tylko jednym z wielu, które przetoczą się przez Polskę.

– Uznamy, że to już koniec, gdy Reforma26. Kompas Jutra zostanie porzucona przez MEN. Jest to projekt, który wprowadza głęboką ideologiczną przebudowę systemu oświaty bez realnego społecznego mandatu i bez wystarczającej debaty publicznej – zapewnia Hanna Dobrowolska.

Chodzi o pełne zatrzymanie zmian. Włącznie z rezygnacją z obowiązkowej „edukacji zdrowotnej”. Absolutnym minimum, które mogłoby stanowić punkt wyjścia do rozmowy, byłby powrót do stanu sprzed jesieni 2023 roku. Dopiero na tej bazie, jak podkreślają organizatorzy protestu, można byłoby rozpocząć poważną debatę o ewentualnych zmianach, ale już w formule ponad politycznymi podziałami i przy realnym udziale rodziców, nauczycieli oraz ekspertów.

Rafał Stefaniuk/Nasz Dziennik

drukuj