Lek. wet. M. Perzyna: Co nikogo już dzisiaj nie dziwi, to dziki nawet w miejscach, w które jeździmy nie żeby podziwiać przyrodę, tylko oglądać muzea. Zaraz za nimi są łosie
Co nikogo już dzisiaj nie dziwi, to dziki w każdej lokalizacji. Nie w środku lasu, tylko w środku miejscowości wypoczynkowych czy nawet metropolii, miejsc, w które jeździmy nie żeby podziwiać dziką przyrodę, tylko może oglądać muzea, podziwiać pomniki, a może w jakiś inny sposób spędzać czas. Zaraz za dzikami są łosie. Kiedyś mówiło się: „król bagna”, czasami „król puszczy”, a teraz okazuje się, że może to być król parkingu pod centrum handlowym albo jakiegoś deptaku – mówił w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam lek. wet. Maciej Perzyna, nauczyciel akademicki Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie.
Zbliżają się wakacje. Wielu z nas spędza ten czas, obcując z naturą. Warto wówczas pamiętać, że miejsca wypoczynku człowieka stanowić mogą równocześnie terytorium dzikich zwierząt – w tym dużych.
Jednak wskutek wzrostu populacji niektórych gatunków, niektóre zwierzęta można napotkać już poza ich naturalnymi siedliskami, nawet w centrach miast.
– Co nikogo już dzisiaj nie dziwi, to dziki (…) w każdej lokalizacji. Nie w środku lasu, tylko w środku miejscowości wypoczynkowych czy nawet metropolii, miejsc, w które jeździmy nie żeby podziwiać dziką przyrodę, tylko może oglądać muzea, podziwiać pomniki, a może w jakiś inny sposób spędzać czas. Nie spodziewamy się tam właśnie ekspozycji na dziką przyrodę (…). Zaraz za dzikami, (…) na obszarze całego kraju, chociaż mniej często spotykane, ale w coraz większym stopniu stanowiące problem, a czasami zagrożenie, są łosie. Kiedyś mówiło się: „król bagna”, czasami „król puszczy”, a teraz okazuje się, że może to być król parkingu pod centrum handlowym albo jakiegoś deptaku – podkreślił lek. wet. Maciej Perzyna.
Również jelenie oraz sarny coraz mniej boją się ludzi. Niekiedy bywają agresywne, a wtedy spotkanie z takim zwierzęciem może być niebezpieczne. Pamiętajmy, że kozioł, czyli samiec sarny, pomimo niewielkich rozmiarów, nadal posiada ostre poroże i znaczną siłę.
Coraz więcej jest też miejsc w Polsce, gdzie możemy spotkać żubra.
– Żubr – gwiazda reklam napojów raczej dla dorosłych – dobrze się kojarzy jako taki pocieszny, nieszkodliwy olbrzym, ale zupełnie taki nie jest – zwrócił uwagę gość „Rozmów niedokończonych”.
W ostatnim czasie zwiększyła się również liczba drapieżników. Coraz częściej można spotkać wilki, które – choć z reguły unikają ludzi – mogą stanowić zagrożenie dla naszych psów. W niektórych miejscach w Polsce, jak Tatry i Bieszczady, można natknąć się również na niedźwiedzie. Spotkanie z tym zwierzęciem może być szczególnie niebezpieczne.
Zagrożenie dla człowieka mogą stanowić nie tylko duże zwierzęta, ale również te niewielkie. Zwierzęciem, którego populacja wzrosła w ostatnich latach, jest żmija zygzakowata. Jej jad sam w sobie nie jest zabójczy dla dorosłego człowieka, choć ukąszenie może być bardzo niebezpieczne, gdy gad wbije zęby w okolicach głowy lub szyi. Ukąszenie przez żmiję jest groźne również dla dzieci.
– Innym problemem, na który też należy zwrócić uwagę, jest to, że zwiększa nam się częstotliwość pokąsań psów przez żmije. Osoby lokalne w siedliskach, w których występują żmije – czyli głównie południe Polski, wschód Polski, ale też np. Puszcza Kampinoska – są przyzwyczajone, spodziewają się, zachowają pewną czujność. Natomiast w momencie, kiedy mamy ruch turystyczny, przyjeżdżają osoby (…) z regionów niekoniecznie wielkomiejskich, ale bez tradycji uważania na żmije, mogą nie w pełni kontrolować dzieci, mogą nie w pełni kontrolować psy. Dochodzi do pokąsań. I o ile na nagiej skórze człowieka i w momencie, kiedy możemy z człowiekiem porozmawiać, czyli jeżeli jest to – powiedzmy – dziecko w wieku trzech lat wzwyż, (…) dojście do tego, że doszło do ukąszenia przez żmiję, jest proste, o tyle w momencie, kiedy mamy do czynienia z pokąsaniem naszego pupila, a psy są ciekawskie i formą eksploracji świata u nich jest obwąchiwanie, a takiej interakcji agresywnej – gryzienie (…), to na owłosionej skórze pyska, zwłaszcza pigmentowanej, trudno jest znaleźć ślady po ukąszeniu. Nie jest to też takie oczywiste dla lekarzy weterynarii, niekoniecznie rozważają to w diagnostyce różnicowej i niekoniecznie mają know-how, czyli wiedzę, jak z takim przypadkiem postępować – mówił weterynarz.
Dla dzieci i psów zagrożenie stanowić mogą również trujące płazy.
– Ważne jest, żeby nasze dzieci wdrażać i uczyć – nie żeby się obawiały tego zwierzęcia, na przykład ropuchy szarej, która jest dość powszechna i pożyteczna – czy (…) salamandry, kiedy jesteśmy gdzieś właśnie na południu Polski, gdzie spotykamy salamandry. Warto je obejrzeć, jest to wspaniała forma naszej przyrody – jeden z czterech bodajże gatunków płazów ogoniastych, jakie występują u nas w kraju. Natomiast co do zasady ma gruczoły wydzielające truciznę i nie należy jej dotykać – zwrócił uwagę lek. wet. Maciej Perzyna.
Gość „Rozmów niedokończonych” wskazywał również, co sprawia, że niekiedy zwierzęta przejawiają zachowania potocznie określane jako agresywne. Czynników jest wiele. Ataki drapieżnicze na ludzi są bardzo rzadkie. Częściej zwierzę interpretuje spotkanie z człowiekiem jako zagrożenie, dlatego też postanawia się bronić. Uważać należy szczególnie na samice z młodymi, bo te zaciekle bronią swojego potomstwa. Wyjątkowo zawzięte i niebezpieczne są w tej materii lochy i klępy.
Innym razem dzikie zwierzę, zaskoczone, reaguje agresją. W tym przypadku, kiedy zauważymy zwierzę, a ono nas niekoniecznie, warto dać o sobie znać, wydając wyraźnie słyszalny dźwięk. Rozmówca TV Trwam wskazał, że nieaktualna jest już zasada „nie hałasuj w lesie”.
– Jeżeli znamy las, czujemy się w nim dobrze, jesteśmy pewni, że nie ma tam zagrożenia dla nas, jeżeli chcemy wyjść na skraj lasu i zobaczyć pasące się sarny, nie hałasujemy. OK. Natomiast jeżeli jesteśmy w kraju niedźwiedzi, a to jest w tej chwili całe południe Polski i kawałek wschodu, hałasujemy zdecydowanie. Nie chodzi o to, żeby iść z radiem tranzystorowym, czy z głośnikiem bluetooth i puszczać jakąś muzykę, czy żeby się drzeć, czy żeby tam dzwonić blaszanymi puszkami, ale zdecydowanie przemieszczamy się w grupie osób, która to grupa od razu onieśmiela część ataków, a też indukuje rozmowy. Idziemy społecznie, więc rozmawiamy ze sobą – to już jest tym wystarczającym poziomem hałasu – podkreślał weterynarz.
Formą zabezpieczenia przed niedźwiedziem jest również noszenie dzwonka na odzieży, ale nie może to być dzwonek przypominający te, jakie zakłada się owcom, bo wówczas sygnał, jaki wysyłamy drapieżnikowi, staje się odwrotny od zamierzonego. Kiedy wyjeżdżamy w rejony zamieszkane przez niedźwiedzie, warto zaopatrzyć się w środek odstraszający w postaci gazu pieprzowego, tzw. spreju na niedźwiedzie.
radiomaryja.pl



