fot. Monika Tomaszek

[NASZ DZIENNIK] Skarbówka uderza w Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II

Zarzut administracji skarbowej dotyczący rzekomych nieprawidłowości stał się kolejnym pretekstem, by uderzyć w Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II.

Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy podważył rzetelność ksiąg podatkowych Muzeum, nie wskazując jednak ani jednej faktury czy umowy, które uzasadniałyby tak poważny zarzut. Co więcej, obecne stanowisko przeczy ustaleniom wcześniejszych kontroli, które nie wykazały nieprawidłowości.

– W styczniu br. Muzeum otrzymało wynik kontroli, w którym zakwestionowano prawo placówki do odliczenia podatku VAT. Muzeum nie zgodziło się z tymi zarzutami, tym bardziej że Naczelny Sąd Administracyjny w styczniu br. jednoznacznie rozstrzygnął, że instytucja kultury posiada status czynnego podatnika VAT i przysługuje jej prawo do odliczenia tego podatku. W związku z tym obecne działania organów koncentrują się na próbie podważenia prawidłowości i rzetelności prowadzonych ksiąg podatkowych. A zarzut nierzetelnych ksiąg to dla podatnika najczarniejszy scenariusz. Dla Muzeum może to oznaczać nawet likwidację. I chyba o to w tym wszystkim chodzi – podnosi w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Lidia Kochanowicz-Mańk, pełnomocnik Muzeum „Pamięć i Tożsamość”.

Profesor Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, wskazuje, że kolejne ataki na Muzeum opierają się na tym samym mechanizmie – próbie dyskredytowania instytucji.

– Siła i bezwzględność, z jaką odbywa się szczucie na Muzeum, świadczą o tym, jak ważną jest instytucją kultury. Dlatego tym bardziej potrzeba naszej determinacji, aby fałszywy przekaz obnażać i bronić Muzeum – akcentuje.

Uderzenie w Muzeum „Pamięć i Tożsamość” ma za każdym razem bardzo jasny cel. Chodzi o zniszczenie instytucji kultury, która pokazuje Polakom tysiącletnią historię chrześcijańskiej Polski. Dlatego dziś pełnomocnicy Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. Jana Pawła II w Toruniu podejmą kroki prawne wobec administracji skarbowej.

Przypomnijmy, że od samego początku rządów „koalicji 13 grudnia” ekipa Donalda Tuska mówiła wprost, że Muzeum „Pamięć i Tożsamość” nie może istnieć, że musi zostać zlikwidowane. Koalicja Obywatelska uwzględniła to zresztą w głośnych 100 konkretach, które partia zobowiązała się zrealizować w ciągu pierwszych 100 dni rządów. I rzeczywiście, prób zniszczenia Muzeum od początków tego rządu było już bardzo wiele. Atak za pomocą państwowego aparatu skarbowego jest jednak wyjątkowo perfidny. Do tej pory różnorakich kontroli prześwietlających funkcjonowanie i powołanie placówki było naprawdę dużo. Urzędnicy nasyłani przez ekipę Tuska za każdym razem próbują wykazać nie tylko nieprawidłowe funkcjonowanie Muzeum, ale także jej bezprawne i niezasadne powołanie. Kontrole przeprowadzane przez administrację skarbową w niczym się pod tym względem nie różnią od pozostałych. A jak przyznaje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” mec. Radosław Żuk, doradca podatkowy, który od 20 lat doradza w zakresie podatkowym podmiotom gospodarczym, nigdy nie spotkał się z tak uporczywym działaniem administracji skarbowej jak to ma miejsce wobec Muzeum.

– Chodzi m.in. o zakres przeprowadzanych kontroli. To jest sytuacja naprawdę bardzo szczególna. Z reguły wybiera się poszczególne miesiące, żeby się zorientować, czy podatnik jest uczciwy, czy nie. Dopiero kiedy znajdzie się nieprawidłowość, kontrolę się rozszerza. Tu przyjęto założenie, że od razu trzeba kontrolować wszystkie lata – wskazuje.

Zaznacza, że Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy w Warszawie prowadzi wobec Muzeum szereg kontroli oraz postępowanie podatkowe dotyczące VAT za okres od grudnia 2020 r. do grudnia 2022 r. Dodatkowo kontrole dotyczą kolejnych okresów rozliczeniowych aż do bieżących miesięcy.

– Prowadzone kontrole oraz postępowanie podatkowe niestety wskazują na przyjęcie z góry założonej tezy, iż Muzeum rozlicza się z fiskusem w nieprawidłowy sposób. Rzekomym dowodem na to jest m.in. wskazanie w protokole z badania ksiąg, że nie odzwierciedlają one stanu rzeczywistego i są nierzetelne w całości – mówi.

Zwraca też uwagę, że w tym samym protokole zawarto jednocześnie ustalenia przeciwne.

– Każda faktura zgadza się z plikami kontrolnymi obu stron transakcji. Nie ujawniono żadnego niezaksięgowanego dowodu sprzedaży, deklaracje odpowiadają ewidencji, a pełne wyciągi bankowe za wszystkie 25 badanych miesięcy nie wykazały ani jednej rozbieżności. Organ nie wskazał faktury dokumentującej transakcję niebyłą, pominiętego przychodu ani kwoty innej niż rzeczywista – punktuje ewidentną niespójność protokołu.

Sprawdzono każdą umowę

Zaznaczmy przy tym, że dwie wcześniejsze kontrole skarbowe nie wykazały żadnych nieprawidłowości faktur otrzymanych i wystawionych przez Muzeum, a także zawartych umów. Mało tego, analiza tego, w jaki sposób Muzeum wydatkowało ministerialną dotację na ponad 200 mln zł, podczas której sprawdzono każdą umowę, każdą fakturę, zakończyła się oceną pozytywną.

– Dyrektor Izby Administracji Skarbowej w sprawozdaniu z audytu z dnia 14 kwietnia 2026 roku po dwuletniej kontroli nie wskazał, aby Muzeum nieprawidłowo rozliczało dotację, przeciwnie, to sprawozdanie jest wręcz laurką dla tych, którzy rozliczali podatek VAT i prowadzili postępowanie w zakresie wyboru wykonawców – wyjaśnia mec. Radosław Żuk.

W związku z tym próbowano zaatakować od innej strony. Kontrolerzy stwierdzili, że Muzeum nie ma prawa do odliczania podatku VAT od prowadzonej inwestycji, czyli od budowy swojej siedziby oraz od realizacji wystawy stałej. Ten argument szybko jednak został zbity. W wyroku ze stycznia 2026 r. NSA orzekł, że instytucja kultury, jeżeli jest czynnym podatnikiem VAT i prowadzi sprzedaż opodatkowaną, ma prawo do odliczenia podatku VAT.

– Ponieważ Muzeum prowadzi taką sprzedaż, chociażby biletów na wydarzenia kulturalne czy wystawy czasowe, dlatego nie ma wątpliwości, że zarzuty Urzędu Skarbowego nie mają podstaw prawnych – tłumaczy Lidia Kochanowicz-Mańk.

Nie kryje też, że w związku z tymi oczywistymi faktami Muzeum zostało zaskoczone kolejnym stanowiskiem wydanym tym razem przez Mazowiecki Urząd Celno-Skarbowy.

– Kilka miesięcy po wykazaniu przez nas niezasadności formułowanych zarzutów otrzymaliśmy protokół, na mocy którego postępowanie kontrolne przekształcono w postępowanie karno-skarbowe. Stwierdzono w nim, że księgi prowadzone przez Muzeum są w całości nierzetelne. Nie podano jednak, na jakiej podstawie sformułowano ten wniosek – nie wskazano ani jednej faktury czy dowodu, który miałby to potwierdzić – relacjonuje.

Zaznacza, że mimo nieprzedstawienia żadnych argumentów konsekwencje wydania protokołu będą arcypoważne dla dalszego funkcjonowania instytucji, łącznie z nakazem zaprzestania działalności.

– Jeśli nie będziemy w stanie wykonywać naszych zadań statutowych, które zostały uwzględnione w programie dyrektora i zatwierdzone przez ministra, to zwyczajnie będzie to powód do likwidacji Muzeum – akcentuje Lidia Kochanowicz-Mańk.

Atak na Muzeum

Zanim to jednak nastąpi, w mediach przetoczy się kolejna fala hejtu i ataku na Muzeum.

– Wprowadzanie do przestrzeni medialnej informacji o nierzetelności ksiąg podatkowych firmy to jednoznaczny sygnał dla społeczeństwa, że dochodzi tam do nieprawidłowości. W ten sposób bezpośrednio podważa się wiarygodność firmy. Dokładnie ten sam mechanizm działa w przypadku Muzeum – taka sugestia natychmiast stawia instytucję kultury w złym świetle. Zarzut nierzetelności ksiąg podatkowych jest niezwykle poważny i uderza w fundamenty zaufania publicznego – podnosi.

Mec. Radosław Żuk przypomina, że postępowanie toczy się w czasie, gdy Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego po raz drugi domaga się przed sądem unieważnienia umowy o utworzeniu Muzeum, wnosząc w obu sprawach o zabezpieczenie hipoteczne.

– Muzeum pyta, czy zbieżność tych żądań jest przypadkowa. Jasne jest, że placówka nie kwestionuje prawa organów do weryfikacji rozliczeń ani do odmiennej wykładni przepisów. Kwestionuje posłużenie się instytucją nierzetelności ksiąg poza granicami jej ustawowej hipotezy i wbrew ustaleniom zawartym w tym samym dokumencie. Muzeum korzysta ze wszystkich środków prawnych i deklaruje gotowość do udziału w każdej czynności dowodowej, z oględzinami siedziby na czele. Jednakże organ celno-skarbowy zdaje się traktować Muzeum jako podmiot niemogący korzystać ze swoich podstawowych praw podatnika – stwierdza prawnik.

Wyjątkowa instytucja kultury

O kolejnej próbie zniszczenia Muzeum mówi nam prof. Janusz Kawecki. Nie ma złudzeń, że ta instytucja kultury, wyjątkowa pod względem wartości i przekazu, jakie w założeniu niesie, jest solą w oku obecnej ekipy rządzącej.

– Z olbrzymią zaciętością próbuje się Muzeum zniszczyć. Podważa się umowy na jego utworzenie, stosuje się przeróżne wybiegi prawne, aby podważyć zasadność funkcjonowania tej instytucji. Już ponad 3 lata temu rządzący, wtedy jeszcze pretendujący do władzy, stwierdzili, że Muzeum ma charakter nacjonalistyczny. To wszystko składa się na jedną całość. Chodzi o zniszczenie tego, co jest katolickie, co jest związane ze św. Janem Pawłem II. A ponieważ do ministerstwa wpłynęło już ponad 750 tysięcy listów w obronie Muzeum, dlatego teraz próbuje się podważać wiarygodność całej instytucji. To haniebne, ale przecież nie zaskakujące – przyznaje.

Przypomina, że mechanizm oczerniania i opluwania wszystkiego, co jest związane z katolicyzmem, z wartościami, jest zawsze taki sam.

– Zanim dowiedzie się prawdy, to wcześniej następuje zmasowany atak: kolportowanie kłamstwa, insynuacji. Tu mamy stawianie poważnych zarzutów bez podania jakichkolwiek dowodów. Chodzi o to, aby społeczeństwo zatruć kłamstwem i żeby zasiać wątpliwości. W takiej sytuacji ludzie już nie słuchają późniejszych rozstrzygnięć, które dowodzą nieprawdziwości zarzutów. W świadomości pozostaje to, co zostało zasłyszane na początku, czyli kłamstwo. To wyjątkowo przebiegły i perfidny plan, ponieważ wtedy trudniej o determinację w obronie Muzeum – ostrzega prof. Janusz Kawecki.

Dlatego apeluje, aby nie dać się zmanipulować fałszywym przekazem i nie dać się omamiać rządzącym.

– Naszym obowiązkiem jest obrona prawdy, jeśli chcemy, aby wartości i wiara katolicka nadal były naszą moralną busolą – podsumowuje prof. Janusz Kawecki.

Urszula Wróbel/Nasz Dziennik

drukuj