
[NASZ DZIENNIK] Prof. M. Ryba: Karol Nawrocki to nie tylko twardy przeciwnik, lecz także człowiek, który swoją prezydenturę i całą Ojczyznę powierzył Matce Bożej
Zarówno Donald Tusk, jak i jego ekipa będą za wszelką cenę chcieli pogłębiać przepaść między Polakami. Oni na niechęci budują swoją pozycję. Karol Nawrocki to nie tylko twardy przeciwnik, lecz także człowiek, który swoją prezydenturę i całą Ojczyznę powierzył Matce Bożej. Jeszcze w przeddzień zaprzysiężenia pojechał na Jasną Górę, aby tam modlić się przed obliczem Matki Przenajświętszej. To było bardzo symboliczne. To jest powrót do tradycji polskich królów, polskich władców, którzy Matce Bożej powierzali siebie i Polskę. Należy także zauważyć, że po zaprzysiężeniu Karol Nawrocki wziął udział we Mszy świętej w intencji Ojczyzny i Prezydenta RP w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. To także jest bardzo symboliczne. Widzimy, że wygrał człowiek zakotwiczony w tradycji narodowej, katolickiej – mówił prof. Mieczysław Ryba, historyk, politolog, wykładowca akademicki, w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”.
Urszula Wróbel: Tuż po złożeniu przysięgi przed Zgromadzeniem Narodowym Karol Nawrocki wygłosił swoje pierwsze przemówienie jako urzędujący Prezydent RP. Jak Pan ocenia to wystąpienie?
Prof. Mieczysław Ryba: Bez wątpienia było ono bardzo mocne, zarówno w sensie emocji, jak i treści. Był świetnie przygotowany i słychać było, że swoje słowa kierował z serca. Odwoływał się do swojego programu wyborczego, ale także do pięknej polskiej historii i tradycji. Chyba nikt nie miał wątpliwości, że to przemówienie było przede wszystkim szczere. Każdy kolejny dzień pokazuje nam, że Karol Nawrocki w czasie kampanii wyborczej przygotował nie jakieś tam obietnice, ale program, który naprawdę chce zrealizować. W środę także zapewniał, że jego 21-punktowy plan na prezydenturę jest jak najbardziej aktualny.
Oczywista rzecz, ale zapowiedzi prezydenta wywołały grymas na twarzy premiera.
Nie dało się tego nie zauważyć, że Donald Tusk, mimo że próbował zachować kamienną twarz, to kolejne deklaracje Karola Nawrockiego go irytowały. Zresztą nie tylko jego, ale też całe jego najbliższe otoczenie, a przecież to nie było żadnym zaskoczeniem, że Karol Nawrocki nie zamierza podczas swojej prezydentury poprzestawać na obietnicach. Wiemy, że będzie się także domagał, żeby program rządzących, którym ekipa Donalda Tuska mamiła w czasie kampanii wyborczej w 2023 r., był realizowany.
Wróćmy jeszcze do początku wystąpienia. Podziękowanie za oddane głosy to element oczywisty, ale Karol Nawrocki bardzo mocno podkreślił, że znalazł się na tym stanowisku z woli Narodu, który zadecydował o tym w demokratycznym procesie wyborczym.
– To Naród wypowiedział się jasno, że chce zmian. Uważam, że to jest bardzo ważna wzmianka. W ogóle odniesienie się do pojęcia narodu, a nie do społeczeństwa czy do jakiejś wspólnoty międzynarodowej uważam za istotną różnicę miedzy tym, jakimi pojęciami operują politycy lewicy. Karol Nawrocki zamiast powielania lewicowej nowomowy sięga do korzeni, wraca do wspólnoty narodowej, która stanowi pierwotny fundament scalający Polaków od wieków i przez wieki.
Zwrócił też uwagę, że nie zgadza się na podział Polski i będzie dążył do zjednoczenia Narodu.
To na pewno będzie bardzo trudne, bo przecież zarówno Donald Tusk, jak i jego ekipa będą za wszelką cenę chcieli pogłębiać przepaść między Polakami. Oni na niechęci budują swoją pozycję. Karol Nawrocki to nie tylko twardy przeciwnik, lecz także człowiek, który swoją prezydenturę i całą Ojczyznę powierzył Matce Bożej. Jeszcze w przeddzień zaprzysiężenia pojechał na Jasną Górę, aby tam modlić się przed obliczem Matki Przenajświętszej. To było bardzo symboliczne. To jest powrót do tradycji polskich królów, polskich władców, którzy Matce Bożej powierzali siebie i Polskę. Należy także zauważyć, że po zaprzysiężeniu Karol Nawrocki wziął udział we Mszy Świętej w intencji Ojczyzny i Prezydenta RP w Bazylice Archikatedralnej św. Jana Chrzciciela w Warszawie. To także jest bardzo symboliczne. Widzimy, że wygrał człowiek zakotwiczony w tradycji narodowej, katolickiej.
Dlatego trzeba zaznaczyć, że cały ciąg jego aktywności tuż przed samym zaprzysiężeniem i w jego trakcie świadczy, że Karol Nawrocki nie tylko mówi o zasadach moralnych, lecz nade wszystko traktuje je bardzo poważnie – jako drogowskaz. Karol Nawrocki zapowiada od razu pierwsze projekty legislacyjne.
Zauważmy, że robił to już od momentu ogłoszenia wyników wyborów, jednak Donald Tusk nie traktował tego serio. W momencie, kiedy Karol Nawrocki zapowiadał swoje działania ustawodawcze, premier na pewno był mocno poirytowany. Tu chodzi nawet nie o kwestie czyjejś irytacji, ale o dobro państwa. Karol Nawrocki podkreśla bardzo wyraźnie, że chce silnego państwa polskiego, silnego w różnych wymiarach, także tych inwestycyjnych, dlatego powrót do projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego sprzed okrojenia go przez ekipę Donalda Tuska wynika z troski o państwo.
Rząd będzie więc pod silną presją nowego prezydenta?
Zdecydowanie tak. Politycy z koalicji rządzącej w ostatnim czasie prowadzili narrację, chyba dla swoich najzagorzalszych zwolenników, że Karol Nawrocki będzie w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ rozbudził nadzieje Polaków, a tak naprawdę władzę wykonawczą w Polsce sprawuje nie on, tylko rząd. W bardzo trudnej sytuacji będzie sam Donald Tusk, ponieważ Karol Nawrocki będzie się domagał realizacji obietnic, do których Donald Tusk się zobowiązał i których nie realizuje. To nie wszystko. W środowym wystąpieniu zapewnił też, że będzie wspierał sojusz ze Stanami Zjednoczonymi i będzie pilnował, aby Unia Europejska nie narzucała Polsce przepisów, które godzą w naszą Konstytucję. To jest niezmiernie ważne, biorąc pod uwagę cały kontekst związany zarówno z wojną na Ukrainie, jak i z całą groźną polityką realizowaną przez Brukselę, a którą ekipa Tuska tak ochoczo by chciała wdrażać.
Karol Nawrocki bardzo mocno zaakcentował konieczność pilnowania polskiej szkoły, aby nie była ona narzędziem w ręku lewackich ideologów. Odniósł się tym samym do aktualnej dyskusji na temat planów ograniczania listy lektur szkolnych.
Ten akcent mówiący o ukształtowaniu substancji narodowej z perspektywy demograficznej i perspektywy relacji kulturowej, świadomości narodowej, w której to budowaniu szkoła ma ogromne znaczenie, to jest bardzo ważne odniesienie. I znów wracamy do pojęcia narodu, które dla Karola Nawrockiego – jak widać – ma niebagatelne znaczenie.
Podobnie jak jego postrzeganie prezydentury i w ogóle postrzeganie polityka. Powiedział jasno, że to jest służba i obowiązki względem Polski są najważniejsze.
Odwołał się przy tym do słów Romana Dmowskiego, do jego słynnej książki „Myśli nowoczesnego Polaka”. Karol Nawrocki dał jasny przekaz, że nie ma w polityce miejsca na kosmopolityzm.
Wśród tematów jego wystąpienia musiały się znaleźć kwestie praworządności i poszanowania, a raczej deptania polskiej Konstytucji.
Chaos, jaki wywołała w tej dziedzinie obecna władza, jest niedopuszczalny, bo to niszczy polskie państwo w samych podstawach jego funkcjonowania, więc prezydent stojący na straży Konstytucji, prezydent nominujący sędziów ma swoje prerogatywy. Karol Nawrocki chce z tych prerogatyw korzystać, dlatego powiedział jasno, że nie zamierza nominować i awansować sędziów, którzy łamią polską Konstytucję.
Panie Profesorze, podczas składania przysięgi przez Karola Nawrockiego był Pan w Sejmie. Jakie emocje towarzyszyły Panu w tych ważnych chwilach?
Wszystkim gościom zebranym tego dnia w Sejmie towarzyszył niezwykły entuzjazm. Ta atmosfera była naprawdę podniosła, tym bardziej że wokół Sejmu były zgromadzone nieprzebrane rzesze Polaków, którzy przyjechali z różnych stron Polski, ale też z zagranicy, aby wspólnie świętować ten dzień. Tutaj wielki ukłon w stronę Polonii, która naprawdę przemierzyła tysiące kilometrów, żeby dotrzeć do stolicy. Ten entuzjazm był naprawdę budujący i ważny, bo na nim nowy prezydent może bazować, zwłaszcza gdy mówimy o pewnym procesie zmiany ustrojowej, łącznie ze zmianą Konstytucji, do której będzie dążył Karol Nawrocki. Widzimy, jaką mamy obecnie sytuację – takich swoistych zakleszczeń konstytucyjnych. W tej chwili naprawdę trudno jest sprawować władzę – kompetencje są pomieszane, poszczególne władze wzajemnie się blokują. To jest bardzo ważne, aby ten problem rozwiązać.
Uważa Pan, że uda się Karolowi Nawrockiemu przygotować grunt pod zmiany konstytucyjne w 2030 r.? Mówił o tym w swoim wystąpieniu.
Myślę, że tak. To jest bardzo realne. Do zmiany Konstytucji potrzebna jest jednak odpowiednia większość parlamentarna. Dlatego tak ważne będą kolejne wybory. I biorąc choćby tylko ten aspekt pod uwagę, jego prezydentura będzie miała niebagatelne znaczenie. Ona rozstrzygnie o wielu sprawach na kolejne dziesięciolecia. Mówili o tym sami politycy KO, kiedy jeszcze myśleli, że wygrał ich kandydat.
Dziękuję za rozmowę.
Urszula Wróbel/Nasz Dziennik



