fot. PAP/Tytus Żmijewski

[Nasz Dziennik] Prof. J. Kawecki: Bronimy Muzeum „Pamięć i Tożsamość” i będziemy to robić do skutku, czyli do zaprzestania przez rządzących niszczenia tej wyjątkowej i bardzo potrzebnej instytucji kultury

Nadal musimy protestować, zbierać podpisy, wypełnione karty wysyłać do ministerstwa (…). Nadal to nasze protestowanie jest nie tylko potrzebne, ale też wręcz konieczne (…). Bronimy Muzeum „Pamięć i Tożsamość” i będziemy to robić do skutku, czyli do zaprzestania przez rządzących niszczenia tej wyjątkowej i bardzo potrzebnej w Polsce instytucji kultury – mówił prof. Janusz Kawecki, przewodniczący Zespołu Wspierania Radia Maryja w służbie Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Narodowi Polskiemu, w rozmowie z dziennikarzem „Naszego Dziennika”.

 

 

Red. Rafał Stefaniuk: Już 7 miesięcy mija od momentu, gdy Pan Profesor zainicjował Protest Obywatelski Polaków w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość” im. św. Jana Pawła II w Toruniu. Czy protest wciąż trwa?

Prof. Janusz Kawecki: Tak. Zdecydowanie odpowiadam: nadal musimy protestować, zbierać podpisy, wypełnione karty wysyłać do ministerstwa, a wcześniej w podany na kartach sposób informować o tej wysyłce kierownictwo Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Nadal to nasze protestowanie jest nie tylko potrzebne, ale też wręcz konieczne.

Od początku zakładał Pan Profesor, że będzie to długa i wymagająca walka?

Tak. Znam historię Radia Maryja i powstałych przy Radiu wspaniałych dzieł. Wiem, z jakimi trudnościami rodziły się i jakie przeszkody stawiano na drodze ich rozwoju. Wiem, ile kamieni rzucano i nadal rzuca się w stronę charyzmatycznego pomysłodawcy tych dzieł, o. dr. Tadeusza Rydzyka CSsR. Ale wiem także, że kamienowany, służąc Panu Bogu, Kościołowi, Polsce i Polakom, nigdy się nie podda, bo wie, że to, co tworzy, jest potrzebne i jest dobre. Jego postawa powinna być dla nas przykładem, jak bronić prawdy i dzieł, które ją głoszą. I to czynimy już od wielu lat jako Rodzina Radia Maryja. Teraz bronimy Muzeum i będziemy to robić do skutku, czyli do zaprzestania przez rządzących niszczenia tej wyjątkowej i bardzo potrzebnej w Polsce instytucji kultury.

Zespół Wspierania Radia Maryja poinformował ostatnio, że liczba protestujących sięga już 400 tysięcy osób. To imponująca skala.

Tym, którzy już złożyli swój podpis pod protestem, dziękujemy. Tym, którzy podpisy zbierali i je przesłali, należą się jeszcze większe podziękowania. Ale i jedni, i drudzy nie powinni na tym poprzestać. Liczba już protestujących jest rzeczywiście imponująca. Jeszcze nigdy w obronie obiektu muzealnego nie było tak licznych wystąpień obywateli. A przecież akcja się nie kończy. Coraz więcej osób dowiaduje się o metodach niszczenia Muzeum. Każdy roztropny, dowiedziawszy się o tym, odczuwa potrzebę uczestniczenia w proteście. Należy się więc spodziewać kolejnych kart z podpisami nowych protestujących.

Czy tylko masowy sprzeciw społeczny może skłonić rządzących do refleksji i zmiany decyzji?

Tego uczy nas historia. Pamiętam długą walkę o zrealizowanie koncesji przyznanej na emisję ogólnopolskiego programu Radia Maryja. Wyraźnie było dyskryminowane w porównaniu z nadawcami komercyjnymi. Trzeba było tysięcy listów wysyłanych do KRRiT przez chcących słuchać programu Radia Maryja, trzeba było doprowadzić do kontroli NIK. Na podstawie raportu z kontroli Sejm w 2001 r. uchwałą zobowiązał KRRiT do naprawienia krzywd wyrządzonych Radiu Maryja i wielkiej rzeszy chcących słuchać katolickiego głosu w swoich domach. Inny przykład to walka o jedno tylko miejsce wśród ponad trzydziestu na multipleksach dla katolickiej Telewizji Trwam. Ileż musiało być marszów w tej sprawie w kraju i za granicą, ileż musiało być uchwał władz organizacji pozarządowych i samorządowych różnych szczebli, ileż wreszcie podpisów na listach przesyłanych do KRRiT, aby ta ogłosiła konkurs umożliwiający Telewizji Trwam staranie się o miejsce na multipleksie. To doświadczenie mieliśmy w pamięci, gdy wystąpiliśmy z inicjatywą Protestu Ogólnopolskiego Polaków w obronie Muzeum „Pamięć i Tożsamość”. Tylko zdecydowany, wielotysięczny (a może i milionowy) udział w proteście może przynieść skutek.

Jaka jest strategia ministerstwa kultury? Czy jego celem jest przeczekanie?

Na pewno tak sobie zakładali wtedy, gdy protest się rozpoczynał. Stąd ich pomysły, już kilkakrotnie zgłaszane, aby ogłosić możliwie szybko termin zakończenia protestu. Myśleli, że w ten sposób protest się wygasi. Już prawie na początku, kiedy to dziennikarze pytali w ministerstwie o liczbę protestujących, usłyszeli, że „otrzymano ponad tysiąc protestów”. W Muzeum zaś mieliśmy wówczas zliczonych ponad 100 tysięcy osób. I chociaż formalnie ta nasza liczba też mieści się w określeniu „ponad tysiąc”, to liczba podana przez ministerstwo miała zniechęcić kolejne osoby do udziału w proteście. Podobnie podanie terminu zakończenia protestu pozwoliłoby w okrągłych zdaniach podać jakąś odpowiedź na nasze żądania i po jakimś czasie podjąć kolejne kroki niszczenia Muzeum. Te typowe metody walki z katolickimi inicjatywami są nam dobrze znane i opisuje je taki ciąg: obywatele protestują, minister przeczekuje pierwszy zryw, po jakimś czasie protestujący są zmęczeni i nie przybywa nowych protestów, wreszcie o tym zapominają i wtedy następuje silniejszy atak niszczenia. Gdybyśmy uprzednio poddali się tej regule, na pewno nie mielibyśmy ogólnopolskiego programu Radia Maryja czy miejsca na multipleksie dla Telewizji Trwam.

Jak zatem podtrzymać zainteresowanie protestem i skutecznie docierać do nowych osób?

Rodzina Radia Maryja jest apostolska. Apostołować to znaczy: będąc przekonanym o słuszności postępowania, działać stale, aż do osiągnięcia celu. Zebrałeś 100, a może 200 podpisów pod kartą protestu, to pięknie. Ale na tym poprzestać, to jakby zrezygnować z apostołowania. Trzeba poszukiwać tych, którzy jeszcze o sprawie nie wiedzą albo zbyt mało wiedzą i jeszcze swego podpisu nie złożyli. Przygotowaliśmy Raport o bezzasadności zarzutów w sprawie Muzeum… Wydany został przez Fundację Nasza Przyszłość. Tam jest wyjaśnienie, na czym polega dyskryminacja tego Muzeum i dlaczego trzeba się temu przeciwstawić. Warto skierować naszą uwagę na młodych ludzi. Powiedzmy im o Raporcie. W naszych działaniach nie możemy zwlekać! „Nie można zdezerterować” – wzywał młodych Jan Paweł II na Westerplatte w 1987 roku.

Przypomnę też, że każdy może bezpłatnie pobrać Raport ze strony Fundacji Nasza Przyszłość. Książeczka jest zamieszczona w pdf na stronie www.splendor24.pl. Wersję papierową można zamawiać u wydawcy pod adresem e-mail: [email protected], albo telefonicznie, korzystając z numerów: 94 373 11 60, (61, 62), 94 374 25 14. Zamawianie papierowych wersji polecam parafiom, Kołom i Biurom Radia Maryja, organizacjom katolickim. Trzeba tu również zaznaczyć, że Raport jest bezpłatny. Odbiorca ponosi tylko opłatę pocztową.

Dziękuję za rozmowę.

Rafał Stefaniuk/„Nasz Dziennik”

drukuj