fot. flickr.com

„Nasz Dziennik”: Opinie służb prawnych UE są druzgocące i wskazują, że warunkowanie budżetu tzw. praworządnością jest sprzeczne z traktatami

Dokument w tej sprawie przez ponad dwa lata był utajniony. „Opinia Służb Prawnych Rady Europejskiej stwierdza, że podejmowane działania uzależnienia wypłacania środków z budżetu UE od tzw. praworządności są bezprawne. Jest to dokument, który miażdży ideę wprowadzenia tego mechanizmu, a którą wciela w życie prezydencja niemiecka we współpracy z Parlamentem Europejskim” – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Jacek Saryusz-Wolski, europoseł Prawa i Sprawiedliwości, który upublicznił dokument.

Opinia została opracowana w 2018 r., to zdecydowano się na jej odtajnienie dopiero 25 listopada 2020 r.

Nawet eksperci Rady Europejskiej wskazują, że kwestie praworządności powinny być rozstrzygane w ramach dotychczas znanego art. 7 traktatu o Unii Europejskiej, a nie powinien być tworzony nowy mechanizm, który by obchodził obowiązujące prawo – przybliża treść ekspertyzy europoseł PiS.

Adam Andruszkiewicz, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, podnosi, że Polskę i Węgry czeka jeszcze długi i ciężki bój o utopienie tzw. mechanizmu praworządności.

Presja na nasz kraj jest ogromna. Po przeciwnej stronie stoi prezydencja niemiecka, a także unijni oligarchowie. My możemy liczyć na Węgry. Ten sojusz – mam głęboką nadzieję – uratuje Unię Europejską, a także nie dopuści do odebrania nam suwerenności – zaznacza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Adam Andruszkiewicz.

Tymczasem Komisja Europejska przygotowuje się do rozpoczęcia nowego roku z prowizorium budżetowym. W ocenie Jacka Saryusza-Wolskiego szans na zatwierdzenie budżetu w 2020 r. nie ma.

Nowy rok rozpocznie się dla Unii Europejskiej bez przyjętego budżetu, bo cokolwiek by się stało, to na porozumienie już nie ma czasu – podkreśla rozmówca „Naszego Dziennika”.

Zdecydowane weto w kwestii budżetu Unii Europejskiej na następne 7 lat było wielkim wstrząsem dla unijnych biurokratów. W ocenie Jacka Saryusza-Wolskiego, gdyby nie polsko-węgierski opór, to ekspertyza Służb Prawnych Rady Europejskiej nigdy nie ujrzałaby światła dziennego.

Unijny establishment zdał sobie sprawę, że skok na władze i próba siłowego rozwiązania, pogwałcenia traktatów nie znajdzie akceptacji. Przewidując ewentualną porażkę, w drodze asekuracji, Rada Europejska upubliczniła dotychczas utajnioną opinię prawną – podkreśla europoseł.

Z kolei dr Tomasz Rzymkowski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, stwierdza, że opinia ta – chociaż zawiera stwierdzenia oczywiste – burzy dotychczasową narrację prezydencji niemieckiej i jej sojuszników.

W wielkim skrócie ta ekspertyza stwierdza, że organy Unii Europejskiej muszą działać na podstawie i w granicach prawa. Tym prawem dla UE są traktaty. One w żaden sposób nie odnoszą się do jakiegokolwiek mechanizmu, który miałby warunkować możliwość wypłaty środków budżetowych – stwierdza w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” prawnik.

Trudny kompromis

Zachodnia prasa, coraz częściej powołując się na Berlin, twierdzi, że kanclerz Angela Merkel chce szukać kompromisu w sprawie tzw. mechanizmu praworządności. Okazją do tego miałby być zbliżający się szczyt Rady Europejskiej. Liderzy krajów członkowskich będą debatować o przyszłości Wspólnoty w Brukseli 10 i 11 grudnia.

Mam nadzieję – a przynajmniej staramy się – że uda się znaleźć rozwiązanie, że będzie to bardzo ważny sygnał – mówiła Angela Merkel podczas konferencji online z posłami do Parlamentu Europejskiego.

Jacek Saryusz-Wolski stwierdza, że o kompromis w obecnej sytuacji będzie niezmiernie trudno.

Albo się łamie traktaty, albo się tego nie robi. Twierdzenia o kompromisie powtarzane przez prezydencję niemiecką są zwodnicze i stanowią pułapkę. Jedynym rozwiązaniem jest to, że druga strona wycofa swoje żądania wprowadzenia tzw. mechanizmu praworządności i powrócimy do konkluzji szczytu Rady Europejskiej z lipca – zauważa polityk PiS.

Polska i Węgry zyskały oficjalne poparcie Słowenii. Nieoficjalnie nasze działania popiera także pięć innych państw: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Łotwa i Portugalia.

Cały czas prowadzimy rozmowy z naszymi partnerami i przekonujemy ich, że nie warto chować głowy w piasek, ale trzeba stanąć otwarcie po stronie prawdy. Oni widzą te zagrożenia, bo gdyby Niemcom udało się spacyfikować Polskę i Węgry, to następne w kolejce będą inne kraje. Aż do realizacji wizji budowy superpaństwa – podkreśla Adam Andruszkiewicz.

Na Polskę szczególnie mocno naciska Holandia. Politycy tego kraju chcą, aby ich rząd złożył na Warszawę skargę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej za zagrożenie rządów prawa. Ma się to przejawiać rzekomym upolitycznieniem procesu mianowania sędziów czy wprowadzeniem możliwości pociągnięcia sędziego do odpowiedzialności dyscyplinarnej.

Holendrzy powinni się zapoznać z historią swojego kraju. To polscy żołnierze wyzwalali ich spod okupacji niemieckiej w 1944 r. Oni za to tworzyli dywizje SS złożone z Holendrów. Za obecnymi atakami na nasz kraj nie stoją żadne argumenty merytoryczne, jest to zwykły cynizm. Holendrzy powinni wstydzić się za swoje władze – akcentuje Tomasz Rzymkowski.

Zgoda na tzw. mechanizm praworządności oznacza długofalowe konsekwencje we wszystkich dziedzinach życia.

W Europie – wzorem Stanów Zjednoczonych – tworzy się swoiste prawo precedensowe. Co to oznacza? Jeżeli jeden tego typu precedens zostanie zaakceptowany, to będzie się można na niego powoływać. Nie chodzi już tylko o sądy. Ale może być tak, że ktoś w Brukseli stwierdzi, że w Polsce jest za dużo katolików, a za mało osób innego wyznania, i dopóki nasz kraj nie zadba o różnorodność wiar i kultur, to powinien mieć zmniejszone środki finansowe – mówi poseł Tomasz Rzymkowski.

Jak dodaje, na gruncie jednego precedensu można wprowadzać groźne dla naszej cywilizacji chrześcijańskiej rozwiązania.

Sylwia Spurek podniosła kurtynę i już zapowiedziała, że kolejnym etapem kolonizacji powinno być zmuszenie krajów członkowskich do uznania związków homoseksualnych za równe małżeństwom. I twierdzi, że osoby w tych związkach muszą mieć prawo do adopcji dzieci. Postuluje też aborcję do 9. miesiąca ciąży. Tyle spraw będą w stanie załatwić na podstawie tej jednej decyzji – ostrzega poseł PiS.

Plan prowizorium

Spór o unijny budżet zakończy się najprawdopodobniej dopiero w przyszłym roku.

Parlament Europejski zobligował Komisję Europejską do przygotowania planu prowizorium budżetowego już w czerwcu. Teraz KE dopina ostatnie szczegóły z tym związane. Pewne jest to, że nowy rok zaczniemy bez budżetu, a finalne rozstrzygnięcie – bo o żadnym kompromisie nie może być mowy – zapadnie w 2021 r. za prezydencji portugalskiej lub słoweńskiej – zaznacza Jacek Saryusz-Wolski.

Wynegocjowany w lipcu budżet zawiera fundusze na ratowanie gospodarek unijnych po kryzysie ekonomicznym spowodowanym wiosennym lock-downem. Według przedstawicieli rządu, odwleczenie w czasie dostępu do tych pieniędzy nie będzie znaczącym problemem dla naszego kraju.

Jak dotąd w dobie kryzysu wsparciem dla naszej gospodarki są programy napisane przez polski rząd i finansowane z budżetu państwa. Są one bardzo wysoko oceniane przez ekspertów, także tych międzynarodowych. Sami potrafiliśmy uporać się z największymi problemami. Oczywiście, pieniądze z Brukseli bardzo nam się przydadzą, ale sytuacja jest taka, że nie musimy o nie błagać. To, co się nam należy, musimy twardo egzekwować – stwierdza Adam Andruszkiewicz.

Jak dodaje, fundusze unijne nam się należą i nie mogą być wiązane z decyzjami politycznymi Brukseli.

Nikt nie robi nam łaski, że wypłaca te pieniądze. To nie jest cukierek, który można dostać, jak się jest grzecznym. To nie od decyzji brukselskich urzędników ma zależeć, czy my, Polacy, dostaniemy pieniądze, które się nam należą. Nasze stanowisko w tej sprawie jest jasne – podsumowuje sekretarz stanu w KPRM.

Rafał Stefaniuk, „Nasz Dziennik”

drukuj