fot. https://www.facebook.com/PomnikWolynskiJeleniaGora/

Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa na Wołyniu

Odebrano im życie, próbowano okraść z pamięci, po dziesiątkach lat czekają na ekshumacje i godny pochówek. Polacy – ofiary Rzezi Wołyńskiej. W czwartek przypadała 81. rocznica krwawej niedzieli – kulminacji ludobójstwa, za którym stali ukraińscy nacjonaliści. Mimo upływu lat nadal nie ma w tej sprawie porozumienia między władzami Polski i Ukrainy.

Wołyń w czasach II Rzeczpospolitej zamieszkiwali głównie Ukraińcy. Polacy stanowili mniejszość narodową.

Bandy UPA i OUN – zaszczepione nacjonalizmem – zaczęły prześladować Polaków już od początku II wojny światowej – wskazała Joanna Karbarz-Wilińska z oddziału IPN w Gdańsku.

– W 1941 i 1942 roku miały miejsce pierwsze krwawe ataki ukraińskich nacjonalistów przeciwko przedstawicielom polskiej inteligencji, przeciwko nauczycielom, leśnikom – mówiła Joanna Karbarz-Wilińska.

Niestety, nadszedł dzień 11 lipca 1943 roku. Tak zwana krwawa niedziela to moment kulminacji czystki przeprowadzonej przez ukraińskich nacjonalistów. Ukraińcy zaatakowali niemalże jednocześnie w 100 miejscowościach. Banderowcy wykorzystali fakt, że ludność polska gromadziła się wtedy w kościołach na Mszach świętych. Mordowano starców, mężczyzn, kobiety w ciąży i dzieci. Mordercami często byli sąsiedzi, bliscy i krewni zza miedzy.

– Nie liczono się z niczym i nikim, z żadnymi więzami rodzinnymi ani odruchami ludzkimi. Mieliśmy do czynienia z sytuacją zupełnego wykorzeniania stamtąd polskości – podkreślił dr Marek Szymaniak, dyrektor gdańskiego oddziału IPN.

Uroczystości upamiętniające ofiary ukraińskiego ludobójstwa odbyły się w całej Polsce. W Katedrze Polowej Wojska Polskiego w Warszawie odprawiono Mszę świętą w intencji pomordowanych. Homilię wygłosił ks. płk Mirosław Biernacki.

– Nie wolno zapomnieć o tym, kto był katem, a kto ofiarą, ale i nie wolno zapomnieć, aby pamięcią i modlitwą próbować wytyczyć nowy szlak relacji, która na prawdzie, a nie na kłamstwie albo przemilczeniu, będzie budować coś nowego – wskazywał ks. płk Mirosław Biernacki.

Jak zwrócił uwagę dr Robert Derewenda, dyrektor lubelskiego oddziału IPN, przełomu w relacjach nie ma do dziś.

– Nadal nie możemy upamiętnić tych, którzy zostali zamordowani. Mało tego, nawet nie możemy odkryć tych grobów. Zakładamy, że 95 proc. tych, którzy spoczywają w nieoznaczonych mogiłach na tych terenach, nie doczekało się godnego katolickiego pochówku – stwierdził dr Robert Derewenda.

Ukraina nie zgadza się na poszukiwania i ekshumacje polskich żołnierzy walczących w trakcie II wojny światowej.

Z kolei tam, gdzie polskim naukowcom udaje się odkryć masowe groby, prace zostają wstrzymane polityczną decyzją – poinformował dr Leon Popek, zastępca dyrektora Biura Upamiętniania Walk i Męczeństwa IPN.

– W dalszym ciągu czekamy na zgody władz ukraińskich na zgody na chociażby ekshumacje odnalezionej rok temu mogiły zamordowanych Polaków w Późnikach – mówił dr Leon Popek.

Wsparcia naukowcom mógłby udzielić polski parlament. W Sejmie są dwa projekty uchwał – klubu PiS i prezydium Sejmu. Posłowie PiS w swoim dokumencie wzywają Ukrainę do uczciwego upamiętnienia ofiar. Projekt prezydium Sejmu to uchwała upamiętniająca ofiary.

– Jeżeli można dokonywać ekshumacji ofiar Niemców, Ukraińców, Rosjan, to nie możemy zgodzić się na antypolski rasizm, który polega na tym, że my swoich ofiar nie możemy pochować – zaznaczył wicemarszałek Sejmu z Konfederacji, Krzysztof Bosak.

Od początku pełnoskalowej wojny na Ukrainie, Polska przekazała ukraińskiej armii wsparcie militarne i logistyczne przekraczające cztery miliardy euro. Przez osiem lat rząd Zjednoczonej Prawicy nie wywarł presji na władzach w Kijowie.

– Właściwych momentów było 81 przez ostatnie 81 lat i nigdy to nie zostało zrobione, i cały czas nie jest ta kwestia wyjaśniona – odpowiedział były wiceminister spraw zagranicznych, Paweł Jabłoński.

Telewizja Trwam zapytała także obecnego wiceministra spraw zagranicznych, Władysława Teofila Bartoszewskiego, co obecny rząd zrobił w kwestii upamiętnienia ofiar Rzezi Wołyńskiej. Odpowiedź – niestety – jest podobna.

– Ta sprawa się ciągnie latami niezależnie od tego, kto w Polsce rządził. Nie jest to sprawa łatwa, ale pomału staramy się ją posuwać do przodu, bo to jest rzecz, która musi zostać załatwiona – podsumował wiceminister Władysław Teofil Bartoszewski.

Tymczasem liberalno-lewicowy rząd Donalda Tuska obciął finansowanie Muzeum w Chełmie. To tam miała powstać pierwsza placówka w całości poświęcona krwawym wydarzeniom na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej.

TV Trwam News

drukuj