PAP/EPA

Napięta sytuacja w Wenezueli

Parlament Europejski uznał przywódcę opozycji i przewodniczącego parlamentu Wenezueli Juana Guaido za tymczasowego prezydenta tego kraju. Opozycja szykuje na sobotę wielką antyrządową demonstrację  w stolicy. W Wenezueli „rozpoczęła się walka o wolność” – tak Donald Trump podsumował protesty przeciw Nicolasowi Maduro.

Parlament Europejski uznał Juana Guaido za tymczasowego prezydenta tego kraju.

– Z przyjemnością ogłaszam, że pan Juan Guaido jest prawowitym prezydentem Wenezueli – powiedział szef Parlamentu Europejskiego Antonio Tajani.

Eurodeputowani wezwali szefową unijnej dyplomacji Federicę Mogherini i państwa członkowskie UE, aby również uznali Guaido „za jedynego uprawnionego tymczasowego prezydenta tego kraju  do czasu, gdy nowe, wolne, przejrzyste i wiarygodne wybory prezydenckie będą mogły zostać rozpisane w celu przywrócenia demokracji”. Mogherini ujęła się za zatrzymanymi w Wenezueli hiszpańskimi dziennikarzami.

– Oczekujemy, że zostaną oni natychmiast uwolnieni – zaznaczyła Federica Mogherini.

Juan Guaido szuka poparcia rządów, instytucji i osób indywidualnych na całym świecie.

– Zaczęliśmy budować większość, zdobywając międzynarodowe poparcie. Jesteśmy przeciw naruszeniom praw człowieka i korupcji w Wenezueli. Chcemy położyć kres tej uzurpacji, wprowadzić przejściowy rząd i wolne wybory – akcentował Juan Guaido.

Już ponad 50 krajów uznało go za tymczasowego prezydenta, bądź Zgromadzenie Narodowe jako prawowitą władzę w Wenezueli. Prezydent Wenezueli Nicolas Maduro zaapelował wczoraj do wojska o mobilizację i zachowanie jedności wobec wezwań do rebelii, o którą apeluje wspierany przez Stany Zjednoczone Juan Guaido.

– W obliczu tych okoliczności, imperialistycznych gróźb, imperialistycznego bufona, trzeba zachować nerwy ze stali, spokój i zdrowie psychiczne, a także mobilizację waszych sumień i dużą mobilizację wojskową – powiedział Nicolas Maduro.

Zaostrza się presja wobec prezydenta Nicolasa Maduro, który odrzucił ultimatum dotyczące zwołania wyborów prezydenckich. To sygnał, że Maduro  nie zamierza ustąpić pomimo presji ze strony Unii Europejskiej, Stanów Zjednoczonych, Kanady oraz większości państw latynoamerykańskich.

Prof. Krzysztof Kubiak wskazuje, ze Maduro nie chce oddać władzy.

– Sądzić można, że mamy do czynienia z różnymi manewrami, których ostatecznym celem jest jednak utrzymanie się przy władzy. To jest dość typowa taktyka, że w sytuacji, gdy rozwiązanie siłowe obciążone jest zbyt wielkim ryzykiem, staramy się doprowadzić do fragmentacji opozycji, dzielić ją na opozycję umiarkowaną, nieumiarkowaną, rozbić wspólny front i w ten sposób ujawniony brak jednolitości wykorzystać – tłumaczy prof. Krzysztof Kubiak.

Jakie mogą być możliwe scenariusze rozwoju sytuacji? Dr Piotr Gawryszczak wyjaśnia, że jeśli armia opuści Nicolasa Maduro, to może on uciec za granicę.

– Jedyna ostoja prezydenta Maduro, dyktatora Wenezueli, może go w części opuścić. Jeśli by tak się stało, wówczas są dwa rozwiązania. Jedno jest takie, że prezydent Maduro wyjeżdża czy wylatuje z Wenezueli samolotem, który podstawili Rosjanie i powtarza się sytuacja z Ukrainy z Janukowyczem, czyli wyjeżdża prezydent wraz z zasobem złota – zaznacza dr Piotr Gawryszczak.

Wenezuelczycy wciąż wychodzą na ulice w proteście przeciw rządom Maduro, które zrujnowały kraj.

– Protestuję, bo chcę, by mój kraj był wolny. Precz z dyktatorami, precz z „narkopaństwem” – tylko tego chcę. Jestem Wenezuelką i Juan Guaido jest moim prezydentem – podkreśla protestująca mieszkanka Wenezueli.

Protesty w Wenezueli to bunt przeciw katastrofalnej sytuacji gospodarczej w tym kraju. Inflacja sięga ponad miliona procent, brakuje żywności, leków i  paliwa. Z kraju uciekło już  3 miliony osób – duża część z nich pieszo do sąsiednich państw.

TV Trwam News/RIRM

drukuj