fot. pixabay.com

Napięta i niestabilna sytuacja w Iraku

Irak pozostaje krajem bardzo niestabilnym. Obok sunnickich bojowników tzw. Państwa Islamskiego zagrożenie stanowi także dżihad szyicki. Kraj jest też polem konfliktu między Stanami Zjednoczonymi a Iranem.

Irak to państwo silnego konfliktu religijnego. W 2003 roku, przed wejściem wojsk amerykańskich, krajem kierowali sunnici. To nimi otaczał się Saddam Husajn, choć stanowili mniejszość.

– To arabscy sunnici są grupą, którą postrzega się jako przegranych transformacji politycznej irackiej. To jest grupa, z której rekrutowało się ISIS – wyjaśnił dr hab. Łukasz Fyderek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Poczucie utraconej dominacji wśród sunnitów oraz oddanie władzy stanowiły podwaliny pod rosnącą siłę takich ruchów, jak tzw. Państwo Islamskie czy wcześniej Al-Kaida. Kiedy ISIS pojawiło się na tych terenach, było postrzegane jako ruch oporu przeciwko dominacji szyickiej. Ponadto w Iraku ścierają się interesy mocarstw – zwrócił uwagę prof. Krzysztof Kubiak, historyk z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach.

– Irak pozostaje obszarem rywalizacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi – dodał historyk.

To wszystko czyni Irak krajem bardzo niestabilnym. ISIS wciąż ma posłuch wśród sunnickich mieszkańców kraju. Jego struktury powoli podnoszą głowę.

– Świat w optyce ISIS jest bardzo prosty: prawo do życia mają tylko ci, którzy dzielą z ISIS wizję świata – tłumaczył prof. Krzysztof Kubiak.

W 2014 roku tzw. Państwo Islamskie ogłosiło kalifat na terytorium Iraku i Syrii. Daleko mu do dawnej siły, ale wciąż stanowi zagrożenie. Podobnie jak dżihadyści szyiccy.

– Ostatnie ataki, ataki rakietowe na bazy i na lotniska, są wykonywane raczej przez ugrupowania szyickie – zauważył dr hab. Łukasz Fyderek.

Konflikty religijne nie omijają chrześcijan. W Iraku pozostało ich niewielu, gdyż uciekali w obawie przed tzw. Państwem Islamskim. Byli okrutnie prześladowani i mordowani. Demokracja, jaką chciały zaprowadzić w Iraku Stany Zjednoczone, oznaczała otwarcie puszki Pandory, na co do teraz zwracają uwagę miejscowi księża biskupi. Ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, usłyszał od ks. kard. Louisa Sako z Iraku, że chrześcijanom zabrano wszystko, w zamian nie dając nic.

– Nasze żony, kobiety, córki wychodziły na bazary, do sklepów, do szkół i wracały żywe, a nie ginęły w zamachach bombowych. Mieliśmy prąd, mieliśmy wodę, opiekę medyczną – skromną, ale mieliśmy. Dzisiaj nie mamy nic – cytował ks. prof. Waldemar Cisło.

Chrześcijanie liczą, że świat zwróci na nich uwagę wraz z pielgrzymką Ojca Świętego. Papież Franciszek ma w trakcie wizyty w Iraku szukać dialogu z islamem. Spotka się z jednym z najbardziej wpływowych szyickich duchownych.

– Ali as-Sistani to jest pierwszoplanowa postać, jeśli chodzi o politykę iracką, a jego zasięg i wpływy sięgają w społeczności szyickiej poza Irakiem, w samym Iranie czy w Libanie – wskazywał dr hab. Łukasz Fyderek.

Próba budowania dialogu z szyitami może nie spodobać się sunnitom. Na Bliskim Wschodzie każdy ruch, nawet ten pełen dobrej woli, może zostać źle odczytany.

– Każde poszukiwanie dróg zmniejszenia napięcia, bo trudno nawet mówić o budowie jakiegoś wielkiego porozumienia, jest nie na rękę radykałom – podkreślił prof. Krzysztof Kubiak.

Według relacji medialnych radykałowie wciąż mają duże wpływy, choćby wśród mieszkańców Mosulu. Na tych terenach będzie przebywał Papież. Będzie modlił się za ofiary wojny kilkaset metrów od miejsca, w którym tzw. Państwo Islamskie proklamowało swój krwawy kalifat.

TV Trwam News

drukuj