fot. wikipedia.org

Naczelnik TOPR: Rysy są szczególnie narażone na lawiny

Zimą szlak na Rysy kumuluje w sobie wszystko, co sprzyja powstawaniu lawin. Spore nachylenie, bliskość stromych ścian i grani, północna wystawa i dominujące kierunki wiatru czynią ten szczyt celem szczególnie niebezpiecznym dla ambitnych turystów – mówi PAP Naczelnik TOPR Jan Krzysztof.

W środę pięć osób zostało porwanych przez lawinę w rejonie Rysów. Czworo z nich trafiło do szpitali w Zakopanem i Nowym Targu, w tym jedna w stanie ciężkim.

Z ustaleń ratowników wynika, że trójka, która najprawdopodobniej wyzwoliła lawinę, była już pod tak zwaną Przełączką w okolicach wierzchołka Rysów, kolejni byli około 150 m niżej, a następni jeszcze około 40-50 m poniżej. Cała szóstka znajdowała się w tak zwanej Rysie, czyli w żlebie, którym zimą turyści najczęściej chodzą na szczyt Rysów.

Lawina niosła porwane osoby kilkaset metrów, przez całą długość żlebu Rysa i dalej Wołowym Żlebem w kierunku Czarnego Stawu.

Jan Krzysztof, Naczelnik Tatrzańskiego Ochotniczego Pogotowania Ratunkowego ocenił w rozmowie z PAP, że w środę warunki w górach nie były złe.

„Był drugi stopień zagrożenia lawinowego, ale raczej w dolnej granicy” – powiedział Jan Krzysztof.

Zaznaczył jednak, że umiarkowany stopień zagrożenia lawinowego nie oznacza, że lawiny nie występują.

„Przy >>dwójce<< może zostać zasypana nawet droga do Morskiego Oka, to mieści się w definicji tego stopnia” – stwierdził ratownik.

Zwrócił uwagę, że świadomość tego zagrożenia wśród szerokiej rzeszy turystów praktycznie nie występuje.

„Gdy zjeżdżałem w środę w dół z Morskiego Oka, szlakiem szły tłumy, rodziny z dziećmi, z saneczkami. Pomimo tablic informujących o ryzyku lawinowym, zapewne nikt tego nie traktował poważnie, ulegając iluzji, że skoro jest tyle ludzi, świeci słońce i jest pięknie, to musi być bezpiecznie. Z drugiej strony ryzyko zasypania na tej drodze jest stosunkowo małe przy drugim stopniu” – podzielił się refleksją Jan Krzysztof.

Dodał także, że niekiedy ten sam mechanizm występuje w przypadku wybierania się w wyższe partie gór przez turystów kwalifikowanych, ale również taterników.

„Zimą wysoko w górach jest mało ludzi, ale jednak pewien ruch występuje. Ktoś widzi, że danym szlakiem niedawno szli inni, więc uznaje, że może iść i on. A przecież warunki zmieniają się często w bardzo krótkim czasie” – wyjaśnia naczelnik.

„Owszem, warunki śniegowe w środę były relatywnie dobre, ale nie idealne. Wiatr i niewielki, kilkucentymetrowy opad śniegu w poprzedzającym okresie sprawiły, że pojawiły się nawiane >>poduszki śnieżne<<. Należało je omijać. Ale tego poszkodowani prawdopodobnie nie zrobili” – mówi Jan Krzysztof.

Zdaniem naczelnika TOPR, zły dobór trasy podejścia przez osoby porwane przez lawinę był zapewne podyktowany wygodą.

„Szli dnem żlebu, tak zwaną Rysą, środkiem formacji wklęsłej – zawsze bardzo narażonej na lawiny – przetartym wcześniej szlakiem, zamiast iść obok grzędą – formacją wypukłą. Może byłoby im trudniej, bo szlak był tam nieprzetarty, ale za to prawdopodobieństwo podcięcia lawiny byłoby nieporównywalnie mniejsze” – ocenił.

Według informacji PAP, co najmniej dwie osoby z poszkodowanych były doświadczonymi alpinistami. Jan Krzysztof zwrócił w tym kontekście uwagę, że umiejętność właściwej oceny zagrożenia lawinowego niekoniecznie musi iść w parze z doświadczeniem wspinaczkowym.

„Można mieć wiele sukcesów w trudnych wspinaczkach technicznych choćby i w Himalajach, ale wcale nie oznacza to, że automatycznie ma się wysokie kompetencje w ocenie zagrożenia lawinowego” – zauważył.

Ratownik wspomniał także o czynniku szczęścia.

„W niedzielę z deską (typ lawiny – PAP) polecieli pod Rysami snowboardziści. Oni również byli w żlebie Rysie, wywołali niewielką lawinę, na szczęście nie zostali przysypani” – powiedział naczelnik TOPR.

Zdaniem Jana Krzysztofa, amatorzy zimowych aktywności w Tatrach powinni brać pod uwagę, że „to co złe zimą w górach, na Rysach szczególnie się kumuluje”. Wśród tych czynników ratownik wymienił przede wszystkim „duże nachylenie, północną wystawę i kierunki wiatru, które sprzyjają odkładaniu przenoszonego przez wiatr śniegu i tworzenie mniejszych lub większych depozytów”.

Tatrzańskie Rysy są najwyższym szczytem polskich gór. Osiągają wysokość 2499 metrów n.p.m. Masowo zdobywane latem, zimą zmieniają się w cel dla ambitnych turystów, którzy powinni być wyposażeni w sprzęt zimowy – raki i czekan – i mieć bardzo dobrą kondycję. Eksperci rekomendują także, by zimowi turyści, poruszający się w górach narażonych na lawiny, wyposażeni byli w tzw. trójcę lawinową: łopatę, sondę oraz detektor wraz z umiejętnością posługiwania się tym wyposażeniem. Sprzęt ten znacząco ułatwia odnalezienie i odkopanie zasypanych, o których życiu często decydują pierwsze minuty po zejściu lawiny.

PAP/RIRM

drukuj