fot. Paweł Palembas

Nabierają tempa prace nad utworzeniem Narodowego Holdingu Spożywczego

Wielu rolników zmaga się z dużym zadłużeniem. Wpływ na to miała pandemia, ale też rosnące ceny produkcji. Rolnicy ponoszą koszty, których nie rekompensują ceny w skupach. Pilnie potrzebna jest odbudowa polskiego przetwórstwa. By wzmocnić pozycję rolników pojawia się też propozycja zbudowania Narodowego Holdingu Spożywczego.

Liczba dłużników z branży rolniczej wpisanych do Krajowego Rejestru Długów spadła. Dziś to ponad 4 tys. 400 dłużników. Wzrosła za to kwota zadłużenia. Przeciętny rolnik wpisany do Krajowego Rejestru Długów jest dziś zadłużony na blisko 70 tys. zł. A ich łączne zadłużenie to ponad 300 mln.

Sytuację rolników pogorszyła pandemia – mówi ekspert ds. rolnictwa Aldona Łoś.

– Wpłynęła przede wszystkim na zahamowanie eksportu. […] Nie mogliśmy sprzedać towarów, w związku z tym gromadziliśmy ten towar w magazynach, a to spowodowało obniżenie cen – wskazała ekspert.

Ceny w skupach nie nadążyły za rosnącymi cenami produkcji. Przeciętne gospodarstwo rolne zużywa w produkcji ok. 15 tys. litrów paliwa rocznie. Rolnicy ponoszą koszty rosnących cen nawozów i chemii rolniczej.

– Sprzedali tanio swoje produkty, a musieli zapłacić za nawozy, środki ochrony roślin, drogo, po nowych cenach, bo wszystko zdrożało: prąd, paliwo, gaz – zaznaczyła Aldona Łoś.

Rolnicy, choć bez nich nie jest możliwe dostarczenie żywności na rynek, w całym łańcuchu dostaw, mają najsłabszą pozycję negocjacyjną. Zwraca uwagę ekonomista, dr Marcin Kędzierski.

– W takich łańcuchach osoby, które znajdują się na ich początku, mają najmniejszą pozycję przetargową – mówił ekonomista.

Najwięcej zarabia się na przetwórstwie i handlu. Najtańszy jest surowiec. W odpowiedzi na ten problem powstał pomysł zbudowania Narodowego Holdingu Spożywczego. Nie jest on nowy. Obóz rządzący mówi o nim od dawna i uzasadnia, że taki holding pomoże rolnikom w walce z nieuczciwymi praktykami ze strony dużych korporacji, a właśnie one zdominowały przetwórstwo.

– Będziemy bardzo przyśpieszać prace nad Narodowym Holdingiem Spożywczym. Chciałbym, żeby ten holding powstał w pół roku – zapewnił minister rolnictwa Henryk Kowalczyk.

Janusz Gargała z rolniczej „Solidarności” przekonuje, że dziś o holdingu rolnicy wciąż niewiele wiedzą. Stąd trudno im wiązać nadzieję z takim pomysłem.

– Holding jest niezłym pomysłem, ale w ogóle niezrozumiałym przez rolników, producentów, nawet przez handlowców – ocenił Janusz Gargała.

Ekonomista, Paweł Młynarek, nie jest entuzjastą budowania holdingu. Tłumaczy, że w rolnictwie lepiej sprawdzą się spółdzielnie, w które rolnicy mogliby się zrzeszać. Jako przykład podaje branżę mleczarską.

– W przemyśle mleczarskim, który jest odnogą rolnictwa, mamy do czynienia z bardzo prężnie działającymi spółdzielniami – wskazał Paweł Młynarek.

Janusz Gargała wskazuje, że rolnicy potrzebują wspólnych działań. Te w – jego ocenie – często ograniczają się jedynie do protestów i blokowania ulic. Zamiast tego potrzebne są spółdzielnie i zrzeszanie się.

– Sam Holding nie pomoże rolnikom, dopóki się sami nie wezmą za pomoc własną – zwrócił uwagę Janusz Gargała.

By nie skazywać rolników na nieuczciwe praktyki podejmowane przez silne korporacje, w strategii rządu pojawia się próba skrócenia ścieżki od pola do stołu. Rolnicy będą mogli sprzedawać swoje produkty bezpośrednio do kwoty 100 tys. złotych.

4,5 miliarda złotych to kwota, jaka zostanie przeznaczona na odbudowę polskiego przetwórstwa. To jeden z elementów Polskiego Ładu.

TV Trwam News

drukuj