fot. PAP/EPA

Na Morzu Czarnym trwają rosyjskie ćwiczenia wojskowe

W rosyjskich ćwiczeniach wojskowych na Morzu Czarnym bierze udział Flota Czarnomorska oraz lotnictwo. W manewrach wykorzystywane są m.in. myśliwce Su-30SM oraz ponad 10 okrętów. Ćwiczenia polegają m.in. na prowadzeniu walk morskich oraz poszukiwaniu i niszczeniu okrętów podwodnych.

Rosyjskie manewry na Morzu Czarnym związane są z sytuacją na Bliskim Wschodzie, ale to także sygnał dla Ukrainy oraz organizacji międzynarodowych – mówi politolog dr Mirosław Habowski.

– Musimy mieć świadomość, że Morze Czarne jest dla Rosji dość istotnym akwenem. Z Morza Czarnego jest wyjście na Morze Śródziemne, czyli ten teren, gdzie obecnie trwają dość silne walki, będące konsekwencją tzw. arabskiej wiosny, która oczywiście była przedstawiana jako pozytywne wydarzenie. Okazało się, że wcale takie pozytywne nie było. Aktywność Rosji na Morzu Czarnym można widzieć na dwóch polach: po pierwsze – relacje bliskowschodnie, a po drugie – jest to sygnał dany Ukrainie, ale także Sojuszowi Północnoatlantyckiemu (NATO), że Rosja na Morzu Czarnym jest i nie zamierza z niego ustępować – akcentuje dr Mirosław Habowski.

Na początku tygodnia Rosja zwróciła Ukrainie trzy okręty, które przejęła podczas incydentu w rejonie Cieśniny Kerczeńskiej w listopadzie ubiegłego roku. Ukraina otrzymała okręty, ale bez uzbrojenia, dokumentów i sprzętu służącego do łączności. Rosja traktuje je jako dowody rzeczowe w sprawie wszczętej przez tamtejszych śledczych.

RIRM

drukuj