fot. PAP/Wojtek Jargiło

Pierwsze zatrzymania ws. aktów dywersji na torach kolejowych

Są pierwsze zatrzymania w sprawie aktów dywersji. Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, przekazał, że biorący udział w tych działaniach są zatrzymywani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i przez policję.

Jacek Dobrzyński nie zdradził, ile osób zatrzymano ani jakiej są narodowości. Podkreślił, że polskie służby mają dużo więcej informacji oraz są na tropie zleceniodawców i sprawców aktów dywersji na kolei.

Maciej Małecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ocenił, iż działania służb za rządów obecnej koalicji są niewystarczające.

– Rząd „Koalicji 13 grudnia” sprowadził polskie służby do poziomu, w którym dobre są w złapaniu posła Dariusza Mateckiego, który sam dobrowolnie jedzie do prokuratury. Pod prokuraturą zajeżdżają mu drogę, wyskakują zamaskowani agenci i łapią posła opozycji jadącego dobrowolnie do prokuratury. Ci sami ludzie już nie potrafią złapać rosyjskich zamachowców, którzy przyjeżdżają do Polski, wysadzają tory i odjeżdżają nie niepokojeni przez nikogo. To niestety pokazuje nam w pigułce skandaliczne zaniedbania tego rządu – stwierdził Maciej Małecki.  

W weekend na trasie Warszawa-Lublin, niedaleko stacji Mika, wysadzono fragment torów kolejowych. Drugi przypadek dywersji to uszkodzenie trakcji i zainstalowanie na torach metalowej obejmy w pobliżu Puław.

Sprawcy to współpracujący z rosyjskim wywiadem obywatele Ukrainy. Osoby te opuściły Polskę przez przejście graniczne w Terespolu.

RIRM

drukuj