Pierwsze zatrzymania ws. aktów dywersji na torach kolejowych
Są pierwsze zatrzymania w sprawie aktów dywersji. Jacek Dobrzyński, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, przekazał, że biorący udział w tych działaniach są zatrzymywani przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego i przez policję.
W związku z aktami dywersji na trasie kolejowej Warszawa – Lublin, w miejscowości Mika oraz pod Puławami, które miały miejsce w miniony weekend informuję, że trwają intensywne czynności operacyjno-rozpoznawcze i dochodzeniowo-śledcze, w tym zatrzymania osób oraz zabezpieczanie i…
— Jacek Dobrzyński (@JacekDobrzynski) November 19, 2025
Jacek Dobrzyński nie zdradził, ile osób zatrzymano ani jakiej są narodowości. Podkreślił, że polskie służby mają dużo więcej informacji oraz są na tropie zleceniodawców i sprawców aktów dywersji na kolei.
Maciej Małecki, poseł Prawa i Sprawiedliwości, ocenił, iż działania służb za rządów obecnej koalicji są niewystarczające.
– Rząd „Koalicji 13 grudnia” sprowadził polskie służby do poziomu, w którym dobre są w złapaniu posła Dariusza Mateckiego, który sam dobrowolnie jedzie do prokuratury. Pod prokuraturą zajeżdżają mu drogę, wyskakują zamaskowani agenci i łapią posła opozycji jadącego dobrowolnie do prokuratury. Ci sami ludzie już nie potrafią złapać rosyjskich zamachowców, którzy przyjeżdżają do Polski, wysadzają tory i odjeżdżają nie niepokojeni przez nikogo. To niestety pokazuje nam w pigułce skandaliczne zaniedbania tego rządu – stwierdził Maciej Małecki.
W weekend na trasie Warszawa-Lublin, niedaleko stacji Mika, wysadzono fragment torów kolejowych. Drugi przypadek dywersji to uszkodzenie trakcji i zainstalowanie na torach metalowej obejmy w pobliżu Puław.
Sprawcy to współpracujący z rosyjskim wywiadem obywatele Ukrainy. Osoby te opuściły Polskę przez przejście graniczne w Terespolu.
RIRM



