fot. PAP/Radek Pietruszka

Mocne słowa prezydenta RP pod adresem Sądu Najwyższego

Mocne słowa prezydenta Andrzeja Dudy pod adresem Sądu Najwyższego i części środowiska sędziowskiego padły w środę podczas spotkania z mieszkańcami Nowego Miasta Lubawskiego. Prezydent przypomniał, że sędziowie są po to, aby służyć ludziom i Polsce, a nie dbać o swoje przywileje. 

Wiele kontrowersji wywołał ubiegłotygodniowy wyrok Izby Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego.

– Sąd Najwyższy stwierdza, że obecna Krajowa Rada Sądownictwa nie jest organem bezstronnym i niezawisłym od władzy ustawodawczej i wykonawczej. […] Sąd Najwyższy uznaje, że Izba Dyscyplinarna SN nie jest sądem w rozumieniu prawa Unii Europejskiej, a przez to nie jest sądem w rozumieniu prawa krajowego – oznajmił wówczas sędzia Piotr Prusinowski z Izby Pracy i Ubezpieczeń Sądu Najwyższego.

To przekroczenie uprawnień i wejście w rolę, którą konstytucja przypisuje Trybunałowi Konstytucyjnemu.

Wyrok Sądu Najwyższego skrytykował prezydent Andrzej Duda. Kwestionowanie Izby Dyscyplinarnej jest w opinii prezydenta próbą obrony swoich przywilejów przez środowisko sędziowskie.

– Ponieważ tam ten stary układ bardzo mocno się trzyma. Nie chce pozwolić na to, aby zabrać im przywileje i władzę, do której doszli nad ludźmi – powiedział w środę prezydent RP.

Andrzej Duda akcentował, że to sędziowie mają służyć Polakom i Polsce, a nie na odwrót. Taki obowiązek nakłada na nich konstytucja. Prezydent przypomniał rozmowę sprzed lat sędziego Sądu Najwyższego Henryka Pietrzkowskiego z sędzią Naczelnego Sądu Administracyjnego Bogusławem Moraczewskim. Orzekający do dziś sędzia Pietrzykowski instruował sędziego Moraczewskiego jak skutecznie napisać skargę do Sądu Najwyższego.

– Taki człowiek orzeka razem z nimi i im to nie przeszkadza. Nie wyciąga się wobec niego żadnych konsekwencji, nawet w tym sensie koleżeńskim, a potem dziwią się, że ludzie nazywają ich kastą, a jak to nazwać inaczej? – mówił Andrzej Duda.

Te słowa prezydenta oburzyły cześć opozycji oraz wspierające ją media. Rzecznik rządu przypomniał natomiast, że prezydent posłużył się terminem.

– Przecież to jedna z ważnych postaci środowiska sędziowskiego nazwała to środowisko nadzwyczajną kastą. Jak rozumiem pan prezydent cytuje to, co niektórzy myślą o sobie – wskazał Piotr Müller.

Mocna krytyka zachowania sędziów przez prezydenta wynika próby zakwestionowania jego prerogatyw przez środowisko sędziowskie. To na mocy konstytucji sędziów – w tym sędziów Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego – powołuje prezydent. Kwestionowanie przez jednych sędziów uprawnień do orzekania sędziów wyłonionych przez nową KRS. a powołanych przez prezydenta jest niedopuszczalne. Prawo reguluje usunięcie sędziego z urzędu, ale nie mówi nic o nieuznaniu sędziego po jego zaprzysiężeniu.

– W momencie, kiedy sędzię zostanie powołany przez Prezydenta RP już brakuje instrumentów, aby taką możliwość stwierdzić, nawet przez sąd – podkreślił Piotr Żyłko, prawnik.

O prerogatywie prezydenta do powoływania sędziów mówi artykuł 179 Konstytucji RP

TV Trwam News

drukuj