fot. twitter.com

Min. J. Czaputowicz: Polska chce zniesienia różnic w stanowiskach na temat nieproliferacji

O broni masowego rażenia w kontekście Iranu, Korei Północnej i Rosji mówił we wtorek podczas briefingu dla polskich mediów minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz. Podkreślał różnice zdań w ocenie sytuacji i starania Polski, aby znieść różnice i znaleźć praktyczne rozwiązanie.

Szef MSZ rozmawiał z dziennikarzami po zakończeniu posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ, poświęconego nieproliferacji, w tym traktatu na temat nierozprzestrzeniania broni masowego rażenia (NPT). Jak zauważył z dyskusji wyłoniło się przesłanie, że pełni on pozytywną rolę.

„Bez tego traktatu stan bezpieczeństwa na świecie byłby dużo gorszy. W pewnym sensie powstrzymuje on państwa przed rozprzestrzenieniem broni jądrowej. To jest główne zagrożenie” – podkreślał.

Odniósł się do sytuacji w Korei Północnej, posiadającej broń nuklearną oraz niebezpieczeństwa, że nabędzie ją Iran. Wiążą się z tym, wyjaśnił minister, działania Polski w Warszawie podczas konferencji ministerialnej. Jedna z grup roboczych zajmie się problematyką powstrzymania proliferacji broni masowego rażenia na Bliskim Wschodzie.

Przedstawiając rozwój wydarzeń w Europie Czaputowicz przywoływał nieprzestrzegany przez Rosję traktat o całkowitej likwidacji rakiet średniego zasięgu (INF).

„Wiemy, że Stany Zjednoczone zapowiedziały wycofanie się z tego traktatu. Rosja ponosi odpowiedzialność za – być może – wyścig zbrojeń, jeśli chodzi o rakiety średniego zasięgu. Społeczność międzynarodowa zastanawia się, jak zapewnić skutecznie bezpieczeństwo w tym wypadku w zakresie broni nuklearnej” – wskazał.

W nawiązaniu do zbliżającej się konferencji przeglądowej traktatu o nierozprzestrzenianiu broni masowego rażenia szef MSZ przypomniał, że Polska przewodniczyła w ubiegłym roku komitetowi przygotowującemu to wydarzenie. Pragnie dzielić się swymi doświadczeniami i działać z innymi państwami na rzecz umocnienia umowy o nierozprzestrzenianiu broni nuklearnej.

Szef MSZ zapewnił, że Polska zamierza wesprzeć prezydencję niemiecką, która skupi się m.in. na zagadnieniu użycia energii nuklearnej do celów pokojowych. Liczy też na wsparcie swoich działań w sierpniu, kiedy będzie przewodzić Radzie Bezpieczeństwa.

Minister Czaputowicz odnosił się do roli RB w rozwiązywaniu problemów z Koreą Północną i Iranem. Podkreślił, że odmienne niż USA stanowiska zajmują Chiny czy Rosja. Trudność polega na tym, dodał, że wszyscy stali członkowie RB muszą wyrazić zgodę na działanie, stąd problem z podjęciem konkretnych inicjatyw. Zdaniem ministra szansy można raczej upatrywać w współpracy dwustronnej, w tym przepadku USA i KRLD z wsparciem społeczności międzynarodowej.

„Wspieramy oczywiście działania prezydenta USA Donalda Trumpa, by skłonić reżim Korei Północnej do pozbycia się tej broni, co otworzyłoby szansę na możliwość rozwoju gospodarczego tego państwa” – odnotował.

Także w nawiązaniu do Iranu szef MSZ zwracał uwagę na rozbieżność opinii. Powiedział, że Polska podobnie jak Niemcy, co zaprezentował podczas posiedzenia minister spraw zagranicznych Heiko Maas, opowiada się za utrzymaniem traktatu o porozumieniu nuklearnym z Teheranem (JCPOA). Wspierają to państwa europejskie. USA natomiast wycofały się z traktatu uważając, że daje Iranowi swobodę i nie zapobiega możliwości nabycia przez Iran broni nuklearnej.

„Naszym celem jest jakby zasypywanie tych różnic i szukanie praktycznego rozwiązania na Bliskim Wschodzie, a Iran jest jednym z głównych problemów, o czym wiemy dobrze też z konferencji bliskowschodniej w Warszawie” – podkreślił minister.

W świetle podniesionej przez PAP kwestii związanej z ewentualnym zaliczeniem Niemiec w poczet stałych członków RB Czaputowicz uznał, że jest to realne i istotne w kontekście dyskusji europejskiej, ponieważ organ ten powinien być reprezentatywny. Przypomniał jednocześnie o koncepcji, aby Unia Europejska zajęła w RB miejsce Francji, która jednak nie chce słuchać takich postulatów, kierując się swymi interesami.

„Dyskusja na temat reprezentacji poszczególnych państw jest ważna, natomiast tradycja wskazuje, że trudno zreformować Radę Bezpieczeństwa. Państwa, które mają specjalny status, stali członkowie Rady Bezpieczeństwa, niechętnie chcą poszerzyć to grono, a aspirantów jest wielu. W organizacjach międzynarodowych, jeśli coś się zinstytucjonalizuje i trwa, bardzo trudno to zmienić. Osiągnięcie konsensusu jest bardzo trudne” – wyjaśnił Czaputowicz.

PAP/RIRM

drukuj