fot. IPN

Mija 70 lat od Tragedii Górnośląskiej

W tym roku przypada 70. rocznica Tragedii Górnośląskiej. Fali represji wobec ludności cywilnej na tych terenach po wkroczeniu Armii Czerwonej towarzyszyły morderstwa, gwałty, kradzieże, niszczenie mienia, a także deportacja ok. 50 tys. mieszkańców na roboty przymusowe do Związku Sowieckiego.

Wywózka tysięcy mężczyzn – głównie górników i hutników – do wyniszczającej pracy w ZSRR oznaczała rozbicie i masowe zubożenie wielu śląskich rodzin; zdecydowaną większość deportowanych stanowili ojcowie rodzin.

Spora część nigdy nie wróciła do domu. Większość umiera z powodu ciężkiej pracy, trudnych warunków życia oraz chorób – mówi Marek Lasota, publicysta, pracownik Instytutu Pamięci Narodowej w Krakowie.

Tragedia ta miała wymiar nie tylko ekonomiczny (bo zniszczenia Górnego Śląska dokonane przez tzw. „wyzwolicieli” były ogromne), ale miała także wymiar ludzki. Ofiar śmiertelnych były być może setki, a nawet tysiące, ponadto wiele osób trwale utraciło zdrowie, zostało kalekami, wiele z nich trafiło także do licznych obozów koncentracyjnych, zakładanych zaraz po okupacji niemieckiej na Górnym Śląsku. Ślązaków potraktowano jako czynnik obcy. Dokonano na nich krwawego odwetu za zbrodnie niemieckie popełniane w czasie wojny – wyjaśnia Marek Lasota.

Jutro w wielu miejscowościach w województwach śląskim i opolskim będą odbywać się marsze, okolicznościowe spotkania oraz Msze św. w intencji ofiar tragedii.

RIRM

drukuj