fot. arch.

Mija 31 lat od niewyjaśnionej śmierci ks. Stanisława Suchowolca

31 lat temu zginął kapelan białostockiej „Solidarności” ks. Stanisław Suchowolec. Do dziś jego śmierć pozostaje niewyjaśniona.

Ks. Stanisław Suchowolec zaraz po święceniach kapłańskich rozpoczął posługę w rodzinnej parafii ks. Jerzego Popiełuszki w Suchowoli. Był oddanym kapłanem, kochającym prawdę i Ojczyznę.

– Przyciągał swoimi płomiennymi kazaniami patriotycznymi i odprawianiem Mszy św. ogromne rzesze wiernych nie tylko z okolicy, ale z całego kraju – mówił podczas niedzielnej homilii ks. kanonik Ryszard Puciłowski, kapelan podlaskiej „Solidarności”.

Ks. Stanisław Suchowolec był obiektem działań prowadzonych przez funkcjonariuszy Służby Bezpieczeństwa w ramach operacji opatrzonej kryptonimem „Suchowola”.

– Dostawał anonimy, w których grożono, że umrze tak samo jak ks. Jerzy Popiełuszko – wskazywał ks. kanonik Ryszard Puciłowski.

W lipcu 1986 roku został wikariuszem w parafii Niepokalanego Serca Maryi w Białymstoku w Dojlidach. Pomimo wielu działań Służy Bezpieczeństwa nie dał się zastraszyć i dalej odprawiał Msze św. za Ojczyznę, został kapelanem Konfederacji Polski Niepodległej w Białymstoku oraz podziemnej „Solidarności”.

30 stycznia 1989 roku ciało wikarego odnaleziono w jego spalonym mieszkaniu na plebanii.

– Zadajemy sobie pytanie „Dlaczego taki los musiał spotkać księdza Stanisława? Czy dlatego, że wartości: Bóg, Honor i Ojczyzna były w jego życiu na pierwszym miejscu?” Wielu wiedziało o niebezpieczeństwie, na jakie się narażał. Doradzano mu umiar, on jednak nie dał się zatrzymać. Biegł jak ten zawodnik ku wyznaczonej mecie – mówił ks. kan. Ryszard Puciłowski.

Nazywając zło po imieniu, biorąc w obronę pokrzywdzonych, prześladowanych i bitych za swoje przekonania poniósł najwyższą cenę. Do dziś jego śmierć pozostaje zagadką.

– Dzisiaj, gdy obchodzimy 31 rocznicę śmierci ks. Stanisława Suchowolca, to wołamy, wołamy o prawdę – powiedział przewodniczący podlaskiej „Solidarności” Józef Mozolewski.

W 1989 roku Prokuratura Rejonowa w Białymstoku ustaliła, że ksiądz Stanisław Suchowolec zatruł się czadem podczas pożaru na plebanii, którego przyczyną miał być zepsuty grzejnik elektryczny. W całym śledztwie pominięty został jednak wątek szykan ze strony Służb Bezpieczeństwa. Dwa lata później Prokuratura Wojewódzka w Białymstoku oceniła, że kapłan został zamordowany. Postępowanie zostało jednak umorzone ze względu na problem z ustaleniem sprawców.

W ubiegłym roku Sejm podjął uchwałę upamiętniającą śmierć ks. Stanisława Schowolca i również zamordowanego w niewyjaśnionych okolicznościach ks. Stefana Niedzielaka.

– W myśl tej uchwały, w myśl naszych oczekiwań pragniemy i oczekujemy, by to morderstwo, ta śmierć została wyjaśniona – akcentował Józef Mozolewski.

Ostatnie badania w sprawie śmierci księdza Stanisława Suchowolca prowadził Instytut Pamięci Narodowej. Dwa lata temu poinformował, że nie znalazł nowych, nieznanych wcześniej dowodów, dlatego nie ma podstaw do wznowienia śledztwa.

TV Trwam News

drukuj