fot. PAP/EPA

Międzyreligijny marsz solidarności

Ulicami Warszawy przeszedł międzyreligijny marsz solidarności z prześladowanymi chrześcijanami. Towarzyszyła mu modlitwa, aby dzisiaj nie brakowało ludzi sprawiedliwych tam, gdzie są najbardziej potrzebni. Marsz wyruszył sprzed kościoła Narodzenia Najświętszej Maryi Panny przy al. Solidarności 80 i przeszedł do Ogrodu Sprawiedliwych na warszawskim Muranowie.

O pokój wspólnie modlili się Żydzi, muzułmanie, jazydzi, buddyści oraz chrześcijanie różnych wyznań. Wezwali przywódców Europy i świata do podjęcia zdecydowanych działań na rzecz obrony ofiar prześladowań religijnych.

– Podkreślmy jeszcze raz: nie żądamy przywilejów. Żądamy tylko tego, żeby w krajach, gdzie chrześcijanie są mniejszością, były szanowane ich podstawowe prawa, podstawowe prawa człowieka: prawo do wolności wyznania, do wolności religijnej – nic więcej. Tego typu inicjatywy trzeba popierać ze wszystkich sił, bo one pokazują, że my nie jesteśmy milczącym Kościołem, ale potrafimy także zabierać głos w ważnych dla nas sprawach – powiedział ks. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej Organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

Chcemy uwrażliwić społeczeństwo na łamanie podstawowych praw człowieka, do którego dochodzi m. in. w Iraku – powiedział ks. Tomasz Grzyb z Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

– Jako Papieskie Stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie bardzo chętnie włączamy się w tę akcję. Potrzeba takich gestów solidarności z chrześcijanami prześladowanymi w Iraku, na Bliskim Wschodzie, i na całym świecie – powiedział ks. Tomasz Grzyb.

Uczestnicy Międzyreligijnego Marszu Solidarności mieli ze sobą czerwone róże – symbol męczeństwa. Kwiaty zostały złożone w Ogrodzie Sprawiedliwych na Muranowie.

Podczas marszu można było wesprzeć konkretne działania na rzecz pomocy ofiarom prześladowań prowadzone przez organizacje: Caritas i Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

RIRM

drukuj