Między szczęściem a świętością. Br. dr P. Kwiatek OFMCap: Mianownikiem jednego i drugiego jest miłość
Nie ma żadnej sprzeczności między świętością a szczęściem. Jeśli jest sprzeczność, to albo ktoś źle rozumie słowo „świętość”, albo w sposób niedoskonały rozumie „szczęście”. Mianownikiem jednego i drugiego jest miłość – akcentował br. dr Piotr Kwiatek OFMCap, psycholog, psychoterapeuta i rekolekcjonista, podczas „Rozmów niedokończonych” w TV Trwam.
Br. dr Piotr Kwiatek OFMCap zwrócił uwagę, że wiedza na temat tego, jak żyć dobrze i być szczęśliwym wcale nie stoi w sprzeczności z tym, jak być świętym i człowiekiem Bożym.
– Każdy z nas naprawdę chce być szczęśliwy, tylko pytanie: jakie decyzje podejmujemy, albo jak rozumiemy „szczęście” i „świętość” – w tym się możemy różnić. Ale na pewno nie w tym, że wszyscy dążymy do szczęścia rozumianego nie tylko w kontekście życia doczesnego, ale także wiecznego (…). Wiele lat temu – jak byłem katechetą – spontanicznie na korytarzu do jednej uczennicy z liceum powiedziałem: „Kinga, ty masz być święta”. Ona na mnie popatrzyła, jakby zobaczyła marsjanina, który wylądował na Ziemi i zaczęła się śmiać. To mi dało bardzo dużo do myślenia: dlaczego nie przedstawiamy świętości atrakcyjnie, jako czegoś, co jest związane z wypełnieniem, z życiem szczęśliwym (…). Jeżeli będziemy mówili o świętości, że to jest bezgrzeszność, idealność, to jest pytanie, który ze świętych nie musiał walczyć o tą świętość. Świętość to nie jest perfekcyjność – mówił duchowny.
Gość TV Trwam podkreślił, że innym problemem w przedstawianiu świętości jest nadnaturalność.
– Rzeczywiście do kanonizacji potrzebujemy świadectw o cudach, ale jeśli świętość będziemy rozumieć w kategoriach cudowności, wydarzeń nadzwyczajnych, to też będzie nas to bardzo oddalało od świętości – zaznaczył.
Duszą świętości jest miłość – kontynuował br. dr Piotr Kwiatek OFMCap.
– Miłość jest rozumiana przez nas jako miłość na wzór Jezusa Chrystusa – miłość przebaczająca, bliska, konkretna. Jest taka ciekawa anegdota z biskupem genewskim. Przychodzi do niego kobieta i mówi: „Chciałabym być bardziej święta i pobożna. Co mam czynić?”. Odpowiedział: „Następnym razem proszę ciszej za sobą zamykać drzwi”. Świętość musi być ulokowana w codzienności, nie może być towarem abstrakcyjnym. Kościół często w liturgii wspomina świętych. Nie jest to po to, byśmy próbowali kopiować wzorce – święci mają nas zainspirować, żebyśmy znaleźli własną drogę do świętości. Każdy człowiek ma wpisany od Pana Boga jakiś kod, który jest pewnym modelem świętości. Nie będzie drugiego Ojca Pio, nie będzie drugiej s. Faustyny, nie będzie drugiego Jana Pawła II. Mnie to wyzwoliło, gdy kiedyś zacząłem myśleć o świętości, że nie mam kopiować, tylko zrozumieć, co to znaczy być świętym w moich czasach, moich warunkach, z moją osobowością, kulturą i sytuacjach, które przeżywam (…). Czy potrafimy zobaczyć dziś świętość w naszym życiu lub w życiu osób, które są wokół nas? – pytał psychoterapeuta.
– Nie ma żadnej sprzeczności między świętością a szczęściem. Jeśli jest sprzeczność, to albo ktoś źle rozumie słowo „świętość”, albo w sposób niedoskonały rozumie „szczęście”. Mianownikiem jednego i drugiego jest miłość – wskazał rekolekcjonista.
radiomaryja.pl



