Media społecznościowe działają na korzyść lewicowych aktywistów i polityków

Czy czeka nas lewicowa cenzura w mediach społecznościowych? Twitter kontroluje posty prezydenta USA Donalda Trumpa i oznacza te, które – zdaniem serwisu – są nieprawdziwe. W Polsce Twitter zezwala lewicowym aktywistom na publikację prywatnych danych osób o odmiennych poglądach.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Piotr Uściński padł ofiarą nagonki ze strony lewicowych aktywistów.

– Marta Lempart opublikowała na twitterowym koncie Strajku Kobiet mój adres domowy, w pewnym sensie nawołując do tego, żeby ktoś tam przyszedł i nie wiadomo, co zrobił mi czy mojej rodzinie – powiedział poseł Piotr Uściński.

Poseł Piotr Uściński zwrócił się do administracji Twittera z prośbą o usunięcie wpisu. Jednak bezskutecznie.

– Uznałem, że narusza to wszelkie zasady dobrych obyczajów, prawo i zasady Twittera. Zwracałem się kilkukrotnie do administracji o zdjęcie tego wpisu. Twitter odpowiadał, że nie widzi problemu, gdyż wpis nie narusza żadnych praw i ich regulaminu – wyjaśnił poseł Prawa i Sprawiedliwości.

Z taką sytuacją spotkało się także kilku innych polityków o prawicowych poglądach. Media społecznościowe nie zrobiły nic, by rozwiązać ten problem.

Zupełnie inaczej jest w USA, gdzie wpisy prezydenta Donalda Trumpa opatrzone są komunikatem o prawdopodobnym kłamstwie.

– Twitter, Facebook i inne media społecznościowe to przede wszystkim media prywatne. Trzeba zdać sobie sprawę, że to jest często narzędzie polityczne – zauważył dr Wojciech Wciseł, medioznawca.

Dlatego też obecny prezydent USA zamierza założyć własne media.

– Media to dzisiaj wielki przemysł, wielki biznes. Na otworzenie swojego medium potrzeba wielkich środków, ale też i kreatywności. (…) Może środowiska konserwatywne, prawicowe też potrzebują pewnych innowacji i nowego sposobu dotarcia do społeczeństwa – powiedział dr Wojciech Wciseł.

W Stanach Zjednoczonych przekaz na temat możliwych nieprawidłowości w czasie wyborów blokują także Facebook oraz TikTok.

TV Trwam News

drukuj