Mec. D. Lasocki: Działania i zaniechania pana mec. Ryszarda Kalisza nie dają się pogodzić z pełnioną przez niego funkcją członka Państwowej Komisji Wyborczej
Działania i zaniechania pana mecenasa Ryszarda Kalisza – adwokata, byłego ministra sprawiedliwości, byłego szefa kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, wieloletniego posła – nie dają się, obiektywnie rzecz biorąc, pogodzić z pełnioną przez niego funkcją członka Państwowej Komisji Wyborczej. Pan mecenas Ryszard Kalisz jest powołany do tego, żeby dbać o procedurę wyborczą, a nie żeby ją podważać – mówił w poniedziałkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja mec. Dariusz Lasocki, radca prawny, były członek Państwowej Komisji Wyborczej.
Mec. Dariusz Lasocki złożył wniosek o odwołanie Ryszarda Kalisza z Państwowej Komisji Wyborczej. Prawnik podnosi w nim m.in., iż były parlamentarzysta SLD ciągle podważa wyniki wyborów i prawidłowość procesu wyborczego oraz insynuuje, że Sąd Najwyższy nie rozpatrzył protestów wyborczych. Działania te narażają całą PKW na utratę zaufania społecznego, potrzebnego do właściwego działania tej instytucji.
– Działania i zaniechania pana mecenasa Ryszarda Kalisza – adwokata, byłego ministra sprawiedliwości, byłego szefa kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego, wieloletniego posła – nie dają się, obiektywnie rzecz biorąc, pogodzić z pełnioną przez niego funkcją. Szanowni Państwo, pan mecenas Ryszard Kalisz jest powołany do tego, żeby dbać o procedurę wyborczą, a nie żeby ją podważać. Oczywiście słusznie mówi, że nie zgadza się z tym, iż Izba Kontroli Nadzwyczajnej i Spraw Publicznych nie jest sądem i to mówi od siedmiu lat, natomiast ja zwracam uwagę na coś innego. Zwracam uwagę na to, że dzisiaj o już właściwie nikt w sferze publicznej nie kwestionuje w decyzji Sądu Najwyższego z 1 lipca, kiedy to Sąd jasno wskazał, iż owszem, mieliśmy do czynienia z niewielkimi błędami w procedurze liczenia, a właściwie nie liczenia, tylko tworzenia protokołów, (…), ale stwierdził, że mamy tę sprawę zamkniętą – zwrócił uwagę rozmówca Radia Maryja.
Wniosek o odwołanie Ryszarda Kalisza musi zostać rozpatrzony przez marszałka Sejmu oraz szefów klubu Lewicy, a następnie o odwołaniu decyduje prezydent.
Nie wiadomo, czy klub i marszałek pozytywnie rozpatrzą wniosek. Ryszard Kalisz jest osobą bardzo medialną, często proszoną przez dziennikarzy o komentarze. Forsuje wtedy swoją narrację podważającą wybory.
–Wniosek też jest oczekiwany przez część społeczności politycznej, bo ile można słuchać (…), że to wszystko było nieprawdziwe, sfałszowane, że [Karol Nawrocki – radiomaryja.pl] to niby-prezydent? Nie możemy na to pozwolić i moja reakcja jest zasadnicza. Czy się uda? Oczywiście może być to trudne, ale ktoś ten proces musi rozpocząć i musimy w życiu społecznym i politycznym, publicznym jasno nazywać błędy błędami – podkreślił mec. Dariusz Lasocki.
Prawnik zgłosił również wypowiedzi Ryszarda Kalisza jako dezinformację służbom dbającym o cyberbezpieczeństwo w Polsce.
– Jeżeli pojawiają się informacje nieprawdziwe (…) o procesie wyborczym, o tym, kto jest prezydentem, a kto nie jest, to moim zdaniem chyba nie Polakom zależy na tym, żeby wprowadzać taki niepokój (…), żebyśmy sobie nawzajem skakali do gardeł. Dlatego też są pewne procedury w polskim prawie, gdzie można zgłosić dezinformację, czyli celowe działanie na rzecz wprowadzania niepokoju społecznego. Mam nadzieję, że pan mecenas Kalisz nie robi tego celowo (…), ale efekt jest niestety taki, że Polacy tracą zaufanie do najwyższych organów wyborczych, tracą zaufanie do państwa jako takiego i być może to się odbije na niskiej frekwencji w następnych wyborach – mówił gość „Aktualności dnia”.
Podważanie zaufania do organów wyborczych i samego państwa może zniweczyć lata starań – podejmowanych zwłaszcza przez środowiska konserwatywne – na rzecz zachęcania Polaków do udziału w wyborach.
Głos Polaków lekceważą publicznie również były prezydent Aleksander Kwaśniewski i redaktor naczelny „Gazety Wyborczej”, Adam Michnik. Ten pierwszy nazwał wynik ostatnich wyborów „wypadkiem przy pracy”, zaś drugi stwierdził, że 1 czerwca połowa Polaków poszła złą drogą przez „chwilę nieuwagi”, a prezydenta elekta Karola Nawrockiego nazwał „łobuzem”.
– To nie są „wypadki przy pracy”. Trzeba jasno powiedzieć: Polacy, wybraliście prezydenta nie przez przypadek. Wybraliście prezydenta z waszej woli, rozumu, serca, emocji, bo to wszystko gra bardzo dużą rolę i nie dajcie sobie wmówić, że jesteście kategorią B, C czy D, bo jesteście po prostu dumnymi Polakami. Macie prawo głosu. Każdy z nas ma takie same prawo głosu. Jest nas po prostu (…) więcej. Polska jest krajem konserwatywnym. Oczywiście jest dynamiczny proces pewnej zmiany, ale zaobserwować można jasno to, że jesteśmy krajem demokratycznym i jednocześnie konserwatywnym. To też pokazujemy, broniąc naszych granic, broniąc życia, komentując rzeczywistość właśnie w sposób konserwatywny, czyli konserwując dobre rozwiązania – podkreślił były członek PKW.
Prawnik zaznaczył, że nie może być myślenia na zasadzie: „demokracja jest tylko wtedy, kiedy my wygrywamy”. Tak niestety zdaje się uważać duża część polityków z obecnego obozu władzy, a także tzw. elit. Wypowiedzi Ryszarda Kalisza, Aleksandra Kwaśniewskiego i Adama Michnika to zaledwie ułamek twierdzeń utrzymanych w podobnym tonie.
Całość rozmowy z mec. Dariuszem Lasockim jest dostępna [tutaj].
radiomaryja.pl



