fot. PAP/Krzysztof Świderski

Co z poświadczeniem bezpieczeństwa od ABW dla Rafała Trzaskowskiego?

Politycy Prawa i Sprawiedliwości pytają, czy Rafał Trzaskowski w przeszłości nie uzyskał poświadczenia bezpieczeństwa od ABW. Brak dostępu do informacji niejawnych dyskredytowałby go jak prezydenta Polski.

Koalicja rządowa podważa uczciwość Karola Nawrockiego, choć prezes IPN był trzykrotnie prześwietlany przez ABW i służby wydały mu poświadczenie bezpieczeństwa. Pojawiły się za to pytania, czy podobne poświadczenie otrzymał w ubiegłych latach prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.

– Czy Rafał Trzaskowski kiedykolwiek ubiegał się, wnioskował o wszczęcie wobec niego procedury sprawdzającej? Bo pełnił ważne funkcje – pytał Radosław Fogiel, poseł PiS.

Wioletta Paprocka, szefowa sztabu Rafała Trzaskowskiego, opublikowała oświadczenie.

„Prezydent Trzaskowski legitymuje się aktualnym poświadczeniem bezpieczeństwa wydanym przez ABW. Ponadto posiada również poświadczenie bezpieczeństwa uprawniające do dostępu do informacji niejawnych UE i NATO” – napisała Wioletta Paprocka.

W oświadczeniu nie ma jednak żadnych dat i dokumentów. A pytania o klauzulę bezpieczeństwa dotyczą nie aktualnej sytuacji, a okresu, kiedy Rafał Trzaskowski był m.in. ministrem cyfryzacji czy wiceministrem spraw zagranicznych w rządzie Ewy Kopacz.

– Wydaje się naturalnym, że na tych stanowiskach miał dostęp, czy powinien był mieć dostęp, do informacji niejawnych. Czy zatem przechodził proces sprawdzenia przez ABW? Czy kiedykolwiek wnioskował o taki proces, czy wycofał taki wniosek, jeśli go złożył? – pytał Radosław Fogiel, poseł PiS.

Poświadczenie bezpieczeństwa to skomplikowana i długa procedura. Służby sprawdzają każdy najmniejszy szczegół życia badanej osoby. Po czym ustalają czy ta osoba daje gwarancje zachowania tajemnicy.

– Jeśli pan Trzaskowski poprosił o certyfikat bezpieczeństwa i go nie otrzymał, to jest pytanie, z jakiego powodu. I to może go dyskredytować jako przyszłego prezydenta, bo prezydent będzie miał dostęp do dokumentów ściśle tajnych – zauważył Jerzy Kowalski, ekspert ds. bezpieczeństwa.

Wątpliwości budzi także oświadczenie majątkowe Rafała Trzaskowskiego. Mieszkanie w warszawskiej dzielnicy Ursynów o łącznej powierzchni 126 metrów kwadratowych, wiceszef PO wycenił na 1 100 000 złotych. To oznacza, że metr sześcienny warty jest niecałe 9 tys. złotych. Dla Rafała Trzaskowskiego to normlana cena.

– Do tego, żeby wpisywać mieszkania, wpisuje się orientacyjną kwotę i tak robię to od lat – zaznaczył Rafał Trzaskowski, kandydat KO na prezydenta RP.

Tymczasem średnia wartość metra na Ursynowie to obecnie niemal 18 tysięcy zł, co oznacza, że mieszkanie Trzaskowskiego powinno kosztować 2 mln złotych – podkreślił Mateusz Kurzajewski z PiS.

– A Rafał Trzaskowski wycenił swoje na ile? Na 1 mln złotych. Dwukrotnie zaniżył wartość swojego mieszkania. Poświadczył nieprawdę i oszukał Polaków – powiedział Mateusz Kurzajewski, wicerzecznik PiS.

Zdaniem PiS wiceszef PO zrobił to celowo.

TV Trwam News

drukuj