fot. flickr.com/photos/tvprzeworsk

Mazowsze: Obywatel Ukrainy miał COVID-19, przez co został wyrzucony z mieszkania

Do dzielnicowego w trakcie obchodu podszedł obywatel Ukrainy, który oświadczył, że jest zakażony koronawirusem i nie ma gdzie się podziać – poinformowała sierż. sztab Paulina Harabin z KPP w Otwocku. Z bagażami został na ulicy, bo nie było obiecanego przez właściciela mieszkania transportu do innego lokum.

Policjantka dodała, że współlokatorzy, by uniknąć izolacji, zamknęli przed mężczyzną drzwi mieszkania i nie wpuścili go do środka.

Do dzielnicowego, który pełnił w sobotę służbę na ulicach miasta – przekazała sierż. sztab Paulina Harabin – podszedł mężczyzna, który poprosił o pomoc.

„Obywatel Ukrainy pokazał mundurowemu dokumentację medyczną, z której wynikało, że jest zakażony COVID-19. Mężczyzna dodał, że trafił do szpitala w związku z wypadkiem przy pracy. Podczas pobytu zrobiono mu test, który potwierdził zakażenie koronawirusem. Następnie załoga karetki pogotowia ratunkowego przywiozła go pod adres, gdzie do tej pory przebywał, i miał tam odbywać izolację” – wyjaśniła.

Lokator poinformował o tym fakcie właściciela, który następnego dnia polecił mu, aby się spakował, gdyż zapewni mu inne lokum. Gdy obywatel Ukrainy z bagażem wyszedł na ulicę, obiecany transport się nie pojawił, a kiedy chciał powrócić do wynajmowanego lokum, współlokatorzy, obawiając się izolacji, nie wpuścili go do środka.

„Obywatel Ukrainy miał założoną maseczkę, rękawiczki oraz zachowywał dystans społeczny” – podkreśliła policjantka.

Dzielnicowy ustalił właściciela wskazanego mieszkania, po czym wraz z załogą patrolową udali się na miejsce. Po rozmowie z właścicielem mężczyzna wrócił do miejsca przebywania. Ponadto sporządzono odpowiednią dokumentację służbową i wszyscy współlokatorzy zostali objęci kwarantanną.

„Policja apeluje, by nie lekceważyć obostrzeń związanych z COVID-19. Musimy wszyscy zdać sobie sprawę z powagi sytuacji, w jakiej się znajdujemy. Nie stwarzajmy wirusowi okazji do rozprzestrzenianie się” – zaznaczyła sierż. sztab Paulina Harabin.

 PAP

drukuj