fot. Tomasz Strąg

M. Suski: Zarzuty „GW” w sprawie łapówek w Radomiu są stekiem bzdur

Zarzuty „Gazety Wyborczej” w sprawie łapówek w Radomiu są stekiem bzdur, ukazują jednak skalę inwigilacji opozycji przez rządzącą od 2007 do 2015 r. Platformę Obywatelską – tak szef gabinetu premiera Marek Suski odniósł się w czwartek w rozmowie z PAP do doniesień „GW”.

„Gazeta Wyborcza” podała w czwartek, że w 2016 roku CBA miało materiał do postawienia zarzutów korupcyjnych dwóm posłom PiS z Radomia. Według „GW” po zmianie władzy sprawę wobec nich wyciszono, a funkcjonariusz, który ją prowadził, odszedł ze służby.

W „GW” napisano, że układ korupcyjny w Radomiu miał działać od 2007 roku. Według gazety, mieli w nim brać udział przedstawiciele władz miasta i firm; w zamian za ustawianie przetargów korzyści majątkowe mieli przyjmować były prezydent miasta, obecnie poseł PiS Andrzej Kosztowniak, jego doradca Krzysztof Sońta, jego krewny i radny Karol Sońta oraz wiceprezydent miasta i zarazem szwagier Karola Sonty, Igor M. Jak pisze „GW”, z całej sprawy przed Jarosławem Kaczyńskim mieli się tłumaczyć Kosztowniak i obecny szef gabinetu premiera Marek Suski, określany przez „GW” jako „radomski baron”.

W rozmowie z PAP Suski ocenił, że zarzuty „Gazety Wyborczej” są „na pierwszy rzut oka całkowitym stekiem bzdur”.

„>>Gazeta Wyborcza<< sięgnęła dna w bezpodstawnych pomówieniach” – podkreślił Marek Suski.

„Natomiast jest to bardzo ciekawa informacja, ukazująca skalę inwigilacji opozycji przez rządzącą PO. Jeżeli wszyscy mieliśmy podsłuchy, jeżeli nasyłano na nas funkcjonariuszy i dopuszczano się różnych prowokacji, a przez kilka lat rządów PO od 2007 r. do 2015 r. nie znaleziono żadnych kompromitujących dowodów na rzecz podobno naszej jakieś nielegalnej działalności, to okazuje się, że rzeczywiście nie było żadnych nieprawidłowości” – dodał szef gabinetu premiera.

Pytany, czy rozważa złożenie pozwu wobec „GW” Suski podkreślił, że w materiałach gazety nie padają oskarżenia o korupcję pod jego adresem.

„Pomówienia nie są kierowane pod moim adresem, mnie się nie wymienia jako osobę, która wzięła łapówkę, tylko jest mowa, że jestem baronem. Trudno byłoby za to pozywać” – powiedział Marek Suski.

PAP/RIRM

drukuj