M. Schulz publicznie grozi krajom, które nie chcą przyjąć imigrantów 

Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Martin Schulz publicznie grozi użyciem siły krajom takim jak Polska, Węgry czy Czechy, które nie zgadzają się na narzucenie im liczby imigrantów muzułmańskich podał jeden z portali.

W niemieckiej telewizji ZDF Schulz powiedział, że „potrzebny jest duch europejskiej wspólnoty. I w razie konieczności, to musi być siłą narzucone. Nie może być tak – (…) jesteśmy w XXI wieku globalizacji, aby globalne problemy rozwiązywać nacjonalizmem. W pewnym momencie trzeba walczyć i trzeba powiedzieć: w razie konieczności, także walką przeciwko innym, postawimy na swoim”- mówił przewodniczący PE Martin Schulz.

Taka reakcja jest dalece nieuzasadniona, zwłaszcza z ust niemieckiego polityka – powiedział poseł Witold Waszczykowski. Natomiast działania polskiego rządu  były wiceszef MSZ uznał za chaotyczne.

– Akurat od polityków niemieckich oczekiwałbym, aby w takim momencie zachowywali się jak najbardziej ostrożnie i nie zapowiadali, że mogą kogoś ukarać za brak solidarności, czy za taką czy inną politykę. To są ostatni politycy w Europie, którzy mogą z takimi oskarżeniami i groźbami występować pod kątem innych państw europejskich. Oczekiwałbym w tej chwili od pani premier, od rządu, jasnej deklaracji, informacji czym dysponujemy. Trzeba jasno powiedzieć – Polska nie jest żadną Mekką dla uchodźców ekonomicznych. W dużej mierze oni nie znajdą pracy u nas, więc możemy im tylko zapewnić pewne schronienie pod względem bezpieczeństwa na jakiś czas. Natomiast oni i tak później będą musieli albo wrócić do swoich ziem, albo szukać dalej zarobków w bogatszych krajach UE – stwierdził poseł Witold Waszczykowski.

Dziś odbywa się posiedzenie sejmowych komisji ds. Unii Europejskiej oraz Spraw Wewnętrznych które mają rozpatrzyć wniosek SLD o informację rządu nt. przygotowania Polski do narastającego kryzysu migracyjnego. W najbliższą środę ma się odbyć nadzwyczajne posiedzenie Sejmu w sprawie uchodźców –  poinformowała Kancelaria Sejmu.

Tą decyzję poprzedziła burzliwa debata w Sejmie, podczas której posłowie prawicowej opozycji skrytykowali rząd za brak informacji.

RIRM

drukuj