fot. flickr

Luki prawne rządowego programu „Za życiem”

Rodzice adoptowanych dzieci niepełnosprawnych mają problemy z uzyskaniem wsparcia z rządowego programu „Za życiem”. Ze względu na zbyt długo trwający tzw. okres przysposobienia w procesie adopcji, wielu rodziców nie zdąża złożyć wniosku w wymaganym ustawowo dwunastomiesięcznym terminie. O sprawie napisał „Dziennik Gazeta Prawna”.

Specjalny list do Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej o zmiany legislacyjne, które zlikwidują nierówny dostęp do programu, wystosował Rzecznik Praw Dziecka. Według niego, odpowiedniego doprecyzowania wymaga także zapis ustawy dotyczący pozyskiwania becikowego przez rodziny adopcyjne.

Marta Witecka, matka dwójki niepełnosprawnych dzieci, podkreśliła, że projekt posiada pozytywne aspekty, jednak – jak dodała – może on zawierać też luki prawne.

– Widzę pozytywne rzeczy. W tym kierunku wiele się zmienia. Wiele ludzi to krytykuje, natomiast ja zdaję sobie sprawę, że w przeciągu roku czy dwóch lat nie da się zmienić czegoś, co w ogóle nie istniało. Temat jest szeroki. Mieliśmy ostatnio problem. 153 zł nadal nam przyznawano. Nasz syn we wrześniu skończył 16 lat i generalnie dostał orzeczenie o niepełnosprawności, gdzie wynika z tego orzeczenia, że jest pełnoprawne, ale ma orzeczenie o niepełnosprawności, czyli nic mu nie przysługuje. Może jedynie jeździć bez opłat komunikacją i ma 153 zł nadal. Pieniądze są od 25 lat nierefundowane. Głowa „pęka”. Jeżeli chodzi o tych rodziców, to współczuję, dlatego że wiem, jak wygląda procedura, jakie jest to trudne. Coś powinno się zmienić – mówiła Marta Witecka.

Program „Za życiem” to jednorazowe 4 tys. zł, które przysługuje rodzicom, opiekunom prawnym i faktycznym na nowonarodzone chore dziecko.

Wymagane jest odpowiednie zaświadczenie lekarskie. Wniosek ma być złożony w terminie 12 miesięcy od narodzin dziecka. Jeśli tak się nie stanie, dokument nie jest rozpatrywany.

 

RIRM

drukuj