fot. zepak.com.pl

Konin: związkowcy z ZE PAK zawiadamiają prokuraturę ws. elektrowni

Spór na linii zarząd – pracownicy w konińskiej elektrowni zaostrza się. Pracownicy mówią zdecydowane „nie” dalszym obniżeniom wynagrodzeń. W przypadku braku porozumienia zapowiadają pikiety i blokady dróg. Nie wykluczają strajku generalnego.

Dodatkowo związki zawodowe zawiadamiają prokuraturę o podejrzeniu działalności władz konińskiej elektrowni na szkodę spółki.

Pracownicy konińskich kopalni i elektrowni mają dość. Kolejne zmiany w zarządzie zakładów należących do potentata medialnego Zygmunta Solorza-Żaka nie przynoszą oczekiwanych rezultatów. Kryzys na linii zarząd –  pracownicy jak był, tak jest. Porozumienie wypracowywać trzeba na drodze sądowej. A postępowania sądowe trwają. Wiedząc o tym, zarząd myśli o sprzedaży części majątku.

– Obawiamy się, że za rok, półtora czy za dwa okaże się, że związki zawodowe miały rację – umowa nie była realizowana terminowo, pewne niedociągnięcia na pewno potwierdzą się, ale nie ma firmy, nie ma ludzi – tłumaczy Piotr Rybiński z „Solidarności 80”.

Po pikiecie w Warszawie wyglądało na to, że jest szansa na porozumienie. Tymczasem negocjacje z zarządem kolejny raz zakończyły się fiaskiem. W związku z tym przedstawiciele związków zawodowych oflagowali zakład i rozpoczęli akcję protestacyjną. Zapowiadają cotygodniowe pikiety i manifestacje. W najbliższym czasie odbędzie się blokada ronda w Pątnowie.

– Od godziny 15.00 w czwartek. Następny etap – myślę, że będzie pikieta w centrum miasta Konina – zapowiada Krzysztof Majda z NSZZ „Solidarność”.

Jeśli pikiety nie przyniosą spodziewanego efektu, pracownicy konińskich kopalni i elektrowni nie wykluczają strajku generalnego. Związkowcy nie zgadzają się na zwolnienia, ograniczanie zarobków i przywilejów. Porozumienia nie ma między innymi w sprawie wyrównania i przywrócenia 10 proc. premii, a także wycofania się z propozycji obniżenia wynagrodzeń części pracowników o 20 proc.

Od 18 lutego nowym prezesem Zespołu Elektrowni Pątnów-Adamów-Konin jest, były minister skarbu w rządzie Donalda Tuska, Aleksander Grad. Były polityk PO w przeszłości w dużej mierze przyczynił się do likwidacji polskich stoczni. Najwyższa Izba Kontroli, która prześwietliła proces restrukturyzacji stoczni, obnażyła całą masę potężnych nieprawidłowości. Mimo to minister do dziś nie został rozliczony z działań na szkodę państwa.

Związkowcy narzekają na brak możliwości spotkania z właścicielem zakładu.

– Związki zawodowe zwracały się dwukrotnie na piśmie do p. Zygmunta Solorza-Żaka, właściciela 51 proc. ZE PAK S.A. o spotkanie, lecz p. Solorz-Żak na żadne z tych pism nie odpowiedział i nie spotkał się z przedstawicielami pracowników – mówi Grzegorz Rauchfleisch z Międzyzakładowego Związku Prac Ruchu Ciągłego.

Prokuratura Okręgowa w Koninie na wniosek związkowców sprawdza, czy zarząd zakładu nie działał na szkodę spółki. Chodzi między innymi o straty spowodowane sprzedażą po zaniżonej cenie dwóch spółek ZE PAK, w tym ośrodka wypoczynkowego.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj