fot. PAP/EPA

Koniec dyktatorskich rządów Nicolasa Maduro?

Amerykańska interwencja może oznaczać koniec dyktatorskich rządów, ale też prowadzić do wojny domowej – wskazują polscy politycy. Prawo i Sprawiedliwość widzi szansę na spadek ceny ropy i osłabienie Rosji.  

Amerykanie przeprowadzili skuteczną interwencję w Wenezueli i schwytali przywódcę kraju, Nicolasa Maduro. Przywódcę, gdyż wiele państw, w tym Polska i kraje UE nie uznają Maduro za prezydenta. Polskie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego zauważa, że USA dobrze zaplanowało swoją akcję. Wykorzystano słabość rosyjskich systemów bezpieczeństwa stosowanych w Wenezueli.

„Postsowiecka szkoła operacyjna, doktryny, szkolenie i sprzęt nie dają gwarancji bezpieczeństwa, a w porównaniu z wielodomenową sztuką i doktryną operacyjną USA nie gwarantują sukcesu” – napisało na platformie X Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.

W Wenezueli przebywa obecnie kilkoro polskich obywateli – poinformowało MSZ.

„Nie posiadamy informacji, aby którykolwiek z naszych obywateli potrzebował pomocy. Większość Polaków przebywa w Wenezueli długoterminowo. Placówka i jej personel są bezpieczni” – napisał rzecznik MSZ, Maciej Wiewiór.

Polscy politycy ostrożnie oceniają amerykańską akcję. Europoseł KO, Kamila Gasiuk-Pihowicz, zauważyła, że nie wiemy co wydarzy się w najbliższych dniach. Co ważne, pojmanie Maduro cieszy Wenezuelczyków, którzy chcą upadku reżimu.

– Są to ludzie, którzy na własnej skórze doświadczyli konsekwencji rządów Maduro: głodu, cierpienia, prześladowania opozycji – wskazała Kamila Gasiuk-Pihowicz.

Katarzyna Kotula z Lewicy nie wyklucza scenariusza, w którym następstwem amerykańskiej interwencji będzie wojna domowa.

– Jest takie ryzyko, że Donald Trump może wciągnąć Stany Zjednoczone w taką samą, długotrwałą wojnę lub konflikt, jaki był w Afganistanie czy Iraku i tego na pewno nie chcieliby Amerykanie – mówiła Katarzyna Kotula.

Istnieje też ryzyko, że w ślady Amerykanów zechcą pójść przywódcy innych dużych mocarstw.

– Być może ośmieli Rosję do tego, żeby ona również zagospodarowała w większym stopniu swoją strefę wpływów. W związku z tym ta sytuacja jest na pewno dynamiczna – zaznaczyła Joanna Mucha, poseł Polski 2050.

Poseł PiS, Marcin Horała, widzi szansę na wzmocnienie Europy i osłabienie Rosji. Donald Trump chce, aby w Wenezueli powstał demokratyczny rząd.

– Który np. będzie dostarczał więcej ropy na rynki światowe, bo dzięki temu cena tego surowca spadnie, co jest dobre dla naszej gospodarki, a bardzo złe dla gospodarki Rosji. To głównie z wpływów surowców energetycznych Rosja finansuje swoją machinę wojenną – wskazał Marcin Horała.

Wenezuela to najważniejszy sojusznik Rosji w Ameryce Łacińskiej. Gdy narastała amerykańska presja, Władimir Putin udzielił poparcia Nicolasowi Maduro. Teraz rosyjski przywódca skupi zapewne swoją uwagę na Wenezueli, ale do niczego więcej nie dojdzie – ocenił dr Piotr Gawryszczak.

– Rosja jest zbyt słaba i zbyt mocno uwikłana w wojnę z Ukrainą, żeby mogła reagować na działania Stanów Zjednoczonych – stwierdził politolog, dr Piotr Gawryszczak.

Poseł Konfederacji, Michał Wawer, nie przesądza, czy interwencja w Wenezueli przełoży się na przyspieszenie rozmów o pokoju na Ukrainie.

– Trudno powiedzieć, czy wpływ pozytywny na Rosję ułatwia osiągnięcie pokoju, czy wpływ negatywny na Rosję ułatwia osiągnięcie pokoju – mówił poseł Michał Wawer z Konfederacji.

Prof. Arkadiusz Jabłoński zauważył, że Donald Trump ukazał siłę swojej armii.

– Trump jest graczem, który nie odpuszcza w sytuacji, gdy uważa, że interes amerykański jest zagrożony – podkreślił prof. Arkadiusz Jabłoński, socjolog.

Stany Zjednoczone to lider NATO i ważny sojusznik Polski.

TV Trwam News

drukuj