fot. PAP/EPA

Konflikt Turcji z Grecją

Niewiele trzeba, a konflikt między Turcją i Grecją na Morzu Śródziemnym przemieni się w wymianę ognia. NATO i część krajów europejskich interweniują, aby zapobiec eskalacji.

Turcja od początku konfliktu zapowiada, że jest gotowa na dialog i negocjacje. Jednak do tej pory padają tylko groźby.

– Przy każdej okazji mówimy, że opowiadamy się za rozwiązaniem każdego sporu w drodze dialogu i negocjacji. A więc radzę tym, którzy walczą przeciwko nam, aby dokładnie przyjrzeli się naszym wysiłkom dyplomatycznym i operacjom wojskowym w ciągu ostatnich czterech lat, nie mówiąc już o historii – powiedział Recep Erdogan, prezydent Turcji.

Po tych słowach tureckiego przywódcy, Grecja rozpoczęła rozbudowę swoich sił zbrojnych. Premier kraju zapowiedział, że do wspólnego stołu z Recep’em Erdoganem usiądzie dopiero wtedy, kiedy zakończy on swoje prowokacje na Morzu Śródziemnym.

Z wielu przesadnych wypowiedzi prezydenta Erdogana zapamiętałem tylko jedną – tę, w której mówi o dialogu. Odpowiadam na to jasnymi słowami: Powstrzymaj prowokacje, a rozpocznie się dialog – wskazał Kyriakos Mitsotakis, premier Grecji.

Na miejsce mediatora w tym konflikcie zgłosiło się NATO. Dlatego jutro w głównej kwaterze organizacji sekretarz generalny – Jeans Stoltenberg zainicjuje negocjacje.

Grecja i Turcja zgodziły się rozpocząć rozmowy techniczne, by uniknąć przypadkowych starć na Morzu Śródziemnym.

Negocjacje miały się odbyć już we wtorek, jednak na prośbę NATO zostały przełożone na czwartek. Do rozmów włączają się także Niemcy, Francja i Rosja. Konflikt na Morzu Śródziemnym trwa już od kilku tygodni. Ateny oskarżają Ankarę o łamanie prawa międzynarodowego poprzez wykonywanie próbnych wierceń w pobliżu greckich wysp. Turcja odpiera te zarzuty, twierdząc, że prace badawcze w celu potwierdzenia użyteczności złóż odbywają się na jej własnej części szelfu kontynentalnego.

TV Trwam News

drukuj