fot. flickr.com

Komorowski nie chce rozmawiać o wprowadzeniu euro

Prezydent Bronisław Komorowski stwierdził, że Polska może przystąpić do strefy euro po spełnieniu kryteriów finansowych z Maastricht. Na antenie jednej ze stacji radiowych powtórzył, że wycofał się z debaty o wprowadzeniu wspólnej waluty europejskiej do czasu jesiennych wyborów. Prezydent dodał, że ostateczna decyzja i tak należy do przyszłego parlamentu.

Poseł Marcin Mastalerek, rzecznik PiS-u podkreśla, że Bronisław Komorowski konsekwentnie chce wprowadzić Polskę do strefy euro. Przypomniał, że w 2010 roku prezydent złożył w Sejmie projekt zmian konstytucji w tej sprawie.

Nie chcemy waluty euro, ponieważ euro w Polsce to drożyzna, bieda wielu polskich rodzin i my się na to nie zgodzimy. Skoro prezydent mówi o 2/3 w Sejmie, to po co składał projekt zmiany konstytucji. Przypomnijmy, że w polskim Sejmie są ugrupowania bardzo mocno wspierające walutę euro. Są to: PO, SLD i Ruch Palikota one konsekwentnie wypowiadają się za walutą euro. Wybory prezydenckie oraz parlamentarne są właśnie o tym, czy w Polsce będzie waluta euro czy nie? My konsekwentnie nie zgadzamy się na walutę euro – powiedział poseł Marcin Mastalerek.

Wspierająca prezydenta PO przed wyborami mówi natomiast o możliwości obniżenia podatków. Główny ekonomista Ministerstwa Finansów Ludwik Kotecki powiedział, że dyskusja na ten temat może się rozpocząć, gdy Polska wyjdzie z procedury nadmiernego deficytu.

W 2011 r. rząd Donalda Tuska podwyższył podstawową stawkę z 22 proc. do 23 proc., a obniżoną z 7 proc. do 8 proc. Podwyższone stawki miały obowiązywać do końca 2013 r., ale rząd zdecydował o ich przedłużeniu na kolejne trzy lata, do końca 2016 r.

RIRM

drukuj