Komorowski chce rozmawiać z Kopacz i Piechocińskim

Ustępujący prezydent Bronisław Komorowski zaprosił na rozmowę w poniedziałek premier Ewę Kopacz oraz wicepremiera, szefa PSL Janusza Piechocińskiego. Prezydent, jak zapowiedział, chce się dowiedzieć, czy koalicja jest stabilna i czy „może dźwigać skutecznie ciężar odpowiedzialności za zmieniany w wymiarze personalnym rządu”.

Poseł Andrzej Romanek podkreśla, że Bronisław Komorowski za późno wykazuje taką troskę. Co istotne, to nie jest troska o Polskę, a o Platformę Obywatelską.

– O taśmach prawdy wiedział już od ponad roku i nic w tej sprawie nie zrobił. Taśmy te pokazały, jak wygląda rządzenie Platformy Obywatelskiej zza kulis. Dziś PO to masa upadłości, którą zarządza pani premier Ewa Kopacz. Ratunkiem – jestem przekonany, że nieskutecznym – ma być prezydent Bronisław Komorowski – zaznacza poseł.

Prezydent, który w lipcu pożegna się z pałacem zapowiedział także, że zamierza skorzystać ze swoich uprawnień i wyznaczyć datę wyborów parlamentarnych.

Krytycznie do tych działań podchodzi Prawo i Sprawiedliwość.

– Uważam to za nadużycie. Odchodzący prezydent powinien przestrzegać takich elementarnych standardów, które nakazują niepodejmowanie decyzji, które nie muszą być podejmowane. Decyzja dotycząca wyznaczenia terminu wyborów, powinna być podjęta przez nowo wybranego prezydenta – przez prezydenta Andrzeja Dudę. Formalnie może to zrobić zarówno odchodzący, jak i nowy prezydent. Natomiast standardy, obyczaj polityczny, kultura polityczna nakazywałaby, żeby taką decyzję polityczną podjął nowy prezydent – powiedział poseł Mariusz Błaszczak, przewodniczący KP Prawa i Sprawiedliwości.

W związku z ujawnieniem akt z funkcji w rządzie zrezygnowali m.in. ministrowie: zdrowia, sportu, skarbu oraz wiceministrowie: środowiska, gospodarki i skarbu.

Nazwiska nowych ministrów mamy poznać w poniedziałek.

RIRM

drukuj