fot. PAP/EPA

Kolumbia: trzeci dzień antyrządowych demonstracji

Policja w stolicy Kolumbii – Bogocie użyła w sobotę gazu łzawiącego aby rozproszyć grupy demonstrantów protestujących przeciwko polityce rządu prezydenta Ivana Duque. W nocy z piątku na sobotę w stolicy obowiązywała godzina policyjna.

W ub. czwartek ponad 250 tys. osób wzięło udział w marszach i demonstracjach a w piątek tysiące Kolumbijczyków zbierało się na tzw. „cacerolazo”, charakterystycznych dla Ameryki Łacińskiej protestach odbywających się przy akompaniamencie bicia w patelnie i garnki.

Demonstranci domagali się od prawicowego rządu Duque nawiązania dialogu z grupami pracowniczymi w celu wprowadzenia reform, zwiększenia nakładów na edukację publiczną, skutecznej ochrony praw ludności indiańskiej do życia w jej tradycyjnych siedliskach (podobnie jak w Brazylii jest ona coraz częściej atakowana przez gangi działające na zlecenie wielkich plantatorów).

Wśród postulatów uczestników protestów ważne miejsce zajmuje też żądanie poszanowania porozumienia o zawarciu w 2016 roku pokoju z lewicową partyzantkę FARC (Siły Zbrojne Rewolucji Kolumbijskiej). Demonstranci wyrażają też niezadowolenie z braku działań rządu w zwalczaniu korupcji i jego polityki emerytalnej i ochrony zdrowia. Rząd jest też oskarżany o gwałcenie praw człowieka

W starciach z policją trzy osoby zginęły a 151 odniosło rany.

„Jestem przeciwna represjom, gwałtom, agresji i nadużywaniu władzy, czego dopuszcza się rząd” – powiedziała 55-letnia emerytka Claudia Rojas, która uczestniczyła w „cacerolazo” w centrum Bogoty.

„A przede wszystkim jestem przeciwna forsowanym przez rząd reformom prawa pracy, emerytur i ochrony zdrowia” – dodała.

Ivan Duque powiedział w sobotę, że policja i wojsko będą patrolować ulice miast aby zapewnić bezpieczeństwo mieszkańców i zapobiec licznym aktom wandalizmu – rabunkom sklepów i podpaleniom samochodów. Burmistrz Bogoty Enrique Penalosa poinformował, że poważnie uszkodzone zostały m. in. stacje komunikacji publicznej.

PAP

drukuj