fot. PAP/EPA

Kolejny dzień protestów w Turcji

W Turcji kolejny dzień protestów. Odbywają się one wbrew zakazowi, jaki wydała władza, i gromadzą tysiące osób.

Protesty w Turcji to efekt zatrzymania burmistrza Stambułu. Opozycyjny polityk miał startować w wyborach ogólnokrajowych. W piątek był przesłuchiwany.

– Dokładnie przez sześć godzin zadawali pytania, burmistrz odpowiadał. Ci, którzy pytali, byli zmęczeni, on nie – wskazał lider partii opozycyjnej w Turcji.

Opozycja szacuje skalę protestów na 300 tys. osób. 97 osób zostało zatrzymanych.

– Nie ma nic – żadnej sprawiedliwości, żadnej praworządności. Zabrali nam wszystko. Każdy, kto podnosi głos, trafia do więzienia – podkreśliła protestująca.

– Mam 70 lat, ale nigdzie się nie ruszę – zaznaczyła kobieta.

Władza, w reakcji na trwające od kilku dni protesty, zakazała zgromadzeń: w Stambule, Ankarze i Izmirze.

– Nie pozwolimy, aby garstka niekompetentnych ambitnych ludzi zaatakowała pokój naszego ludu, prowokowała nasz lud, terroryzowała i powodowała niepokój w Turcji – mówił prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdoğan.

Między policją a protestującymi doszło do starć. W Stambule służby użyły armatek wodnych. Na politechnice w Ankarze władza, by rozproszyć tłum, sięgnęła po gaz łzawiący. Studenci przekazali, że użyto też gumowych kul. Władza zaprzeczyła, by z nich korzystała. Argumentuje zatrzymanie burmistrza podejrzeniami o korupcję i powiązaniami z organizacją terrorystyczną.

TV Trwam News

drukuj