fot. PAP/EPA

Kolejny atak w Jemenie

Cztery osoby zginęły, a dziesięć zostało rannych na północy Jemenu, w wyniku ostrzału kliniki prowadzonej przez Lekarzy bez Granic. Nie wiadomo, kto był sprawcą ataku.

Szpital mieścił się w mieście Razeh przy granicy z Arabią Saudyjską. Od listopada ubiegłego roku pracowali w nim przedstawiciele organizacji Lekarze bez Granic.

– Ten szpital został zaatakowany już trzeci raz. Kolejny raz Lekarze bez Granic zostali zaatakowani w placówce medycznej. Nie jesteśmy jedynym szpitalem, który został zaatakowany. Istnieje wiele innych placówek, które ostrzelano. To dotyka lokalną ludność. Została pozbawiona ona pomocy medycznej. Ludność cywilna jest główną ofiarą tej wojny. Przez okupację ludzie mają utrudniony dostęp do żywności, leków, wody, do wszystkiego – podkreśla Teresa Snacristoval.

Wiele wskazuje na to, że za zamachem mogą stać bojownicy Huti. W Jemenie państwa arabskie, którym przewodniczy Arabia Saudyjka walczą z szyickimi rebeliantami, których wspiera Iran.

Koalicja prowadzi regularne naloty na pozycje Huti. Od marca w wyniku konfliktu zginęło prawie sześć tysięcy osób – połowa z nich to cywile. Konflikt potęguje głód i choroby. Jemen stał się najbiedniejszym krajem regionu.


TV Trwam News/RIRM

drukuj