fot. TV Trwam News

Kolejni świadkowie przesłuchani przez komisję śledczą ds. Amber Gold

Sejmowa komisja śledcza ds. Amber Gold przesłuchała dziś kolejnych prokuratorów. Zeznania coraz mocniej obciążają śledczych, którzy zajmowali się sprawą oraz w coraz gorszym świetle ukazują działania prokuratury.

Były rzecznik dyscyplinarny w Prokuraturze Generalnej prokurator Jacek Radoniewicz miał wyjaśnić kwestię dotyczące postępowań dyscyplinarnych podjętych wobec prokuratorów, którzy zaniedbali sprawę Amber Gold w Gdańsku. Pomimo poważnych uchybień nie ponieśli oni odpowiedzialności. Według świadka wynikało to z błędnego przygotowania wniosków dyscyplinarnych.

– Nie potrafiliśmy wyciągnąć konsekwencji wobec winnych, bo to było niemożliwe przy takich problemach, z jakimi się zetknęliśmy – stwierdził prok. Jacek Radoniewicz.

Prokurator nie widział potrzeby przejmowania postępowań dyscyplinarnych lub przekazania ich do innej prokuratury. Nie zdecydował się również na kasację od wyroków uniewinniających prokuratorów, którzy dopuścili się zaniedbań.

– Oczywiście te nieprawidłowości (bo to były nieprawidłowości) były widoczne, z tym, że jeśli chodzi o możliwość wniesienia kasacji, podstaw do tego nie widziałem – powiedział prok. Jacek Radoniewicz.

Świadek przyznał, że w sprawie było wiele błędów, które mogły wynikać z niedoświadczenia prokuratorów. Przekonywał, że zawinili oni w sensie potocznym, ale nie prawnym.

– Cały problem polega na tym, że w porę nie dostrzeżono powagi sprawy – ocenił  prok. Jacek Radoniewicz.

Jacek Radoniewicz to już kolejny prokurator, który nie śledził doniesień medialnych dotyczących piramidy finansowej Amber Gold.

– Telewizji od kilku lat nie oglądam – podkreślił prok. Jacek Radoniewicz.  

Podobnie tłumaczyła się przed komisją prok. Małgorzata Syguła, która obecnie pełni funkcję Prokuratora Okręgowego w Gdańsku.

W okresie, w którym wybuchła afera, świadek była naczelnikiem wydziału postępowania przygotowawczego Prokuratury Okręgowej w Gdańsku. Przesłuchiwana ujawniła dziś szokujące fakty dotyczące przetrzymywania przez prokuraturę okręgową w Gdańsku akt sprawy w kluczowym dla niej momencie.

– Pani Borkowska poinformowała mnie, bo rozmowa nie była przyjemna ani dla niej, ani dla niej, że po prostu zapomniała. […] Sądzę, że to po prostu przeciążenie pracą. Tak mi się wydaje. Innego wytłumaczenia sobie nie wyobrażam –  mówiła prok. Małgorzata Syguła.

W czwartek przed komisją śledczą zeznania złoży były Prokurator Generalny Andrzej Seremet.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj