fot. pixabay.com

Kolejne naciski Komisji Europejskiej na Polskę i Węgry

Komisja Europejska ponownie chce dyscyplinować Polskę i Węgry, posługując się tym razem nowym mechanizmem dotyczącym tzw. praworządności.

Komisji Europejskiej udało się przeforsować mechanizm łączący wypłatę unijnych środków z praworządnością. W grudniu premier Mateusz Morawiecki podkreślał, że wystarczającą ochroną przed odbieraniem Polsce unijnych pieniędzy są konkluzje Rady Europejskiej. Wytyczają one ścieżkę, w jaki sposób ma być realizowany nowy mechanizm.

– Nawet samo ustalenie, że jest jakiś problem z tzw. praworządnością, nie wystarczy do uruchomienia mechanizmu sankcyjnego – zaznaczył Mateusz Morawiecki.

W ocenie ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, podporządkowanie się przez polskie władze unijnemu rozporządzeniu, które pozwala na ocenę praworządności oraz stosowanie sankcji niezgodnych z Polską Konstytucją i traktatem o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, stwarza dla naszego państwa i suwerenności poważne zagrożenie.

 „Konkluzje – choć pozytywne w swej wymowie – mają charakter wyłącznie ustaleń politycznych. Natomiast rozporządzenie to twarde prawo, które wchodzi w życie i daje realną władzę Komisji Europejskiej” – mówił w wywiadzie dla „Naszego Dziennika” minister Zbigniew Ziobro.

Komisja Europejska twierdzi, że konkluzje ze szczytu unijnych przywódców w żaden sposób nie ograniczają stosowania mechanizmu o praworządności – wskazuje prof. Tomasz Grosse.

– Rozporządzenie będzie przez Komisję stosowane w całej rozciągłości. Komisja Europejska zupełnie inaczej rozumie konkluzje Rady Europejskiej niż np. przedstawiciele polskiego rządu – tłumaczy prof. Tomasz Grosse.

Wielu ekspertów zwracało uwagę, że Komisja Europejska po 1 stycznia 2021 roku uruchomi procedurę związaną z powiązaniem wypłaty środków unijnych z tzw. praworządnością – przypomina politolog Marcin Kędzierski.

– Inna sprawa, czy taka procedura będzie mogła być kontynuowana i czy ona dotknie Polskę, czy Polsce będą odebrana wypłata środków europejskich – zaznacza Marcin Kędzierski.  

Jeszcze z końcem minionego roku wiceprzewodnicząca KE Vera Jourova zapowiedziała, że przypadki naruszenia praworządności w UE będą rejestrowane od początku przyszłego roku. Jej zdaniem TSUE wyda wyrok ws. mechanizmu praworządności w ciągu miesięcy.

„Już teraz wiadomo, że od początku przyszłego roku będziemy zajmować się wdrażaniem rozporządzenia w sprawie mechanizmu praworządności, a więc także Polską i Węgrami” – poinformowała Vera Jourova.

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zauważa, że UE ma zostać przekształcona w państwo federalne, a co za tym idzie – ma zniknąć przywiązanie do patriotyzmu, tradycji, rodziny czy interesu narodowego.

 „Miejsce Europy ojczyzn zajmie biurokratyczny twór zdominowany przez interesy Berlina czy Paryża, gdzie obowiązującym kanonem będzie ideologia gender, aborcja na życzenie i adopcja dzieci przez „małżeństwa” homoseksualne” – wskazuje w rozmowie z „Naszym Dziennikiem” Zbigniew Ziobro.

To bardzo silny napór ideologiczny z UE – mówi politolog prof. Mieczysław Ryba.

– Czyli z jednej strony zawłaszczanie sobie władzy charakterystycznej dla władzy państw narodowych. Po drugie, próba narzucania ideologii neomarksistowskiej za pośrednictwem instytucji unijnych i to widać bardzo wyraźnie. Szczególnego nacisku doznały Polska i Węgry  – podkreśla prof. Mieczysław Ryba.

I to właśnie współpraca polsko-węgierska jest problemem dla Brukseli – wskazuje w wywiadzie udzielonym TV Trwam marszałek węgierskiego parlamentu.

„Nie tylko dlatego, że zachowaliśmy pieniądze, które słusznie należą się obywatelom Polski i Węgier, ponieważ to nie jest dar. Po drugie, uniemożliwiliśmy, aby zwycięstwo odniosły siły federalistyczne, czyli te, które ten cały budżet z systemem praworządności chciały zastosować” – zaznacza Laszlo Kover.

A to bardzo nie podoba się tzw. unijnym elitom.

TV Trwam News

drukuj