Kolejne incydenty z udziałem dronów nad Europą
W Europie mnożą się incydenty z udziałem dronów, które pojawiają w strategicznych miejscach. Ostatniej nocy takie sytuacje miały miejsce w Niemczech i Belgii. Cień podejrzeń pada na Rosję.
Minionej nocy lotnisko w Monachium musiało zostać zamknięte z powodu zagrożenia dronowego. W efekcie kilkadziesiąt lotów zostało odwołanych lub przekierowanych. Utrudnienia dotknęły 3 tysiące pasażerów.
– Rozmawialiśmy o tym w taksówce, jadąc tutaj, i tak naprawdę nie rozumiemy, o co chodzi. Wszyscy myślą, że to Rosja, ja też, ale dlaczego to robią i co chcą tym sprowokować? to dziwne i trochę niepokojące – mówił jeden z pasażerów.
Niepokojące tym bardziej, że incydent miał miejsce tuż przed przypadającym w piątek Dniem Zjednoczenia Niemiec, które jest tam świętem państwowym. I choć służby nie ustaliły jeszcze sprawców, to politolog Marcin Krzyżanowski nie ma wątpliwości, że trop prowadzi do Moskwy.
– Tutaj nie ma przypadków, że to akurat wydarzyło się w dniu święta ważnego dla Niemców. To są symbole, które za każdym razem są analizowane i za każdym razem one mają wywrzeć pewien skutek – zaznaczył Marcin Krzyżanowski.
Tej samej nocy kilkanaście dronów pojawiło się nad jednym z poligonów wojskowych w Belgii. W ubiegłym tygodniu drony naruszyły przestrzeń powietrzną nad lotniskami w Danii, a w środę rosyjski kuter pojawił się nieopodal rurociągu gazowego w Szczecinie. Władimir Putin próbuje sprawę dronów obrócić w żart.
– Nie wyślę więcej dronów ani do Francji, ani do Danii, Kopenhagi. Dokąd jeszcze latają? Do Lizbony? Ludzie, którzy kiedyś bawili się UFO, teraz się tym bawią – ironizował Władimir Putin.
Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że wysyłanie dronów ma swój cel.
– Ma, po pierwsze, na celu wywierać nacisk na społeczeństwa, wywierać i testować nacisk na polityków, sprawdzać ich siłę, sprawdzać również ich zjednoczenie, bo to jest także ważne – wskazał Marcin Krzyżanowski.
A z tą jednością bywa różnie, co pokazała chociażby dyskusja nad inicjatywą dotyczącą tzw. muru dronowego, który miałby chronić wschodnią flankę Sojuszu, w tym Polskę. Propozycja zyskała co prawda w tym tygodniu polityczne wsparcie podczas unijnego szczytu, ale jednocześnie pojawiły się głosy krytyki m.in. ze strony kanclerza Niemiec.
Wiceszef MON-u, Cezary Tomczyk, zapowiada z kolei krajowe inwestycje, które mają nas bronić przed dronami.
– W ciągu następnych kilkunastu, może kilkudziesięciu dni, my jako resort obrony narodowej będziemy ogłaszali cały szereg inwestycji, które dotyczą wzmocnienia w zakresie obrony przed dronami – podkreślił Cezary Tomczyk.
Czas pokaże, na ile te inwestycje okażą się skuteczne, bo nie można mieć złudzeń, że kolejne prowokacje ze strony Rosji są tylko kwestią czasu.
TV Trwam News



