fot. pixabay.com

Kolejne incydenty z udziałem dronów nad Europą  

W Europie mnożą się incydenty z udziałem dronów, które pojawiają w strategicznych miejscach. Ostatniej nocy takie sytuacje miały miejsce w Niemczech i Belgii. Cień podejrzeń pada na Rosję.

Minionej nocy lotnisko w Monachium musiało zostać zamknięte z powodu zagrożenia dronowego. W efekcie kilkadziesiąt lotów zostało odwołanych lub przekierowanych. Utrudnienia dotknęły 3 tysiące pasażerów.

– Rozmawialiśmy o tym w taksówce, jadąc tutaj, i tak naprawdę nie rozumiemy, o co chodzi. Wszyscy myślą, że to Rosja, ja też, ale dlaczego to robią i co chcą tym sprowokować? to dziwne i trochę niepokojące – mówił jeden z pasażerów.

Niepokojące tym bardziej, że incydent miał miejsce tuż przed przypadającym w piątek Dniem Zjednoczenia Niemiec, które jest tam świętem państwowym. I choć służby nie ustaliły jeszcze sprawców, to politolog Marcin Krzyżanowski nie ma wątpliwości, że trop prowadzi do Moskwy.

– Tutaj nie ma przypadków, że to akurat wydarzyło się w dniu święta ważnego dla Niemców. To są symbole, które za każdym razem są analizowane i za każdym razem one mają wywrzeć pewien skutek – zaznaczył Marcin Krzyżanowski.

Tej samej nocy kilkanaście dronów pojawiło się nad jednym z poligonów wojskowych w Belgii. W ubiegłym tygodniu drony naruszyły przestrzeń powietrzną nad lotniskami w Danii, a w środę rosyjski kuter pojawił się nieopodal rurociągu gazowego w Szczecinie. Władimir Putin próbuje sprawę dronów obrócić w żart.

– Nie wyślę więcej dronów ani do Francji, ani do Danii, Kopenhagi. Dokąd jeszcze latają? Do Lizbony? Ludzie, którzy kiedyś bawili się UFO, teraz się tym bawią – ironizował Władimir Putin.

Eksperci nie mają jednak wątpliwości, że wysyłanie dronów ma swój cel.

– Ma, po pierwsze, na celu wywierać nacisk na społeczeństwa, wywierać i testować nacisk na polityków, sprawdzać ich siłę, sprawdzać również ich zjednoczenie, bo to jest także ważne – wskazał Marcin Krzyżanowski.

A z tą jednością bywa różnie, co pokazała chociażby dyskusja nad inicjatywą dotyczącą tzw. muru dronowego, który miałby chronić wschodnią flankę Sojuszu, w tym Polskę. Propozycja zyskała co prawda w tym tygodniu polityczne wsparcie podczas unijnego szczytu, ale jednocześnie pojawiły się głosy krytyki m.in. ze strony kanclerza Niemiec.

Wiceszef MON-u, Cezary Tomczyk, zapowiada z kolei krajowe inwestycje, które mają nas bronić przed dronami.

– W ciągu następnych kilkunastu, może kilkudziesięciu dni, my jako resort obrony narodowej będziemy ogłaszali cały szereg inwestycji, które dotyczą wzmocnienia w zakresie obrony przed dronami – podkreślił Cezary Tomczyk.

Czas pokaże, na ile te inwestycje okażą się skuteczne, bo nie można mieć złudzeń, że kolejne prowokacje ze strony Rosji są tylko kwestią czasu.

TV Trwam News

drukuj