fot. PAP/Adam Warżawa

KOD przerwał spotkanie premiera z mieszkańcami Gdańska

Członkowie Komitetu Obrony Demokracji przerwali spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego z mieszkańcami Gdańska. W historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej doszło do przepychanek. Premier opuszczał spotkanie w eskorcie policji.

Kar nie będzie, niesmak jednak pozostaje. Przepychanki, głośne okrzyki – taki przebieg miało spotkanie premiera Mateusza Morawieckiego w historycznej sali BHP Stoczni Gdańskiej. Próby uspokojenia sytuacji przez Joannę Kopcińską okazały się bezskuteczne. Już wcześniej doszło do ostrej wymiany zdań między rzecznikiem rządu, a jedną z osób uczestniczących w spotkaniu. Padło pytanie o protest niepełnosprawnych.

– Ja absolutnie jestem za taką solidarną Polską, o jakiej pan premier mówi, i takiej samej Polski sobie życzę. Natomiast chciałabym wiedzieć, gdzie jest ta solidarność, o której pan premier tutaj mówi? – pytała jedna z uczestniczek spotkania.

Premier podjął próbę odpowiedzi, jednak zamieszanie na sali nie pozwoliło mu na wyjaśnienie tematu. Zaistniałą sytuację skomentował w taki sposób:

– Proszę bardzo o spokój. Niech ludzie piszą to, co uważają. Mamy demokrację, mamy wolność. Akurat w naszych czasach można mówić, co się chciało. Nikt brutalnie nie traktuje oponentów politycznych – powiedział Mateusz Morawiecki.

Na spokój nie mógł jednak liczyć. Decyzja mogła być tylko jedna – przerwanie spotkania. Część osób żegnała premiera brawami. Na zewnątrz czekał już na niego dźwięk syren, bo salę opuszczał w eskorcie policji.

Demonstracja była wcześniej zaplanowana – mówił Kazimierz Koralewski, przewodniczący klubu radnych Prawa i Sprawiedliwości w Gdańsku.

– Mieli czas na przygotowanie transparentów, banerów. Nie interesowały ich odpowiedzi na pytania, które jedna z uczestniczek zadała – wskazał Kazimierz Koralewski.

Członkowie KOD-u, którzy przygotowali całą akcję, twierdzą, że okrzyki były wyrazem protestu przeciwko fałszowaniu historii i demonstracją poparcia dla osób protestujących w Sejmie. Inaczej całe zajście widziała druga strona politycznego sporu.

– Zorganizowana grupa była bardzo hałaśliwa. Podchodziła ze swoimi banerami do kamer, do premiera, do podwyższenia. Zakłócała po prostu całe nasze spotkanie – powiedział Kazimierz Koralewski.

Kar dla protestujących nie będzie – co zapowiedziała rzecznik rządu Joanna Kopcińska. Spotkania polityków Prawa i Sprawiedliwości w całej Polsce będą kontynuowane.

Tv Trwam News/RIRM

drukuj