fot. PAP/EPA

KE przedstawi szczegóły wsparcia dla Ukrainy

Komisja Europejska przedstawi oficjalnie propozycję dodatkowego wsparcia makroekonomicznego dla Ukrainy. Z budżetu UE ma zostać wyasygnowany 1 mld euro, co zapowiedział szef KE Jose Barroso podczas niedawnej debaty w PE na temat interwencji Rosji na Krymie.

Łącznie pomoc makroekonomiczna dla tego kraju ma sięgnąć 1,6 mld euro. Będzie to część pakietu pomocy dla Ukrainy o łącznej wartości 11 mld euro.

Były wiceminister spraw zagranicznych poseł Krzysztof Szczerski powiedział, że pomoc dla Ukrainy powinna być na tyle duża, by zrekompensować straty, jakie Kijów ponosi w wyniku działań Rosji.

– Nie kalkuluje się tych sum na zasadzie: ile możemy dać, tylko, ile powinniśmy dać, żeby Ukraina była w stanie po pierwsze: wytrzymać tę rosyjską presję bez rosyjskiego rynku, po drugie: żeby zrozumiała, że jej przyszłość gospodarcza leży w kooperacji z Europą. Chodzi tu o pomoc doraźną, a także o otwarcie rynków i pomoc inwestycyjną, która by na dłuższą metę związała Ukrainę z rynkiem europejskim. To cel najważniejszy. O to chodzi, żeby Ukraina przestawiła swoją gospodarkę na kooperację z Europą, a nie z Rosją; żeby wytrzymała to przestawienie w sytuacji, kiedy utraci rynki rosyjskie, kiedy będzie presja gospodarcza Rosji na Ukrainę – tłumaczy Krzysztof Szczerski.

Główne amerykańskie dzienniki napisały dziś, że po aneksji Krymu przez Rosję najważniejszą rekomendacją dla USA i UE jest wspólnie podjąć takie kroki, by rozzuchwalony Putin nie chciał zagarnąć płd.-wsch. Ukrainy. Należy rozszerzyć też sankcje wizowe wobec Rosji.

Poseł Szczerski mówi także o konieczności wprowadzenia bardziej restrykcyjnych sankcji. To, że Putin podpisał traktat o przyjęciu półwyspu dzień po nałożeniu sankcji pierwszego stopnia, świadczy o ich znikomym znaczeniu.

– Nowe sankcje, które miałyby być wprowadzone przez UE, muszą być sankcjami, które wywołają w Rosji fakty, a nie będą tylko sankcjami kosmetycznymi, które de facto w ogóle Putina nie uderzą. To pytanie o to czy Unia jest gotowa do tego, żeby sankcjami wywołać fakty w Rosji – komentuje polityk.

Lista osób objętych sankcjami może zostać wydłużona na najbliższym szczycie UE. Unia zagroziła, że jeśli Rosja nadal będzie destabilizować sytuację na Ukrainie, wprowadzi kolejne sankcje, które odbiją się na współpracy gospodarczej z Rosją.

RIRM 

drukuj