fot. arch

Kazirodztwo konsekwencją genderyzmu

Z ks. dr. hab. Dariuszem Oko, kierownikiem Katedry Filozofii Poznania Wydziału Filozoficznego Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, rozmawia Małgorzata Pabis

W Polsce został wywołany temat kazirodztwa. Genderyści coraz bardziej odsłaniają swoją rzeczywistą twarz?

– Myślę, że podjęcie tego tematu właśnie teraz w Polsce to strategiczny błąd zwolenników ideologii gender. Wydawało się im, że już dostatecznie ogłupili nasze społeczeństwo, by zacząć walczyć o legalizację także kazirodztwa. Na szczęście nie zniewolili tak umysłów Polaków, aby już mówić o kazirodztwie bez odpowiedniej reakcji zdrowo myślących ludzi. Ale ten temat prędzej czy później i tak by się pojawił, bo wynika po prostu z wewnętrznej logiki gender. Kazirodztwo należy do samej istoty gender, w nim najlepiej objawia się jego natura, bo do jego istoty należy propagowanie totalnego rozpasania seksualnego. To jest aksjomat gender: że w seksie można wszystko, jeżeli osoby wystarczająco pełnoletnie się na to zgadzają, czyli można żyć także kazirodczo. W pismach Judith Butler, głównej ideolog gender (jakby Karola Marksa genderyzmu), mamy jasno, wielokrotnie napisane, że tabu kazirodztwa jest czymś zupełnie podobnym do tabu homoseksualizmu. Zatem podobnie jak zniesiono tabu homoseksualizmu, należy znieść tabu kazirodztwa.

Na zachodzie Europy pojawiają się już wprost głosy o potrzebie legalizacji kazirodztwa…

– Coraz mocniejsze głosy, że trzeba legalizować kazirodztwo, są już w Niemczech, w Danii, w Australii, w Szwajcarii… To wszystko mieści się w logice genderystów. Oni sami przecież stwierdzają, że wszystkie argumenty, które przemawiają za legalizacją homoseksualizmu, przemawiają także za legalizacją kazirodztwa. Duński profesor prawa Vagn Greve mówi wprost: „Nie widzę absolutnie żadnej różnicy między legalizacją związków homoseksualnych a dopuszczeniem związków kazirodczych”. Do istoty genderyzmu należy zatem walka o legalizację kazirodztwa tak jak o legalizację homoseksualizmu. Podkreślam, ten temat musiał się pojawić, bo to konsekwencja założeń ideologicznych gender. Pojawienie się takich postulatów na Zachodzie jest po prostu kolejnym krokiem degeneracji umysłowej i moralnej genderystów. Tylko że w Polsce genderyści popełnili błąd, zaczęli za wcześnie o tym mówić. To akurat jest z korzyścią dla nas, bo ludzie mogą lepiej sobie zdać sprawę z tego, do jakiego zwyrodnialstwa prowadzi genderyzm, to może uchronić ich umysły przed ideologicznym ogłupieniem i zniewoleniem.

Charakterystyczną cechą takiej ideologii jak gender jest co jakiś czas przesuwanie granicy tego, co społeczeństwa mogą jeszcze zaakceptować…

– I powolne przyzwyczajanie ludzi, oswajanie z zachowaniami dewiacyjnymi, które jeszcze kilka lat temu spotkałyby się z niemal powszechnym odrzuceniem. To są jakby główne etapy genderyzmu – ideologii, która jest teorią ateistów. Oczywiście, mogą być także bardzo szlachetni ateiści, ale jednak bardziej typowa jest następująca dialektyka: kolejne etapy degradacji i upadku ateisty. Kiedy ateista odrzuca Boga, to natychmiast na to miejsce musi przyjąć albo stworzyć jakichś innych „bogów zastępczych”, natura, także jego natura, nie znosi pustki. Bardzo często tym „bogiem” staje się on sam dla siebie, a także jego przyjemności i żądze, w tym zwłaszcza seksualne jako szczególnie mocne. Tak niejako seks staje się jednym z „bogów” ateisty, któremu służy. Tak zwane wyzwolenie seksualne jest w istocie seksualnym zniewoleniem, w którym to nie rozum kieruje pożądaniem, ale pożądanie rozumem – jakby koń woźnicą. Dochodzi do seksualnego rozpasania, które trzeba jakoś usprawiedliwić, do którego trzeba dorobić jakąś teorię – na przykład gender. Tę teorię usiłuje się potem przemocą i podstępem w sposób totalitarny narzucić wszystkim, aby jeszcze lepiej się samemu usprawiedliwić. Tak powstaje genderyzm, czyli teoria ludzi zniszczonych przez ateizm i seks, wielka klęska rozumu ateistycznego. To dlatego dla ateistów typowa jest akceptacja i legalizacja prawie wszystkich seksualnych zaburzeń, w tym także homoseksualizmu i kazirodztwa. Nie jest przypadkiem, że akurat najbardziej walczący i agresywni ateiści w Polsce, „mózgi ateizmu”, przygotowują legalizację kazirodztwa. To po prostu wynika z samego centrum ich myślenia, z samej istoty ateizmu i genderyzmu.

Kierując się tą „logiką genderyzmu”, czego możemy się spodziewać?

– Bardzo wiele, może być też chociażby zoofilia, o jej legalizację genderyści też już zabiegają na Zachodzie. Ludzie zniewoleni przez ateizm i seks są zdolni do strasznych rzeczy. Nieprzypadkowo największe zbrodnie w dziejach popełnili ateiści, bo ludzie, którzy samych siebie mają za bogów, mogą rościć sobie prawo do decydowania o wszystkim, także o prześladowaniu, więzieniu i zabijaniu każdego, kto im się nie daje zniewolić – choćby to były miliony ludzi.

Kiedyś nie do pomyślenia było oddawanie do adopcji dzieci homoseksualistom, dziś staje się to niestety prawem w wielu krajach. Czy nie grozi nam taka sama sytuacja z kazirodztwem?

– Ufam, że wielu ludzi się przebudzi, zrozumie, do czego ta ideologia prowadzi. Polacy już nieraz pokazali, że są szczególnie odporni na ateistyczne ideologie. To dlatego właśnie u nas realny socjalizm był najsłabszy i najpierw u nas upadł. Niestety, niektórzy mogą nie być do tego zdolni. To jest tak jak z marksizmem, ustrojem zupełnie skompromitowanym i zbrodniczym. Ale są ludzie, którzy do dzisiaj głoszą pochwałę komunizmu. Historia niczego takich ludzi nie nauczyła. Tak samo są ludzie, których nawet legalizacja kazirodztwa nie wyleczy z genderyzmu. Ale kiedyś będzie się patrzeć na genderyzm podobnie, tak jak dzisiaj się patrzy na komunizm – jako na kolejną złowrogą, ateistyczną utopię. Chodzi tylko o to, żeby taka utopia trwała jak najkrócej i pociągnęła za sobą jak najmniej ofiar.

Dziękuję za rozmowę.

Nasz Dziennik

drukuj