PAP/Łukasz Gągulski

Kampania wyborcza na ostatniej prostej

Kampania wyborcza jest już na ostatniej prostej. Prezydent Andrzej Duda o głosy Polaków zabiegał na Śląsku i w Małopolsce. Kandydat PO Rafał Trzaskowski gościł w województwie mazowieckim. Opozycji nie podoba się apel prezydenta o wspólne rozmowy dotyczące przyszłości Polski.

To już ostatnie dni kampanii wyborczej. W czwartek rano prezydent Andrzej Duda rozmawiał się z mieszkańcami Katowic. Prezydenta wspierała m.in. była premier Beata Szydło.

– Każdy głos się liczy i będziemy decydowali w niedzielę o tym, w którym kierunku pójdzie Polska – akcentowała europoseł.

Prezydent witał się z górnikami udającymi się na poranną zmianę w kopalni „Zofiówka” w Jastrzębiu Zdroju. Na wiecu wyborczym w Olkuszu Andrzej Duda mówił o prognozach Komisji Europejskiej dotyczących naszej gospodarki  i wzrostu PKB, który w przyszłym roku ma wrócić do poziomu z ostatnich lat. Gospodarkę wzmocnią duże inwestycje.

– Przekop Mierzei Wiślanej, który ma znaczenie dla naszej strategii i suwerenności Polski, ale także wielkie inwestycje, takie jak Centralny Port Komunikacyjny, który będzie impulsem rozwojowym – wskazywał prezydent.

Kandydat Platformy Obywatelskiej Rafał Trzaskowski na spotkaniu z mieszkańcami Raciąża przekonywał, że jako prezydent współpracować będzie z rządem Zjednoczonej Prawicy. W Ciechanowie mówił o podbramkowej sytuacji Platformy.

– Jeżeli nie wygramy dziś, jeżeli nie wygramy 12 lipca, to będzie bardzo trudno wygrać kolejne wybory i dlatego musimy się wszyscy zmobilizować – podkreślał Rafał Trzaskowski.

W środę Andrzej Duda wezwał polityków PSL-u, Koalicji Polskiej i Konfederacji do spotkania po wyborach. Rozmowy w ramach „koalicji polskich spraw” dotyczyć mają m.in. przyszłości polskich rodzin.

– Proszę o to, byśmy postarali się znaleźć to wspólne miejsce, w którym razem będziemy mogli się spotkać i prowadzić polskie sprawy – te najważniejsze – chroniąc wartości, które mają dla nas znaczenie fundamentalne – zaznaczył Andrzej Duda.

Prezydent dodał, że o taką współpracę proszą Polacy.

Na apel krytycznie odpowiedział prezes PSL-u Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Ja to odebrałem jako chęć wciągnięcia nas w kampanię Andrzeja Dudy, a ja się w to wciągnąć nie dam – oznajmił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Choć Polskie Stronnictwo Ludowe oficjalnie nie popiera żadnego kandydata, to część działaczy publicznie ogłasza, na kogo zagłosuje.

„Głosujemy na Rafała Trzaskowskiego, bo jako prezydent nie pozwoli wyprowadzić Polski z Unii Europejskiej” – mówili politycy PSL-u.

W PSL-u są też zupełnie odmienne opinie. Wielu działaczy z Lubelszczyzny zagłosuje na Andrzeja Dudę – powiedział lider struktur wojewódzkich Przemysław Litwiniuk.

Na apel prezydenta o spotkanie odpowiedział Jakub Kulesza z Konfederacji.

– Warto się spotykać, rozmawiać na tematy ważne dla Polski. Obawiam się jednak, że jeśli prezydent zakłada spotykanie po 12 lipca jako prezydent, to jest to składanie obietnic bez pokrycia – stwierdził Jakub Kulesza.

Propozycja nie jest skierowana do Platformy Obywatelskiej. Jej kandydat Rafał Trzaskowski przekonywał, że prezydent przez pięć lat nie był zainteresowany współpracą z opozycją.

– To jest niesamowite, że prezydent po 5 latach snu zimowego się obudził i w tej chwili chce współpracować z innymi partiami – zauważył Rafał Trzaskowski.

Według politologa dr. Jarosława Flisa, apel nie będzie mieć wpływu na wynik wyborów.

– Wygląda na to, że jest to inicjatywa spóźniona. Można było wyjść z taką inicjatywą zaraz po pierwszej turze – dodał dr Jarosław Flis.

Apel prezydenta to dobra inicjatywa – ocenił socjolog Mateusz Schmidt. Jeżeli Andrzej Duda wygra wybory, zarówno PSL, jak i Konfederacja, poprą ten pomysł.

– Naturalnym będzie ciągnięcie do władzy, popieranie osób, które są u władzy, które mają realny wpływ na to, co się dzieje – wskazał Mateusz Schmidt.

Według sondaży, o zwycięstwie któregokolwiek z kandydatów zadecydować może niewielka różnica głosów.

TV Trwam News

drukuj